TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Upadek rządu Pimenty de Castro

Kategoria:
Polityka
Data:
14 maja 1915
Autor:
Natalia
Tagi:
Portugalia, Afonso Costa, neutralność

W nocy z 13 na 14 maja 1915 roku w Lizbonie wybuchło powstanie przeciw rządowi generała Joaquima Pimenty de Castro. Od stycznia generał, powołany przez prezydenta Manuela de Arriagę, rządził bez parlamentu i dekretami. Spisek przygotowali ludzie związani z Partią Demokratyczną Afonso Costy, zwłaszcza grupa młodych oficerów zwana Młodymi Turkami. Na czele ruchu stanęli między innymi Álvaro de Castro, Alfredo de Sá Cardoso i José Norton de Matos, a dowództwo sił morskich objął oficer marynarki Leote do Rego. Powstańcy uzasadniali bunt obroną konstytucji z 1911 roku, którą prezydent i generał mieli złamać, nie dopuszczając do obrad Kongresu, czyli parlamentu.

Okręty na Tagu

Około 3 nad ranem Leote do Rego dotarł łodzią do krążownika „Vasco da Gama”, zakotwiczonego na Tagu, i przejął nad nim kontrolę. Za nim przeszły na stronę powstania inne okręty stojące na rzece. W tym samym czasie marynarze, żołnierze, funkcjonariusze straży skarbowej i Gwardii Narodowej Republiki oraz uzbrojeni cywile z tajnego stowarzyszenia Carbonária opanowali Arsenał Marynarki i rozdali zgromadzoną tam broń. Nad ranem uzbrojeni cywile, wspierani ogniem z okrętów, zaatakowali także Arsenał Armii i po kilku godzinach go zdobyli. Według portugalskich historyków po stronie powstania walczyło łącznie ponad 7 tysięcy ludzi.

Rząd nie miał czym się bronić. Większość garnizonu lizbońskiego zachowała się biernie, a część oficerów od rana negocjowała z powstańcami. Do walki stanął 16 Pułk Piechoty pułkownika Gomesa da Costy, który otoczył Arsenał Marynarki, ale znalazł się pod ostrzałem dział okrętowych. Artyleria rządowa próbowała ostrzeliwać okręty ze wzgórz miasta, lecz została odparta. Po południu, wobec przewagi przeciwników, generał Pimenta de Castro złożył na ręce prezydenta dymisję swojego gabinetu. Władzę w Lizbonie przejęła rewolucyjna junta, nazwana Juntą Konstytucyjną, w której zasiedli przywódcy powstania.

Krwawe dni

Upadek rządu nie zakończył walk. Do 17 maja w Lizbonie trwały strzelaniny, a uzbrojone grupy cywilów, związane z Carbonárią i bojówką Formiga Branca („Biała Mrówka”), wyrównywały rachunki z przeciwnikami. Bez sądu zabito ponad dwudziestu policjantów i kadetów, napadano na komisariaty, kluby i redakcje gazet sprzyjających generałowi, monarchistom oraz Machado Santosowi, bohaterowi rewolucji z 1910 roku, który poparł dyktaturę. Ruchowi towarzyszyły też starcia w Porto i innych miastach. Liczba ofiar jest niepewna. Najczęściej podaje się około 200 zabitych i około tysiąca rannych, ale część zestawień mówi o nieco ponad stu zabitych. Było to najkrwawsze wystąpienie zbrojne w Lizbonie w XX wieku, z większą liczbą ofiar niż rewolucja, która w 1910 roku obaliła monarchię. W mieście rozeszły się pogłoski, że do portugalskich wybrzeży płyną hiszpańskie okręty. Według części relacji Hiszpania, Wielka Brytania i Francja rzeczywiście wysłały jednostki, by chronić swoich obywateli.

Wojna w tle

Spór dotyczył nie tylko konstytucji, ale też wojny. Pimenta de Castro był przeciwny udziałowi Portugalii w walkach w Europie i wstrzymał przygotowania dywizji, która miała walczyć u boku aliantów. Demokraci, którzy już w listopadzie 1914 roku skłonili Kongres do upoważnienia rządu do udziału w wojnie, oskarżali generała o sprzyjanie Niemcom i monarchistom, a nawet o gotowość do ustępstw wobec Hiszpanii. Historycy łagodniej oceniający rząd generała zwracają uwagę, że demokratom chodziło także o odzyskanie kontroli nad państwem przed wyborami, które rząd zapowiedział na czerwiec. Według części historyków jednym z celów junty było doprowadzenie do udziału Portugalii w wojnie po stronie Ententy.

Pimenta de Castro został wkrótce aresztowany i zesłany na Azory, podobnie jak Machado Santos. Zaraz po zwycięstwie przywódcy powstania zaczęli szukać nowego szefa rządu, a prezydent Arriaga, obwiniany o wprowadzenie dyktatury, znalazł się w położeniu bez wyjścia.