1916: Wojna w Afryce
Bitwa pod Ngomano
- Daty:
- 25 listopada 1917
- Front:
- Afryka
- Miejsce:
- Ngomano (Negomano), portugalski posterunek na południowym brzegu Rovumy przy ujściu Lugendy, na granicy Niemieckiej Afryki Wschodniej i Portugalskiej Afryki Wschodniej (dziś północny Mozambik)
- Strony:
- NiemcyPaul von Lettow-VorbeckPortugaliaJoão Teixeira Pinto
- Wynik:
- Zwycięstwo niemieckie. Portugalski garnizon został rozbity, jego dowódca zginął, a Niemcy zdobyli broń, amunicję, żywność i leki, które pozwoliły im prowadzić wojnę w Mozambiku.
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Portugalia, Paul von Lettow-Vorbeck, Niemiecka Afryka Wschodnia, kolonie niemieckie
Bitwa pod Ngomano otworzyła ostatni rozdział wojny w Afryce Wschodniej. 25 listopada 1917 roku główne siły Paula von Lettow-Vorbecka, wyparte z Niemieckiej Afryki Wschodniej, przeszły w bród graniczną rzekę Rovumę i jeszcze tego samego dnia uderzyły na świeżo założony obóz portugalski w Ngomano, u ujścia Lugendy. Po kilku godzinach walki garnizon, dowodzony przez majora João Teixeirę Pinto, przestał istnieć. Dla Niemców, którym kończyły się amunicja, żywność i lekarstwa, był to ratunek: zdobycz z Ngomano uzbroiła ich na nowo i pozwoliła prowadzić wojnę na terytorium portugalskim aż do końca 1918 roku.
Nazwa i daty
Miejscowość występuje w źródłach w dwóch formach. Brytyjczycy i Niemcy pisali zwykle Ngomano, Portugalczycy mówią o bitwie albo „walce pod Negomano” (combate de Negomano). Brytyjska oficjalna chronologia wojny notuje pod 25 listopada 1917 roku, że siły Lettow-Vorbecka przeprawiły się przez Rovumę i pobiły Portugalczyków pod Ngomano, a działania niemieckie w Portugalskiej Afryce Wschodniej się rozpoczęły. Przeprawa i bitwa zmieściły się w jednym dniu, więc przyjmujemy jako daty początku i końca 25 listopada. Tylna straż niemiecka, która przeszła rzekę dwa dni później, i mała kompania pozostawiona potem w Ngomano nie toczyły już większych walk.
Tło
Po krwawej bitwie pod Mahiwą w październiku 1917 roku Lettow-Vorbeck nie miał czym uzupełnić strat. Brytyjskie kolumny z Kilwy i Lindi spychały jego oddziały na płaskowyż Makonde, a amunicji zostało tak mało, że większość askarysów strzelała jeszcze z karabinów wzoru 1871 na czarny proch. W rozmowie z gubernatorem Heinrichem Schneem 24 października Lettow-Vorbeck zapowiedział, że gotów jest opuścić kolonię i przejść do Portugalskiej Afryki Wschodniej. Portugalia była w stanie wojny z Niemcami od marca 1916 roku, a jej wojska w Mozambiku, jak pokazały wcześniejsze walki nad Rovumą, były słabe i źle zaopatrzone.
20 listopada Lettow-Vorbeck dotarł do Newali. Zostawił tam chorych, rannych i niezdolnych do marszu, a następnego dnia ruszył na południe z około 300 Europejczykami, 1700 askarysami i około 3000 tragarzy i innych Afrykanów. Tak podaje sam Lettow-Vorbeck. Inne źródła mówią o mniejszej liczbie: według generała C. P. Fendalla, który służył w brytyjskich siłach w Afryce Wschodniej, za rzekę przeszło około 200 Europejczyków i 1500 askarysów. Szedł z nimi także gubernator Schnee i generał Kurt Wahle. Lettow-Vorbeck wybrał drogę w górę Rovumy, bo wiedział od ludzi znających okolicę, że przy ujściu Lugendy stała przed wojną stacja portugalska, i liczył, że znajdzie tam zapasy. Miejscowi mówili mu o garnizonie liczącym nawet 2000 ludzi. Drugi duży oddział niemiecki, kapitana Tafla, przedzierał się w tym czasie znad Mahenge i Lettow-Vorbeck nie miał od niego wiadomości.
