TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Atak na Ramadi

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
11 lipca 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania

11 lipca 1917 roku brytyjsko-indyjska kolumna podpułkownika Haldane’a zaatakowała tureckie okopy pod Ar-Ramadi, miastem nad Eufratem, nieco ponad sto kilometrów na zachód od Bagdadu. Brytyjska chronologia wojny datuje tę akcję na 11–14 lipca, licząc razem z odwrotem. Walczono w najgorętszym okresie mezopotamskiego lata. Według brytyjskiej historii oficjalnej kampanii mezopotamskiej F.J. Moberly’ego 8 lipca temperatura w Bagdadzie podskoczyła w cieniu do ponad 122 stopni Fahrenheita, czyli ponad 50 stopni Celsjusza, a w namiotach i ziemiankach była jeszcze o kilka stopni wyższa. Brytyjski urzędnik i historyk Arnold Wilson podaje, że na słońcu termometr pokazywał około 71 stopni.

Wypad zamiast ofensywy

Po wiosennych zwycięstwach i zajęciu Samarry wojska generała Fredericka Stanleya Maude’a przeszły na kwatery letnie. Nad Eufratem Brytyjczycy trzymali od 19 marca Al-Falludżę. W marcu Turcy przekopali w jej okolicy tamę na kanale Sakhlawija, a niekontrolowana powódź mogła zagrozić liniom kolejowym z Bagdadu do Samarry i Musajjibu oraz odciąć samą Falludżę. W czerwcu postanowiono tamę odbudować. Żeby osłonić robotników, trzeba było zająć Dhibban, leżący około 30 kilometrów na wschód od Ramadi. 5 lipca Maude zaproponował dowódcy I Korpusu generałowi Alexandrowi Cobbe’owi, by połączyć zajęcie Dhibbanu z uderzeniem na Ramadi, którego bronić miało około 120 kawalerzystów, 700 piechurów i sześć dział. Nie zamierzał zatrzymywać miasta na stałe. Chciał zaskoczyć i rozpędzić garnizon, biorąc jak najwięcej jeńców i łupów.

Gdy 8 lipca nadeszła fala upału, Maude zastanawiał się nad odłożeniem akcji. Cobbe, za radą miejscowego dowódcy w Falludży, odradził zwłokę, bo na ochłodzenie nie było co liczyć przez długie tygodnie. Wilson pisze, że Maude proponował nawet ograniczyć się do zajęcia Dhibbanu, ale dał się przekonać. Pod Ramadi poszła 7 Brygada Piechoty, w tym 1 batalion irlandzkiego pułku Connaught Rangers, 91 Pułk Pendżabski i 2/7 batalion Gurkhów, a także dwa szwadrony kawalerii, czternaście dział i cztery samochody pancerne. Wspierały ją trzy samoloty, a 127 furgonetek i ciężarówek mogło jednorazowo przewieźć około 600 żołnierzy. Maszerowano tylko nocą, w dzień ludzie mieli odpoczywać w namiotach, a dla porażonych udarem cieplnym wieziono lód. W nocy z 7 na 8 lipca wysunięty oddział bez walki zajął Dhibban, a 10 lipca zebrała się tam cała kolumna. Rozpoznanie oceniało teraz turecki garnizon na 150 szabel, tysiąc karabinów i sześć dział i donosiło, że Turcy opuszczą Ramadi, jeśli zostaną zaatakowani.

Dzień w pyle i skwarze

Kolumna ruszyła wieczorem 10 lipca, a o pierwszej w nocy 11 lipca wyszła spod wąwozu Madhidż w stronę miasta. O świcie samochody pancerne zatrzymał świeżo przekopany kanał, łączący Eufrat z jeziorem Habbanija. Gurkhowie przeprawili się przez niego około siódmej, ale okopy przed Ramadi okazały się znacznie silniejsze, niż sądzono: pierwszą linię łączył system redut z mocną drugą linią. Od tureckich okopów dzieliło Gurkhów około 900 metrów otwartego terenu. Turecka artyleria strzelała celnie i trzy razy uszkodziła brytyjską radiostację. Dwa z trzech samolotów musiały wylądować z powodu upału. Około ósmej zerwała się burza pyłowa, która trwała niemal przez cały dzień i prawie uniemożliwiła obserwację.

Potem przyszła seria nieszczęść. Pociski przerwały łączność telefoniczną, wysłani do jej naprawy łącznościowcy zginęli, a dwaj kolejni obserwatorzy artylerii zostali ranni lub zabici. Przygotowanie ogniowe do szturmu nie mogło się zacząć przed 9.30, a po dziesiątej każda akcja w takim skwarze groziła katastrofą. O 9.20 Haldane odwołał natarcie. Wycofanie piechoty za dnia przez otwarty teren nie wchodziło w grę, więc żołnierze przeleżeli cały dzień na przedpolu. Woda w kanale była słona. Furgonetki Forda dowoziły im wodę z rzeki od dziesiątej do szesnastej, w sumie około 9 tysięcy litrów, i zabierały z powrotem rannych i wyczerpanych. Udarów cieplnych było jednak bardzo wiele. Wilson pisze, że niektórzy żołnierze tracili zmysły, a inni umierali z pragnienia. Turcy ostrzeliwali brytyjskie linie, ale nie kontratakowali. Na skrzydła kolumny kilka razy bezskutecznie uderzali Arabowie.

Odwrót

Turcy nie opuścili okopów, a wyczerpani żołnierze Haldane’a nie byli zdolni do szturmu. O 3.15 nad ranem 12 lipca Haldane cofnął ich do gajów palmowych nad rzeką. Uznał, że zdobycie tureckiej pozycji wymagałoby długich działań, a te w takim upale nie wchodziły w grę. 13 lipca o drugiej w nocy kolumna zaczęła odwrót. Straż tylną atakowało około 1500 Arabów, a wieczorem tego dnia wojska dotarły z powrotem do Dhibbanu. Moberly podaje, że Brytyjczycy stracili w całej akcji 566 ludzi, z czego 321 z powodu upału, który zadał im większe straty niż nieprzyjaciel. Straty tureckie oceniano na około 250 ludzi, w tym około stu dezerterów, którzy uciekli dzień po walce.

Maude i Cobbe chwalili prowadzenie kolumny i wytrzymałość żołnierzy. Wilson ocenił wyprawę znacznie surowiej i podkreślał, że rozpoczęto ją w najgorętszej porze roku wbrew pierwotnym wątpliwościom samego Maude’a. Ramadi pozostało w rękach tureckich jeszcze przez dwa i pół miesiąca. Turcy wzmocnili garnizon, ale pod koniec września, gdy upały zelżały, brytyjska 15 Dywizja generała Brookinga okrążyła miasto i 29 września zmusiła do kapitulacji jego dowódcę Ahmeda Beja wraz z ponad 3400 żołnierzami.