Canto e Castro prezydentem
16 grudnia 1918 roku wieczorem w Pałacu São Bento w Lizbonie Kongres Republiki, czyli wspólne posiedzenie Izby Deputowanych i Senatu, wybrał na prezydenta Portugalii admirała João do Canto e Castro. Dwa dni wcześniej na dworcu Rossio zastrzelono prezydenta Sidónia Paisa. Brytyjska chronologia wojny zapisuje pod tą datą, że „pan Antunes” został mianowany p.o. prezydenta. Pełne nazwisko nowego prezydenta brzmiało João do Canto e Castro Silva Antunes, ale znano go jako Canto e Castro. Nie był też tylko pełniącym obowiązki. Kongres wybrał go na prezydenta na resztę kadencji, którą w 1915 roku rozpoczął obalony przez Paisa Bernardino Machado, czyli do 5 października 1919 roku.
Dwa dni bez prezydenta
W nocy z 14 na 15 grudnia, po śmierci Paisa, sekretarze stanu jego rządu uznali, że przejmują pełnię władzy wykonawczej. 15 grudnia wybrali na swego przewodniczącego sekretarza stanu marynarki i p.o. sekretarza spraw zagranicznych Canto e Castro. Według Rui Ramosa zadecydowały trzy powody: był z nich najstarszy, miał najwyższy stopień i był najmniej „polityczny”. Urząd ministra przyjął we wrześniu 1918 roku jak przydział służbowy i zajmował się tylko sprawami floty. Uchodził więc za bezstronnego arbitra między ludźmi i frakcjami, które chciały zająć miejsce po Paisie.
Za kulisami toczyła się bowiem walka o władzę. Dowódcy wojskowi z monarchistycznych junt garnizonowych, za zgodą Paisa, jak sami twierdzili, umówili się, że w razie jego śmierci ustanowią „rząd wojskowy”. Republikańscy ministrowie, przede wszystkim sekretarz stanu finansów João Tamagnini Barbosa i sekretarz spraw zagranicznych Egas Moniz, chcieli temu zapobiec. Przekonywali, że Wielka Brytania źle przyjęłaby dyktaturę wojskową, i parli do jak najszybszego wyboru prezydenta według reguł zawieszonej przez Paisa konstytucji z 1911 roku. Najlepszym kandydatem wydawał się wojskowy, który swoim autorytetem powstrzymałby junty. Pomógł im przywódca monarchistów Aires de Ornelas, przedstawiciel wygnanego króla Manuela II. Król nie uważał tej chwili za dobrą na restaurację monarchii, a Ornelas ostrzegał dowódców, że wojna domowa mogłaby się skończyć obcą interwencją.
Wybór w São Bento
16 grudnia parlament uchwalił ustawę, która potwierdzała władzę rządu do czasu zaprzysiężenia nowego prezydenta. Kilka godzin przed głosowaniem Izba Deputowanych przywróciła też artykuły konstytucji z 1911 roku o wyborze prezydenta przez Kongres i o premierze jako szefie rządu odrębnym od głowy państwa. Prezydencki ustrój „Nowej Republiki” przestał istnieć. Tego samego popołudnia Canto e Castro, jeszcze jako przewodniczący rządu, wygłosił w Izbie krótką mowę ku czci Paisa. Wspomniał w niej tylko o jego łaskawości wobec aresztowanych i o hołdzie, który złożył marynarzom z „Augusto de Castilho”.
Do pierwszego głosowania zgłosiło się 134 członków Kongresu, ale posłowie i senatorowie monarchistyczni wyszli z sali. Do urny wrzucono tylko 125 kart, w tym 121 z nazwiskiem Canto e Castro i po jednym głosie na José Relvasa, Basílio Telesa i Garcię Rosado. Do ważnego wyboru potrzeba było dwóch trzecich głosów członków obu izb, czyli 131. Poproszono więc monarchistów o powrót. Ornelas się zgodził, oświadczając, że wybór prezydenta jest „absolutnie niezbędny dla honoru i pomyślności kraju”. W drugim głosowaniu Canto e Castro dostał 137 ze 138 głosów, jedna karta była pusta. Około siódmej wieczorem, w ciemności i mżawce, wyprowadzono go na balkon. Na placu stał tylko oddział kawalerii, a okręty na Tagu oddały salwy honorowe.
Monarchista w Pałacu Belém
Nowy prezydent miał 56 lat. Pochodził z rodziny monarchistycznej, był synem generała i całe życie służył w marynarce. W 1894 roku jako gubernator Lourenço Marques, dzisiejszego Maputo, bronił miasta przed atakami miejscowej ludności. W 1908 roku zasiadł w ostatnim parlamencie monarchii. Po obaleniu monarchii w 1910 roku zachował ścisłą neutralność i służył republice tak samo jak wcześniej królowi. Według relacji pułkownika João de Almeidy, jednego z przywódców junt, Canto e Castro zwierzył mu się w tych dniach: „Ja też jestem monarchistą”. Dowódcy uwierzyli, że będą mieć w Pałacu Belém sojusznika, tak jak francuscy monarchiści mieli marszałka Mac-Mahona w latach 70. XIX wieku. To ułatwiło rozbrojenie ich planów.
Według konstytucji z 1911 roku prezydent był jednak głównie strażnikiem porządku konstytucyjnego, a władza wykonawcza wracała do premiera. Spokój nie trwał długo. Już 18 grudnia junta wojskowa w Porto pozdrowiła nowego prezydenta, ale ostrzegła, że jeśli nie zostanie „wysłuchana”, przejmie całą władzę. W styczniu 1919 roku Canto e Castro, monarchista z przekonań, musiał tłumić monarchistyczne powstanie na północy kraju. Pozostał na stanowisku do końca kadencji, 5 października 1919 roku.