Portugalczycy wiedzieli, że Niemcy mogą przejść granicę. Brytyjski dowódca w Afryce Wschodniej, generał Jacob van Deventer, prosił komendanta wojsk w Mozambiku, pułkownika Sousę Rosę, by obsadził linię Rovumy, sam zaś przekazywał informacje o ruchach Niemców. Według portugalskiego opracowania opartego na pracach generała Gomesa da Costy kolumna majora Teixeiry Pinto stała w Ngomano od października, ale w listopadzie seria sprzecznych rozkazów przesuwała kompanie między posterunkami, tak że nikt nie zdążył przygotować porządnych okopów i pól ostrzału. 20 listopada van Deventer uprzedził Portugalczyków, że Niemcy idą na południe, ale jako miejsce przeprawy wskazał inny odcinek rzeki. Kapitan W. D. Downes, autor historii brygady nigeryjskiej, pisał, że tego dnia do Ngomano przyszło od południa około 900 portugalskich żołnierzy afrykańskich i że zamiast fortyfikować pozycję, zajęli się rozbijaniem wielkiego obozu obok starego fortu. Według części opracowań w tych dniach przybył też starszy stopniem oficer, Quaresma, który miał zastąpić Teixeirę Pinto, ale portugalskie źródła przedstawiają jako dowódcę w bitwie właśnie Teixeirę Pinto.
João Teixeira Pinto, urodzony w 1876 roku w Moçâmedes w Angoli, był jednym z najbardziej znanych portugalskich oficerów kolonialnych. Wsławił się w latach 1913–1915 kampaniami podboju Gwinei Portugalskiej, za które dostał Order Wieży i Miecza.
Przebieg
Wczesnym rankiem 25 listopada niemiecka przednia straż przeszła w bród Rovumę nieco powyżej ujścia Lugendy. W ciągu przedpołudnia przeprawiła się główna siła, dziewięć kompanii, a tylna straż została około dwa dni marszu z tyłu. Trzy kompanie kapitana Göringa przeszły rzekę dużo niżej, by zaskoczyć inny portugalski obóz. Lettow-Vorbeck wspominał, że w jego oddziałach panowała wtedy „allgemeine Wurschtigkeit”, zobojętnienie ludzi odciętych od wszelkiej pomocy: myśliwi polowali dalej, a wielu żołnierzy kąpało się w rzece na oczach przeciwnika. Na południowym brzegu przednia straż natknęła się na portugalskich zwiadowców.
Lettow-Vorbeck rozpoznał obóz osobiście. Widział ludzi w białych ubraniach, budujących umocnienia, i kolumnę transportową. Gdy z obozu wyszła mniej więcej kompania askarysów w khaki, sądził, że Portugalczycy chcą zaatakować jego ludzi w trakcie przeprawy, i kazał im przejść do obrony. Natarcie nie nastąpiło. Lettow-Vorbeck zastanawiał się, czy nie ominąć obozu i nie iść dalej w górę Lugendy, ale pas gęstego lasu po drugiej stronie tej rzeki pozwalał podejść niepostrzeżenie pod samą pozycję. Za radą kapitana Müllera zdecydował się na atak, choć część wojska jeszcze przechodziła rzekę.
Lekkie działo górskie ostrzeliwało portugalskie okopy od zachodu, a według Downesa kilka pocisków spadło na obóz także z północnego brzegu Rovumy. Kilka kompanii związało obrońców walką od zachodu i północy, a oddział kapitana Koehla przeszedł Lugendę około kilometra powyżej Ngomano, przedarł się przez las i uderzył na obóz od południa. Portugalczycy, którzy spodziewali się natarcia od czoła, okopywali się w pośpiechu w płytkich dołach strzeleckich, które według Downesa w większości nie chroniły nawet przed kulami. Ich karabiny maszynowe strzelały, jak przyznawał Lettow-Vorbeck, nieźle. Portugalskie opracowanie podaje, że rozkaz do ataku Niemcy wydali o 12.45, walka zaczęła się przed czternastą, a około szesnastej po nadejściu dwóch kolejnych kompanii linia obrony pękła na odcinku 25 i 27 Kompanii Krajowców. Inne portugalskie relacje mówią o ataku już przed południem i o sygnale przerwania ognia około piętnastej. Wszystkie źródła zgadzają się, że walka trwała kilka godzin.
Niemcy oszczędzali amunicję. Według Downesa użyli tylko czterech karabinów maszynowych, i to z bardzo bliska, podczas gdy Portugalczycy wystrzelili z około 350 dołów strzeleckich co najmniej 30–40 tysięcy naboi. Askarysi Lettow-Vorbecka wołali, że „dziś jest dzień starych karabinów”: dym z ich broni na czarny proch tym razem nie ściągał na nich ognia moździerzy, bo Portugalczycy moździerzy nie mieli. Gdy linia Koehla wdarła się biegiem do okopów, ruszyło natarcie ze wszystkich stron. Teixeira Pinto zginął. Downes pisał, że poległ na samym początku walki wraz z ośmioma innymi Europejczykami. Portugalskie relacje podają, że major, ranny w ramię, został przeniesiony do namiotu i dopiero po bitwie znaleziono go martwego. Pozbawieni dowódcy obrońcy się poddali.
