Japońskie ultimatum wobec Chin
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 7 maja 1915
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Japonia, Chiny, Wielka Brytania
7 maja 1915 roku o godzinie 15 japoński poseł w Pekinie, Hioki Eki, wręczył ministrowi spraw zagranicznych Chin Lu Zhengxiangowi ultimatum swojego rządu. Japonia zażądała, by rząd prezydenta Yuan Shikaia do godziny 18 w dniu 9 maja przyjął bez zmian jej poprawione żądania. Jeśli zadowalająca odpowiedź nie nadejdzie, Japonia miała podjąć „niezależne działania”, jakie uzna za konieczne. Chiny dostały 51 godzin. Tak kończyły się trwające od lutego rokowania nad 21 żądaniami, w których w marcu udało się uzgodnić część spraw mandżurskich.
Droga do ultimatum
Według japońskiego rządu rozmowy w zasadzie się wyczerpały po 24. konferencji, 17 kwietnia. 26 kwietnia Hioki przedstawił poprawioną listę żądań. Japonia obiecywała w niej, że jeśli Chiny ją przyjmą, we właściwym czasie i na rozsądnych warunkach zwróci im zdobytą na Niemcach dzierżawę Kiautschou z portem Tsingtao. 1 maja Chińczycy odpowiedzieli własnym projektem, który nazwali ostatecznym. Żądali w nim bezwarunkowego zwrotu dzierżawy, odszkodowania za straty, jakie Chiny poniosły w wyniku wojny japońsko-niemieckiej i udziału w przyszłych rokowaniach pokojowych między Japonią a Niemcami. Tokio uznało tę odpowiedź za odrzucenie całości japońskich propozycji.
6 maja tekst ultimatum dotarł do japońskiego poselstwa w Pekinie. Jak donosił amerykański poseł Paul Reinsch, Chińczycy próbowali jeszcze w ostatniej chwili zapobiec jego wręczeniu i zaproponowali ustępstwa bliskie kwietniowym żądaniom. Japończycy nie chcieli już o nich rozmawiać i dali do zrozumienia, że ultimatum będzie wymagać odpowiedzi „tak” albo „nie”.
Bez piątej grupy
Ultimatum przyniosło jednak ważną zmianę. Japonia wycofała z rokowań i odłożyła „do przyszłej dyskusji” niemal całą piątą grupę żądań, tę, która najbardziej godziła w niezależność Chin. Dołączona do ultimatum nota wyjaśniająca wymieniała, czego to dotyczy: japońskich doradców, gruntów pod japońskie szkoły i szpitale, kolei w południowych Chinach, dostaw broni i arsenału oraz prawa Japończyków do głoszenia religii. Z piątej grupy pozostał tylko punkt o prowincji Fujian, leżącej naprzeciw japońskiego Tajwanu. Chiny miały przyjąć bez poprawek wszystkie punkty grup od pierwszej do czwartej, w brzmieniu z 26 kwietnia, a Japonia podtrzymywała obietnicę zwrotu Kiautschou.
O złagodzeniu żądań przesądzili według historyków genrō, starsi mężowie stanu, którzy z Aritomo Yamagatą na czele hamowali ministra spraw zagranicznych Katō Takaakiego. Liczył się też głos Londynu. 6 maja brytyjski minister spraw zagranicznych Edward Grey przekazał japońskiemu ambasadorowi memorandum, w którym pisał, że rząd brytyjski jest bardzo zaniepokojony perspektywą wojny chińsko-japońskiej, bo mogłaby ona zagrozić niepodległości i integralności Chin, czyli jednemu z głównych celów sojuszu brytyjsko-japońskiego. Reinsch zauważył, że żądania z ultimatum są w gruncie rzeczy niemal takie same jak te, na które Chiny już wcześniej się zgodziły. Złowieszczo brzmiało jednak to, że punkty piątej grupy zapisano jako sprawy nadal otwarte.
Groźba siły
Ultimatum poparto pokazem siły. Według depeszy Reinscha z 6 maja japońscy obywatele dostali rozkaz opuszczenia Kantonu, Hankou i innych ośrodków. Gromadzono ich w strefie kolejowej w Mukdenie, a ci z Pekinu szykowali się do wyjazdu. W Jinanie, stolicy Szantungu, Japończycy w nocy kopali nowe okopy, a u wybrzeży koło Qinhuangdao pojawił się japoński krążownik z czterema niszczycielami. Chińskie opracowania wspominają też o wzmocnieniu garnizonów w Szantungu i Mandżurii. Chińska armia nie była przygotowana do wojny, a mocarstwa europejskie, pochłonięte walkami w Europie, nie zamierzały się za Chinami wstawiać. Rząd w Pekinie miał niewiele ponad dwie doby na decyzję.