Wielka Brytania uznaje Husajna królem Hidżazu
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 15 grudnia 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- powstanie arabskie, Wielka Brytania, Francja
Brytyjska urzędowa chronologia wojny notuje pod 15 grudnia 1916 roku, że rząd brytyjski uznał „króla Arabów” za króla Hidżazu. Chodziło o szarifa Mekki Husajna ibn Alego, który pod koniec października dał się ogłosić królem krajów arabskich i poprosił sprzymierzonych o uznanie nowego tytułu. Londyn i Paryż odpowiedzieli po półtora miesiąca formułą kompromisową. Uznały Husajna za prawowitego, niepodległego władcę Hidżazu i zgodziły się tytułować go królem, ale tylko królem Hidżazu. Szerszego tytułu, który sugerował zwierzchnictwo nad całym światem arabskim, nie uznał żaden z sojuszników.
Która data?
Źródła podają różne daty, bo uznanie przebiegało etapami. Memoriał Biura Arabskiego w Kairze z 24 października 1917 roku, przytoczony w wydawnictwie Departamentu Stanu USA Mandate for Palestine (1931), mówi, że po pewnej dyskusji rządy Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji zgodziły się uznać szarifa za prawowitego niepodległego władcę Hidżazu i używać w korespondencji z nim tytułu „król Hidżazu”, a notę w tej sprawie wręczono mu 10 grudnia 1916 roku. Brytyjska chronologia podaje 15 grudnia, a australijska historia oficjalna (Gullett) pisze, że Wielka Brytania i Francja formalnie uznały Husajna za króla Hidżazu 26 grudnia. Libański historyk George Antonius, autor klasycznej historii arabskiego przebudzenia, podaje z kolei, że formalne zawiadomienie wysłano Husajnowi w jednobrzmiących notach brytyjskiej i francuskiej 3 stycznia 1917 roku. Najpewniej więc w grudniu sojusznicy uzgodnili formułę i zawiadomili o niej szarifa, a uroczyste noty wręczono na początku nowego roku.
Tytuł, który nikogo nie obraża
Husajn ogłosił się królem, nie radząc się brytyjskich doradców, co w Kairze i Londynie przyjęto jako krok niefortunny. Brytyjska historia oficjalna kampanii w Egipcie i Palestynie wyjaśnia, że tytułu króla narodu arabskiego nie uznałby żaden z wielkich władców Półwyspu Arabskiego, a Ibn Saud, choć bardzo przyjazny Wielkiej Brytanii, otwarcie okazywał niechęć do ambicji szarifa. Brytyjscy oficerowie dostali więc polecenie, by w interesie samego Husajna i wspólnej sprawy tytułować go „Jego Lordowską Mością”, a jeśli tytułu nie da się uniknąć, królem Hidżazu, bo ten nie mógł urazić innych arabskich władców. Ta formuła stała się teraz oficjalnym stanowiskiem sojuszników. Dla Francji miała jeszcze jedną zaletę: nie dawała szarifowi żadnej podstawy do roszczeń wobec Syrii, którą wiosną Paryż i Londyn w porozumieniu Sykes-Picot wyznaczyły na francuską strefę wpływów.
Król w trudnej chwili
Uznanie przyszło w chwili, gdy powstanie przeżywało kryzys. Na początku grudnia Turcy z Medyny wznowili natarcie. Według raportu kapitana T.E. Lawrence’a, przytoczonego w brytyjskiej historii oficjalnej, turecki patrol konny przeszedł niestrzeżoną drogą na tyły Arabów w Wadi Safra, a beduini z pierwszej linii rzucili się ratować rodziny i dobytek w zagrożonych wioskach. Emir Fajsal, syn Husajna, musiał się wycofać do portu Janbu, a Turcy stanęli w górach w połowie drogi między Medyną a Rabighiem. W Londynie i Kairze znowu spierano się, czy wysłać do Rabighu brytyjską brygadę. Generał Archibald Murray i szef sztabu generalnego William Robertson byli przeciw. Ostatecznie, już na przełomie roku, sprawę rozstrzygnęła propozycja podpułkownika Cyrila Wilsona, przedstawiciela Brytyjczyków przy szarifie: żołnierze pojadą tylko wtedy, gdy Husajn zażąda ich na piśmie i weźmie na siebie odpowiedzialność za pojawienie się chrześcijańskich wojsk w Hidżazie. Husajn nie był na to gotów.
Uznanie dawało szarifowi to, czego potrzebował wobec poddanych i sąsiadów: potwierdzenie, że wielkie mocarstwa traktują Królestwo Hidżazu jako niepodległe państwo, a nie zbuntowaną prowincję imperium osmańskiego. Husajn nie zrezygnował jednak z szerszego tytułu i dalej nazywał się królem krajów arabskich. Spór o to, czym ma być arabskie państwo obiecane mu w korespondencji z brytyjskim wysokim komisarzem w Kairze, ciągnął się przez całą wojnę i długo po niej.