Zaraz potem obóz zamienił się w pobojowisko innego rodzaju. Askarysi, tragarze i służący rzucili się na portugalskie zapasy. Lettow-Vorbeck opisywał, jak otwierano skrzynie z dżemem i porzucano je, gdy tylko ktoś znalazł coś lepszego, a do grabieży przyłączali się nawet wzięci do niewoli portugalscy askarysi. Przywrócenie porządku zajęło mu sporo czasu.
Straty
Lettow-Vorbeck pisał, że z około 1000 obrońców ocalało niewiele ponad 200, że Niemcy pochowali około 200 zabitych przeciwników, około 150 Europejczyków zwolnili po złożeniu przyrzeczenia, że nie będą już walczyć przeciw Niemcom, a kilkuset askarysów wzięli do niewoli. Liczby portugalskie są mniejsze, ale też bardzo wysokie. Opracowanie oparte na pracy Gomesa da Costy podaje 5 zabitych oficerów, 21 europejskich podoficerów i żołnierzy oraz 162 żołnierzy afrykańskich, a także 30 oficerów, 75 Europejczyków i 550 Afrykanów wziętych do niewoli. Inne zestawienie mówi o 208 zabitych żołnierzach afrykańskich i ponad 550 jeńcach, w tym 31 oficerach. Według Downesa poddało się około 700 askarysów. Jeńców Niemcy wykorzystali jako tragarzy, a potem ich zwolnili.
Straty niemieckie były bardzo małe. Downes, który oglądał pobojowisko kilka dni później, sądził po grobach, że Niemcy stracili tylko jednego Europejczyka, sierżanta Bachmanna. Późniejsze opracowania mówią o jednym zabitym Europejczyku i trzech askarysach.
Zdobycz
Dla Lettow-Vorbecka najważniejsze było to, co zdobył. Wpadło mu w ręce sześć karabinów maszynowych, kilkaset karabinów, około 250 tysięcy naboi, około 30 koni, kilka ton europejskiej żywności i zapasy leków, które wspominał jako doskonałe, bo Portugalczycy mieli wielowiekowe doświadczenie wojen kolonialnych. Niemal połowę jego żołnierzy uzbrojono w portugalskie karabiny, a broń, do której nie było już naboi, zniszczono. Według Downesa Niemcy zabrali też brytyjskie karabiny maszynowe, w które uzbrojony był oddział portugalski. Obdarci żołnierze przebrali się w zdobyczne mundury. Lettow-Vorbeck nazwał przybycie Portugalczyków do Ngomano tuż przed jego nadejściem „prawdziwym cudem”: jednym uderzeniem pozbył się wielkiej części swoich kłopotów. W grudniu, po kolejnych napadach na portugalskie posterunki, jego zapas amunicji urósł do prawie miliona naboi.
Zabrakło tylko żywności dla Afrykanów, bo zapasów miejscowych zbóż w obozie nie było. Lettow-Vorbeck nie mógł też zostać w Ngomano, bo obawiał się nadejścia Brytyjczyków. Zostawił nad rzeką kompanię kapitana Klinkhardta jako tylną straż i ruszył w górę Lugendy, w głąb kraju.
Znaczenie
Brytyjczycy przyjęli wiadomość o Ngomano z goryczą. Downes uznał komentarze za zbędne i zostawił czytelnikom wyciągnięcie wniosków, a Fendall pisał, że Portugalczycy zapewniali, iż zatrzymają Niemców na Rovumie, tymczasem do kapitulacji ich posterunku wystarczyło kilka strzałów. W Portugalii „sprawa Negomano” do dziś budzi spory o odpowiedzialność dowódców za rozproszenie wojsk i brak umocnień. Bitwa nie zmieniła losu Niemieckiej Afryki Wschodniej, którą Brytyjczycy w ciągu następnych dni uznali za całkowicie opanowaną. Uratowała jednak armię Lettow-Vorbecka. Bez zdobyczy z Ngomano jego oddziały, pozbawione amunicji i żywności, zapewne wkrótce musiałyby skapitulować, tak jak tego samego tygodnia skapitulował odcięty oddział Tafla.
Zamiast tego Lettow-Vorbeck przez dziesięć miesięcy przemierzał Mozambik, żywiąc się zapasami zdobywanymi na portugalskich posterunkach i wiążąc znacznie liczniejsze siły brytyjskie i portugalskie. We wrześniu 1918 roku wrócił na terytorium Niemieckiej Afryki Wschodniej, a potem wkroczył do Rodezji Północnej. Złożył broń dopiero 25 listopada 1918 roku pod Abercorn, dwa tygodnie po zawieszeniu broni w Europie, dokładnie rok po bitwie pod Ngomano.