TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Harcourt obiecuje dominiom głos w sprawie pokoju

Kategoria:
Polityka
Data:
14 kwietnia 1915
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, Kanada, Australia, Nowa Zelandia

14 kwietnia 1915 roku brytyjski minister kolonii Lewis Harcourt zapewnił w Izbie Gmin, że rządy dominiów będą miały głos przy ustalaniu warunków pokoju. Nie była to nowa deklaracja, lecz pierwsze publiczne ogłoszenie obietnicy, którą Harcourt już w styczniu przekazał w tajemnicy premierom Kanady, Australii, Nowej Zelandii, Związku Południowej Afryki i Nowej Fundlandii.

Odwołana konferencja

Okazją było pytanie o konferencję imperialną. Przed wojną premierzy dominiów spotykali się co kilka lat w Londynie z członkami rządu brytyjskiego, a kolejna konferencja miała się zebrać w maju 1915 roku. Gdy wybuchła wojna, w Londynie uznano, że nikomu nie będzie na rękę, i sprawa ucichła. Tego dnia poseł Gilbert Parker, urodzony w Kanadzie pisarz i polityk konserwatywny, zapytał ministra, czy może przekazać Izbie więcej informacji o przełożeniu konferencji.

Harcourt odpowiedział wyjątkowo obszernie. Wyjaśnił, że na początku grudnia 1914 roku dowiedział się nieoficjalnie, iż premier Australii Andrew Fisher chciałby, aby konferencja zebrała się mimo wojny. Harcourt telegraficznie zapytał o zdanie premierów pozostałych dominiów. Wszyscy uznali, że zwykła konferencja w czasie działań wojennych byłaby trudna, jeśli nie niemożliwa, a co najmniej dwóch stwierdziło, że ich ministrowie nie mogą przyjechać. Fisher nie nalegał. Harcourt odczytał jego list z 15 lutego, w którym australijski premier przyznawał, że nie dał się przekonać argumentom za odłożeniem konferencji, ale z dobrą wolą przyjmuje tę decyzję.

Obietnica

Najważniejsza była dalsza część odpowiedzi. Harcourt podkreślił, że odwołano tylko „normalną” konferencję, z rezolucjami, długimi obradami, stenogramami i drukowanymi sprawozdaniami. W styczniu, zawiadamiając dominia o jej przełożeniu, polecił jednak gubernatorom generalnym przekazać premierom, że rząd brytyjski zamierza „zasięgnąć ich opinii jak najpełniej, a jeśli to możliwe, osobiście, gdy nadejdzie czas, by rozważyć możliwe warunki pokoju”. Minister zapewnił, że rząd będzie przestrzegał nie tylko litery, ale i ducha tej deklaracji, która jego zdaniem w pełni zadowoliła rządy dominiów.

Obietnica miała swoje znaczenie. Dominia nie prowadziły własnej polityki zagranicznej. Gdy w sierpniu 1914 roku Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom, w wojnie znalazło się całe imperium, a rządy w Ottawie, Melbourne czy Wellington mogły decydować jedynie o tym, jak duży wkład wniosą. Wniosły wiele. W lutym 1915 roku do Francji przeprawiła się 1 Dywizja Kanadyjska, a Australijczycy i Nowozelandczycy, od miesięcy szkoleni w Egipcie, szykowali się do wyprawy na Dardanele. Za tę krew i pieniądze dominia oczekiwały wpływu na decyzje, które miały przesądzić o losie imperium po wojnie.

Dalsze losy

Harcourt nie dotrwał na stanowisku do czasu, gdy obietnicę trzeba było spełnić. W maju 1915 roku, gdy Herbert Henry Asquith utworzył rząd koalicyjny, ministerstwo kolonii przejął konserwatysta Andrew Bonar Law. Przywódcy dominiów przez długi czas skarżyli się, że Londyn traktuje ich jak petentów i niewiele mówi o prowadzeniu wojny. Szczególnie dotkliwie odczuwał to premier Kanady Robert Borden.

Zmiana nastąpiła dopiero w 1917 roku, gdy nowy premier David Lloyd George zaprosił przywódców dominiów do Londynu i powołał Imperialny Gabinet Wojenny. Po wojnie Borden i premier Australii William Hughes wywalczyli dla dominiów osobne delegacje na konferencji pokojowej w Paryżu i prawo do samodzielnego podpisania traktatu pokojowego z Niemcami. W brytyjskim parlamencie przypominano wtedy, że już rząd Asquitha zobowiązał się dać dominiom pełny udział w ustalaniu warunków pokoju.