Zajęcie Al-Faszir
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Afryka
- Data:
- 23 maja 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Sudan, Wielka Brytania, lotnictwo
23 maja 1916 roku o dziesiątej rano podpułkownik Philip Kelly wjechał na czele konnych oddziałów do Al-Faszir, stolicy sułtanatu Darfuru. Według raportu gubernatora generalnego Sudanu, generała sir Reginalda Wingate’a, miasto, liczące według brytyjskiej historii oficjalnej około 50 tysięcy mieszkańców, było niemal puste, zostały w nim głównie kobiety. Dzień wcześniej armia sułtana Alego Dinara została rozbita pod Beringią, kilka kilometrów od miasta.
Sułtan nie oddał jednak stolicy bez ostatniej próby. O trzeciej w nocy na umocniony biwak Kelly’ego uderzyło około 500 jeźdźców i 300 pieszych. Obrońcy oświetlili przedpole pociskami świetlnymi i magnezjowymi flarami i odparli atak, tracąc jednego rannego artylerzystę. O szóstej rano, gdy wojska zbierały się do wymarszu, na lewym skrzydle pojawiło się jeszcze kilkuset ludzi sułtana. Rozpędziły ich działa, karabiny maszynowe i bomby z samolotu.
„Żelazne konie” nad miastem
Ali Dinar, gdy dowiedział się o klęsce pod Beringią, próbował zebrać resztki armii, ale w końcu opuścił miasto z około 2 tysiącami ludzi. Gdy wychodzili z południowego krańca Al-Faszir, zaatakował ich z powietrza osiemnastoletni podporucznik Royal Flying Corps John Slessor, późniejszy marszałek RAF i szef jego sztabu. Według brytyjskiej historii oficjalnej lotnictwa ostrzelał najpierw z karabinu maszynowego straż tylną jeźdźców z plemion Baggara, a potem obrzucił bombami tłum skupiony wokół sztandaru sułtana. Jedna z bomb zabiła wielbłąda, na którego Ali Dinar właśnie wsiadał, i dwóch jego sług. Sam Slessor został ranny w udo. Ta sama historia twierdzi, że atak z powietrza złamał ducha resztek armii: ludzie rozpierzchli się małymi grupami, a wielu miało potem zginąć z pragnienia, bo bali się wracać do miasta. Wcześniej sułtan miał odpowiedzieć na zrzucane przez Brytyjczyków ulotki, że nie dba o to, co zrobią „żelazne konie” sirdara, które latają w powietrzu.
Cztery samoloty B.E.2c, wypożyczone wyprawie przez dowództwo w Egipcie, przewieziono do Sudanu koleją i statkiem, a na front w głębi Darfuru przerzucono na wielbłądach i ciężarówkach. Paliwo w puszkach owiniętych matami z trawy wyparowywało w upale mniej więcej w połowie. Mimo to samoloty prowadziły rozpoznanie, zrzucały odezwy i bombardowały przeciwnika.
Zdobycze i ucieczka sułtana
W Al-Faszir wojska zdobyły cztery działa, około 55 tysięcy naboi i całą miejscową wytwórnię prochu. W ciągu kilku następnych tygodni zdobyto albo oddano dobrowolnie ponad 4 tysiące karabinów. Według raportu Wingate’a już 9 czerwca większość mieszkańców wróciła do miasta, a niemal wszyscy dowódcy i dostojnicy sułtana, których jeszcze nie schwytano, poddali się. Wkrótce potem Francuzi, którzy zgodzili się współdziałać z wyprawą, zajęli od strony Wadaju pograniczną krainę Dar Sila. Wingate pisał, że wyprawa przywróciła Sudanowi około 390 tysięcy kilometrów kwadratowych ziemi. Brytyjska historia oficjalna lotnictwa porównuje ten obszar do powierzchni Francji.
Sam sułtan schronił się w górach Dżabal Marra, około 80 kilometrów na południowy zachód od stolicy. Kelly nie mógł go od razu ścigać, bo jego zwierzęta juczne były wyczerpane, a zapasy na wyczerpaniu. Ali Dinar przysyłał posłów i rozmawiał o warunkach poddania się, ale Brytyjczycy uznali, że gra na zwłokę, i 1 sierpnia zerwali rokowania. Opuszczany przez kolejnych stronników, zginął 6 listopada 1916 roku, gdy mały oddział majora Huddlestona napadł na jego obóz pod Dżabal Dżuba. Kelly został pierwszym brytyjskim gubernatorem Darfuru, który odtąd był jedną z prowincji Sudanu.