TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Wybory w Kanadzie

Kategoria:
Polityka
Data:
17 grudnia 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Kanada, Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Wielka Brytania

17 grudnia 1917 roku Kanadyjczycy wybierali nową Izbę Gmin. Były to wybory o jedną sprawę: pobór do wojska. Po jednej stronie stał koalicyjny rząd unijny premiera Roberta Bordena, złożony z konserwatystów i liberałów zwolenników poboru, po drugiej liberałowie, którzy zostali przy Wilfridzie Laurierze. Kanadyjski historyk Michael Bliss nazwał tę kampanię najbardziej zaciekłą w dziejach kraju. Wynik podzielił Kanadę niemal dokładnie według linii językowej.

Kampania

Rząd szedł do wyborów pod hasłem energicznego prowadzenia wojny. Korpus Kanadyjski kilka tygodni wcześniej zdobył ruiny Passchendaele, płacąc za to ciężkimi stratami, a ochotników wciąż było za mało, by uzupełniać dywizje we Francji. Pierwsze powołania na mocy ustawy o służbie wojskowej rozczarowały: większość wezwanych wystąpiła o zwolnienie. Laurier sprzeciwiał się przymusowi służby za morzem, a w Quebecu przeciw poborowi występowali także nacjonaliści Henriego Bourassy. W Kanadzie angielskiej wielu zwolenników rządu przedstawiało Frankokanadyjczyków jako tych, którzy uchylają się od wspólnego obowiązku, co w Quebecu przyjmowano z goryczą.

Rząd miał po swojej stronie dwie ustawy uchwalone jesienią. Ustawa o głosowaniu wojskowych dawała prawo głosu wszystkim żołnierzom i pielęgniarkom wojskowym, a ustawa o wyborach w czasie wojny odbierała je naturalizowanym przybyszom z państw nieprzyjacielskich i przyznawała żonom, matkom, siostrom i córkom żołnierzy. Były to pierwsze wybory federalne, w których mogła głosować część Kanadyjek. Żołnierze za morzem głosowali na specjalnych kartach, na których wybierali tylko między „rządem” a „opozycją”, i mogli wskazać, do którego okręgu ma trafić ich głos. Jeśli tego nie zrobili, głos mogła przypisać okręgowi partia, na którą głosowali. Pozwoliło to kierować głosy żołnierzy tam, gdzie były najbardziej potrzebne.

Wynik

Unioniści zdobyli 153 mandaty na 235 i około 57 procent głosów, najwyższy odsetek w historii kanadyjskich wyborów federalnych. Liberałowie Lauriera mieli 82 mandaty i niecałe 39 procent głosów. Z ich mandatów aż 62 pochodziły z Quebecu, gdzie unioniści wygrali tylko w trzech okręgach o przewadze ludności anglojęzycznej. Pozostałe liberalne mandaty przypadły w dużej części okręgom z dużym odsetkiem ludności francuskojęzycznej w Nowym Brunszwiku, Ontario i Manitobie. W prowincjach zachodnich rząd zdobył prawie wszystkie mandaty. W 33 okręgach nie głosowano, bo zgłosił się tylko jeden kandydat. Tak było między innymi w Halifaksie, gdzie jedenaście dni wcześniej wybuch statku z amunicją zniszczył północną część miasta: na dwa mandaty zgłoszono tam tylko dwóch unionistów.

Żołnierze poparli rząd w przytłaczającej większości, według różnych źródeł od około 80 do ponad 90 procent. Ich głosy, według często przytaczanych wyliczeń, przesądziły o zwycięstwie unionistów w 14 okręgach, które bez nich przypadłyby opozycji. Większość rządu byłaby jednak wyraźna także bez nich.

Podzielony kraj

Wybory dały Bordenowi mandat do egzekwowania poboru, ale pogłębiły przepaść między Kanadą angielską a francuską. Na przełomie 1917 i 1918 roku liberalny poseł Joseph-Napoléon Francœur złożył w zgromadzeniu ustawodawczym Quebecu wniosek, według którego prowincja byłaby gotowa wystąpić z federacji, jeśli reszta kraju uważa ją za przeszkodę. Premier prowincji Lomer Gouin przekonał go do wycofania wniosku przed głosowaniem, ale sama dyskusja pokazała głębię kryzysu. Wiosną 1918 roku w mieście Quebec doszło do zamieszek przeciw poborowi, w których wojsko otworzyło ogień do tłumu. Historycy zwracają uwagę, że spór o pobór na całe dziesięciolecia osłabił konserwatystów w Quebecu i związał prowincję z Partią Liberalną.