Niemiecki atak na Edeę
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Afryka
- Data:
- 5 stycznia 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Kamerun, kolonie niemieckie, Francja
5 stycznia 1915 roku niemieckie oddziały kolonialne zaatakowały Edeę, miasto nad rzeką Sanagą w Kamerunie Niemieckim. Bronił go francuski garnizon pułkownika Mayera, złożony głównie ze strzelców senegalskich. Natarcie załamało się w ogniu obrońców, a Niemcy wycofali się z ciężkimi stratami.
Kontrofensywa Zimmermanna
Francuzi zajęli Edeę 26 października 1914 roku. Miasto stało się najdalej wysuniętą placówką aliantów na linii kolejowej, która biegła z Duali w głąb kolonii. Dowódca niemieckiej Schutztruppe, podpułkownik Carl Zimmermann, chciał odepchnąć przeciwnika od kolei i od Jaunde, gdzie skupił swoje główne siły. Postanowił zadać Francuzom poważny cios.
3 stycznia Niemcy przecięli linię telegraficzną między Dualą a Edeą. Dwa dni później uderzyli niemal jednocześnie w dwa miejsca: na posterunek w Kopongo przy linii kolejowej i na samą Edeę. Liczebność sił atakujących różne źródła szacują od około 700 do 1000 ludzi, w ogromnej większości afrykańskich askarysów dowodzonych przez niemieckich oficerów.
Dwa natarcia
Alianci dowiedzieli się zawczasu o zagrożeniu Kopongo i wzmocnili tamtejszy posterunek. Atak, prowadzony według części źródeł przez około 150 ludzi, odparto bez większego trudu. Niemcy zdążyli jednak przerwać tor kolejowy i telegraf.
Pod Edeą walka była znacznie cięższa. Bliskość lasu, rozrzucone zabudowania i nierówny teren utrudniały obronę miasta. Francuzi przygotowali się jednak starannie. Wykopali okopy, umocnili budynki, w tym dworzec kolejowy, i oczyścili przedpole z zarośli, by mieć wolne pole ostrzału. Niemieckie kompanie po kilkugodzinnym marszu przez las ruszyły do ataku wczesnym rankiem i wpadły pod celny ogień. Jedna z nich wdarła się do miasta, ale pod ostrzałem z umocnionego dworca straciła dowódcę, porucznika Bachmanna, i wielu ludzi. Kolejne natarcia też się załamały i Niemcy wycofali się do lasu.
Bilans
Według raportu generała Charlesa Dobella, dowódcy brytyjsko-francuskiej wyprawy do Kamerunu, Niemcy pozostawili na polu walki 23 zabitych Europejczyków i około 190 zabitych i rannych żołnierzy afrykańskich. Francuzi stracili jednego europejskiego sierżanta i trzech strzelców zabitych oraz jedenastu rannych. Dobell chwalił zarówno przygotowanie obrony, jak i celność francuskich strzelców.
Dobell zauważył też, że była to pierwsza i ostatnia próba przeprowadzenia przez Niemców w Kamerunie operacji na tak dużą skalę. Po klęsce pod Edeą Zimmermann przeszedł do obrony i prowadził dalej wojnę wyniszczającą w trudnym, zalesionym terenie. Alianci nie zdołali jednak szybko wykorzystać zwycięstwa. Dobell uznał, że bez posiłków nie może ruszyć na Jaunde, a pierwsza próba marszu na to miasto wiosną 1915 roku zakończyła się niepowodzeniem.