Ustanowienie Sojuszniczej Rady Transportu Morskiego
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 15 lutego 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
15 lutego 1918 roku w Foreign Office w Londynie zebrali się przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Stanów Zjednoczonych, by przygotować powołanie międzysojuszniczego organu, który miał wykonywać uchwały paryskie z 3 grudnia 1917 roku o wspólnym gospodarowaniu statkami. Brytyjska chronologia wojny zapisuje pod tą datą, że przedstawiciele rządów sprzymierzonych uzgodnili utworzenie Sojuszniczej Rady Transportu Morskiego (Allied Maritime Transport Council). Datę potwierdza brytyjska historia oficjalna handlu morskiego. Arthur Salter, urzędnik brytyjskiego Ministerstwa Żeglugi, pisał później, że było to spotkanie nieformalne.
Od paryskiej uchwały minęło dziesięć tygodni, a rada wciąż istniała tylko na papierze. Tymczasem położenie było groźniejsze niż kiedykolwiek. Straty statków przewyższały produkcję stoczni przez cały 1917 rok, a w lutym 1918 roku brytyjskie stocznie oddały tylko około 100 tysięcy ton nowych statków, mniej niż połowę tonażu zatopionego w tym czasie. Zbiory w Wielkiej Brytanii, Francji i we Włoszech były słabe, a niezwykle surowy mróz na atlantyckim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych unieruchomił na kilka tygodni żeglugę, która miała dowozić stamtąd żywność. Salter wspominał, że ludzie odpowiedzialni za statki czuli się jak saperzy nasłuchujący kucia nieprzyjacielskiej miny, podczas gdy opinia publiczna i większość urzędników niczego nie zauważały.
Praca przed powołaniem rady
Urzędnicy trzech europejskich mocarstw nie czekali na formalną organizację. Najpilniejsza była sprawa węgla dla Włoch, które same prawie go nie wydobywały. W 1917 roku sprowadzały średnio tylko około 440 tysięcy ton miesięcznie i łatały niedobór zapasami, które właśnie się wyczerpały. Włosi twierdzili, że potrzebują 800 tysięcy ton, a absolutne minimum to 690 tysięcy. Po zbadaniu sprawy urzędnicy sprzymierzonych uznali, że trzeba im zapewnić co najmniej 600 tysięcy ton miesięcznie. Brytyjskie Ministerstwo Żeglugi, które musiało znaleźć dodatkowe statki, zgodziło się na to wstępnie, a wysyłki ruszyły jeszcze w lutym, bez czekania na zatwierdzenie przez radę. Wymyślono też, że część węgla pojedzie do Włoch koleją przez Francję, co oszczędzało statki i zmniejszało ryzyko storpedowania na długiej drodze morskiej.
Co ustalono w Londynie
Spotkanie w Foreign Office określiło ogólne zasady działania nowej organizacji, wybrało dla niej nazwę Allied Maritime Transport Council i tymczasowo mianowało jej sekretarza. Został nim sam Salter, dyrektor do spraw rekwizycji statków w Ministerstwie Żeglugi. Postanowiono również stworzyć radzie stały personel, który miał zapewnić jej aparat wykonawczy, i zwołać ją na pierwszą sesję w marcu. Według brytyjskiej historii oficjalnej celem było uniknięcie budowy nowego, wielkiego urzędu, który dublowałby urzędy narodowe. Każde państwo miało więc mieć własny wydział, odpowiadający przed własnym rządem, a szefowie tych wydziałów mieli razem tworzyć organ wykonawczy rady.
Stany Zjednoczone znalazły się w szczególnym położeniu. Formalnie nie były członkiem sojuszu, tylko państwem stowarzyszonym, a ich przedstawiciel nie miał rangi ministra i nie mógł zobowiązywać swojego rządu w takim stopniu jak ministrowie Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii. Jego obecność zapewniała jednak Amerykanom udział w pracach, a w organie wykonawczym mieli być reprezentowani na równi z Europejczykami.
Rada zebrała się po raz pierwszy 11 marca w Lancaster House w Londynie. Pierwszy bilans, który jej przedstawiono, wykazał, że sprzymierzonym brakuje statków na przewóz około 10 milionów ton potrzebnego importu.