Théophile Delcassé podaje się do dymisji
- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 13 października 1915
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Francja, René Viviani, Bułgaria, Serbia
13 października 1915 roku francuski minister spraw zagranicznych Théophile Delcassé ostatecznie odszedł z rządu. Kierował dyplomacją od sierpnia 1914 roku, a wcześniej, w latach 1898–1905, zbudował porozumienie z Wielką Brytanią i sojusz z Rosją. Teraz odchodził w chwili, gdy bałkańska polityka Ententy zawaliła się na jego oczach: wojska niemieckie i austro-węgierskie przekraczały Dunaj i Sawę, a Bułgaria, o którą Delcassé zabiegał od roku, rozpoczynała działania przeciw Serbii, choć wojny jeszcze formalnie nie wypowiedziała. Tymczasowo, do czasu powołania następcy, resortem spraw zagranicznych pokierował premier René Viviani.
Datę 13 października podaje większość opracowań francuskich. W niektórych źródłach pojawia się 14, a nawet 15 października, co wynika z tego, że dymisję ogłoszono i formalnie przyjęto z pewnym opóźnieniem. Sama decyzja dojrzewała jednak od dwóch tygodni.
Choroba i spór o Saloniki
Oficjalnym powodem była choroba. Według wspomnień prezydenta Raymonda Poincarégo Delcassé po raz pierwszy chciał ustąpić już 30 września, tuż po ogłoszeniu powszechnej mobilizacji w Bułgarii. Prezydent wezwał go wtedy do siebie, zobaczył, że minister jest naprawdę chory, wyczerpany i zgnębiony losem syna, i przekonał go, by pozostał na stanowisku. Jedyny syn ministra, Jacques, dostał się w 1914 roku do niemieckiej niewoli, a w październiku 1915 roku niemiecki sąd skazał go na rok twierdzy za obrazę armii niemieckiej i niesubordynację. 8 października Delcassé przysłał prezydentowi list z dymisją. Tłumaczył, że cierpi na ciągłe zawroty głowy i tego dnia nie był w stanie przeczytać ani jednego dokumentu przedłożonego mu do podpisu.
12 października minister ponowił dymisję, ale tym razem dodał powód polityczny. Rząd zdecydował się wysłać wojska na pomoc Serbii przez Saloniki, gdzie od 5 października lądowały oddziały francuskie i brytyjskie. Delcassé od początku był temu niechętny, a kiedy Grecja odmówiła wystąpienia u boku Serbii, sprzeciwiał się każdej dalekiej wyprawie, która osłabiałaby front we Francji. Uważał, że należy zrezygnować z „pobocznej” operacji na Wschodzie i szukać rozstrzygnięcia na własnym froncie. Premier Viviani nie krył irytacji, że minister mówi o tym dopiero teraz i odchodzi z powodu operacji wojskowych, które nie należały do jego resortu. Pozostali ministrowie oskarżali go wręcz o polityczną nielojalność.
Klęska bałkańskiej dyplomacji
Za dymisją stało coś więcej niż choroba i różnica zdań. Przez cały rok dyplomacja Ententy próbowała przeciągnąć Bułgarię na swoją stronę albo przynajmniej utrzymać ją w neutralności. Obiecywano jej część Macedonii kosztem Serbii, a Serbów skłaniano do bolesnych ustępstw. Bułgarzy przez wiele miesięcy grali na zwłokę, a we wrześniu zawarli tajny sojusz z Niemcami. Gdy 12 października Viviani przedstawiał w Izbie Deputowanych politykę bałkańską rządu, musiał przyznać, że wszystkie te wysiłki nie przyniosły skutku, a trudności „były zawsze w Sofii”. Opinia publiczna obarczała odpowiedzialnością przede wszystkim ministra spraw zagranicznych. Delcassé ostro atakował w swoim dzienniku Georges Clemenceau, jego dawny przeciwnik polityczny. Prasa niemiecka i austriacka przyjęła jego odejście z radością, jako dowód francuskiej klęski na Bałkanach.
Poincaré obawiał się, że dymisja w takiej chwili źle wypadnie w Londynie i Piotrogrodzie. Ministrowie postanowili więc nie zmieniać na razie składu rządu i dotrwać do końca debaty parlamentarnej. Stanowisko ministra spraw zagranicznych zaproponowano 86-letniemu Charles’owi de Freycinetowi, byłemu premierowi, ale ten nie chciał wejść do rządu, dopóki ministrem wojny pozostawał Alexandre Millerand. Odejście Delcassé okazało się zapowiedzią szerszego kryzysu. Rząd Vivianiego przetrwał jeszcze nieco ponad dwa tygodnie, a dla Delcassé, jednego z najwybitniejszych francuskich dyplomatów swojego pokolenia, był to koniec kariery ministerialnej.