Brytyjska czarna lista
23 grudnia 1915 roku sankcję królewską otrzymała brytyjska ustawa o rozszerzeniu uprawnień w sprawie handlu z nieprzyjacielem (Trading with the Enemy (Extension of Powers) Act, 1915). Dawała ona rządowi prawo zakazania Brytyjczykom wszelkich interesów z osobami i firmami w krajach neutralnych, jeśli ze względu na swoje nieprzyjacielskie obywatelstwo lub powiązania z wrogiem uznano je za niebezpieczne. Nazwy takich firm miały być ogłaszane na liście, którą wkrótce zaczęto nazywać czarną.
Luka w prawie
Dotychczasowe brytyjskie zakazy handlu z wrogiem, rozszerzane przez cały 1915 rok, opierały się na starej zasadzie prawa angielskiego: o tym, kto jest „wrogiem”, decydowało miejsce zamieszkania lub prowadzenia interesów, a nie obywatelstwo. Firma założona przez Niemców, ale działająca na przykład w Argentynie czy Chile, była więc dla brytyjskiego prawa firmą neutralną. Tymczasem niemiecki kapitał tkwił w chilijskich saletrzanych kopalniach, w handlu kawą w Brazylii, mięsem i zbożem nad La Platą, a towary niemieckich kupców w Ameryce Południowej przewoziły często brytyjskie statki i ubezpieczały brytyjskie towarzystwa. Zyski z tych interesów mogły wspierać niemiecki wysiłek wojenny, a placówki niemieckich firm za granicą uważano za ośrodki propagandy i wywiadu.
Francuzi, zaniepokojeni brytyjską polityką gospodarczą i rosnącymi podejrzeniami własnej opinii publicznej, prosili o lepsze uzgodnienie przepisów obu sojuszników. We wrześniu 1915 roku Foreign Office poleciło swoim posłom i konsulom w krajach neutralnych zbadać, czy całkowity zakaz handlu z miejscowymi firmami niemieckimi nie przyniesie więcej strat brytyjskim armatorom niż korzyści. Większość odpowiedziała, że obawy przed stratami są przesadzone. Według brytyjskiej historii oficjalnej blokady w urzędach coraz powszechniej uważano, że niemiecką organizację handlową za granicą trzeba nie tylko sparaliżować, ale zniszczyć.
Ustawa
Projekt trafił do Izby Gmin w połowie grudnia i został dobrze przyjęty. Niektórzy posłowie od razu domagali się, by na czarną listę wpisać nawet Holenderski Zamorski Trust, który uważali za przesiąknięty niemieckimi wpływami. 22 grudnia ustawę rozpatrzyła Izba Lordów. Lord przewodniczący Rady markiz Crewe tłumaczył, że sama zmiana definicji „wroga” nic by nie dała, bo zainteresowani łatwo obeszliby prawo, działając przez podstawione firmy neutralne. Rząd nie chciał też ograniczać brytyjskiego eksportu bardziej, niż to konieczne. Dlatego zamiast ogólnych przepisów wybrano listę konkretnych firm, przygotowywaną na podstawie informacji z miejsca i stale uzupełnianą. Na prośbę rządu lordowie przyjęli ustawę jeszcze tego samego dnia, dopisując tylko, że dotyczy zrzeszeń zarówno z osobowością prawną, jak i bez niej, aby nie było wątpliwości, że obejmuje także spółki. Izba Gmin zgodziła się na tę poprawkę tego samego dnia, a nazajutrz ustawa stała się prawem.
Zakaz handlu z firmą wpisaną na listę ogłaszano proklamacją królewską. Listę można było zmieniać i uzupełniać zarządzeniem lordów Tajnej Rady na wniosek ministra, bez czekania na posiedzenie Rady z królem. Kto handlował z wpisaną firmą, odpowiadał tak samo jak za handel z wrogiem. Ustawa nie dotyczyła firm działających wyłącznie w brytyjskich dominiach ani spraw wewnątrz kraju. Pierwsza część listy ukazała się dopiero pod koniec lutego 1916 roku, gdy powstało już Ministerstwo Blokady. W krajach neutralnych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, czarna lista wywołała potem więcej oburzenia niż wiele znacznie bardziej wątpliwych posunięć Londynu.