TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Katastrofa statku szpitalnego Rohilla

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
30 października 1914
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, Royal Navy, Morze Północne

Nad ranem 30 października 1914 roku brytyjski statek szpitalny Rohilla wpadł w sztormie na skały Saltwick Nab u wybrzeży Yorkshire, niedaleko miasta Whitby. Na oczach mieszkańców, zgromadzonych na brzegu, przez trzy dni trwała jedna z najbardziej dramatycznych akcji ratunkowych w historii brytyjskich ratowników morskich.

Rejs do Dunkierki

Rohilla była liniowcem pasażerskim towarzystwa British India Steam Navigation Company. Po wybuchu wojny Admiralicja przejęła statek i przystosowała go do przewozu rannych. 29 października wyszedł z Queensferry nad zatoką Firth of Forth i płynął do Dunkierki, by zabrać rannych z frontu we Flandrii. Na pokładzie było 229 osób: załoga, lekarze, sanitariusze i pielęgniarki.

W nocy nad Morzem Północnym szalał sztorm z północnego wschodu. Z powodu wojny latarnie morskie na wybrzeżu nie świeciły, a statek płynął bez możliwości ustalenia dokładnej pozycji. Około czwartej nad ranem Rohilla uderzyła w rafę Saltwick Nab, kilkaset metrów od brzegu. Kapitan statku, David Neilson, sądził początkowo, że statek wszedł na minę. Fale szybko przełamały kadłub. Rufowa część statku została zmyta, a wraz z nią zginęło wielu ludzi.

Trzy dni na wraku

Rozbitkowie, którzy przetrwali, schronili się na dziobie i mostku. Morze było tak wzburzone, że zwykłe spuszczenie łodzi z portu nie wchodziło w grę. Ratownicy z Whitby przenieśli więc łódź ratunkową John Fielden przez falochron i skały na plażę naprzeciw wraku. W dwóch kursach uratowali 35 osób, zanim łódź została rozbita. Łódź ze stacji w Upgang ratownicy przeciągnęli po lądzie i opuścili na linach ze stromego klifu, ale nie zdołała dopłynąć do statku. Nie powiodły się też próby łodzi z Scarborough i z Teesmouth. Kilku rozbitków dopłynęło do brzegu wpław. Część z nich wyciągnęli z fal ludzie stojący na plaży.

Na wraku wciąż czekało około 50 osób, gdy wezwano motorową łódź ratunkową Henry Vernon z Tynemouth. Pokonała w sztormowej pogodzie około 70 kilometrów wzdłuż wybrzeża. O świcie 1 listopada jej załoga wylała na morze olej, który na chwilę uspokoił fale, i podeszła do wraku. Zabrała wszystkich pozostałych rozbitków, w tym kapitana Neilsona, który opuścił statek jako ostatni.

Ofiary i bohaterowie

Z 229 osób na pokładzie zginęło, zależnie od źródła, od 83 do 85, a uratowano około 145. Wśród ocalałych była Mary Roberts, która w 1912 roku przeżyła także katastrofę Titanica. Ocalały wszystkie pielęgniarki.

Brytyjskie towarzystwo ratownictwa morskiego Royal National Lifeboat Institution przyznało za akcję ratunkową sześć medali za odwagę. Złote medale otrzymali między innymi dowodzący łodzią Henry Vernon major Herbert Burton i jej sternik Robert Smith oraz sternik łodzi z Whitby Thomas Langlands. Dochodzenie uwolniło kapitana Neilsona od winy. W jego wyniku zalecono między innymi wyposażanie statków we własne wyrzutnie rakiet z linami ratowniczymi.