TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Brytyjczycy zajmują Al-Amarę

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
3 czerwca 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania, Royal Navy

3 czerwca 1915 roku brytyjska flotylla rzeczna zajęła bez walki Al-Amarę nad Tygrysem, około 140 kilometrów rzeką powyżej Al-Kurny. Był to finał pościgu, który zaczął się dwa dni wcześniej, gdy Turcy po drugiej bitwie pod Al-Kurną porzucili pozycje na zalanych mokradłach i uciekli na północ. Miasto zdobyli nie żołnierze 6 Dywizji (Poona), lecz kilka małych uzbrojonych statków, na których płynęli generał Charles Townshend, dowódca flotylli komandor Wilfrid Nunn i główny oficer polityczny wojsk w Mezopotamii Percy Cox. Piechota została daleko w tyle.

Wyścig z piechotą

Rano 3 czerwca flotylla ruszyła dalej. We wszystkich wioskach nad rzeką powiewały białe flagi, a Arabowie okazywali przybyszom przyjaźń. Około dwudziestu kilometrów przed Al-Amarą Townshend kazał się zatrzymać. Spodziewał się, że Turcy będą bronić miasta, i uważał, że próba zajęcia go kilkoma małymi statkami byłaby śmieszna. Nunn nalegał, by płynąć dalej. Według brytyjskiej historii oficjalnej po godzinie Townshend zmienił zdanie i postanowił „spróbować szczęścia”. W tym czasie dostał od generała Johna Nixona wiadomość, że według rozpoznania lotniczego przed flotyllą uciekają trzy tureckie parowce, a od wschodu, z perskiego Arabistanu, zbliżają się do miasta wycofujące się stamtąd tureckie bataliony.

Około 9.45 jako zwiad popłynął przodem uzbrojony kuter Shaitan porucznika Marka Singletona, z ośmioma marynarzami na pokładzie. Niespełna pięć kilometrów przed miastem jego załoga zobaczyła tureckich żołnierzy przechodzących przez most łyżwowy i ładujących się na barkę. Wystarczył jeden strzał z działka, by uciekli. Shaitan przepłynął przez otwarty most, minął miasto pełne żołnierzy, którzy na jego widok w popłochu cofali się od brzegu, i nie oddając ani jednego strzału, przyjął kapitulację najpierw sześciu oficerów i około stu żołnierzy, a potem kolejnych stu pięćdziesięciu. Jeńcy sami pomaszerowali brzegiem do mostu i usiedli przy kawiarni, czekając, aż ktoś znajdzie czas, by ich zabrać. Za ten wyczyn Singleton dostał Order Wybitnej Służby.

Czterdziestu jeden ludzi

Między 13.30 a 14.15 dopłynęła reszta flotylli. Townshend i Nunn zeszli na ląd przy budynku urzędu celnego, gdzie poddali się im cywilny gubernator i turecki komendant. Townshend wywiesił brytyjską flagę i kazał gubernatorowi natychmiast przygotować żywność dla 15 tysięcy żołnierzy, którzy mieli wkrótce nadejść. Całą siłą brytyjską w mieście było wtedy, oprócz kilku oficerów, zaledwie 41 marynarzy, żołnierzy piechoty morskiej i żołnierzy. Porucznik Palmer z jednym marynarzem, jednym żołnierzem piechoty morskiej i tłumaczem przyjął w koszarach kapitulację batalionu konstantynopolitańskiego pułku straży pożarnej, liczącego około czterystu ludzi. Tureckich jeńców, w sumie około ośmiuset, umieszczono na dużej barce zakotwiczonej na środku rzeki pod lufami dział flotylli.

Po południu od północnego wschodu nadciągnęło około dwóch tysięcy tureckich żołnierzy, część oddziałów wycofujących się z Arabistanu. Shaitan ostrzelał ich, wziął do niewoli przednią straż i rozproszył resztę. Noc była dla Brytyjczyków bardzo niespokojna, bo ich słabości nie dało się długo ukrywać. Ogłoszono, że kto wyjdzie po zmroku z domu, zostanie zastrzelony, a czterech marynarzy pilnowało koszar wojskowych. Turecki oficer sztabu Muhammad Amin pisał po wojnie o „tragedii Al-Amary”: Brytyjczycy „przypłynęli śmiało, zacumowali przy nabrzeżu, wysłali na ląd jednego oficera i ośmiu czy dziesięciu ludzi i zdobyli Al-Amarę, choć było tam ponad tysiąc Turków”.

Następne dni

Rankiem 4 czerwca, gdy Arabowie zorientowali się, jak słaba jest załoga, i zaczęli plądrować miasto, przypłynął batalion pułku Norfolk i przywrócił porządek. Po południu nadeszły następne oddziały, a wieczorem do Al-Amary przybył Nixon. Kolumna wycofująca się z Arabistanu rozpadła się, a jej resztki, nękane przez Arabów, dotarły małymi grupami do Al-Kutu. Według brytyjskiej historii oficjalnej w całej operacji od 31 maja Turcy stracili 1773 jeńców, a Brytyjczycy tylko czterech zabitych i 21 rannych.

Al-Amara, stosunkowo nowe miasto liczące 10–12 tysięcy mieszkańców, leżała przy głównym szlaku handlowym do Persji. Była suchsza i zdrowsza od Basry, więc Brytyjczycy urządzili w niej szpitale wojskowe. Upał był jednak straszny i choroby szybko dziesiątkowały wojsko. Kilka dni po zwycięstwie zachorował sam Townshend i wyjechał na leczenie do Indii, a dowództwo 6 Dywizji objął tymczasowo generał Walter Delamain. Nixon już szykował następny krok, marsz na An-Nasirijję nad Eufratem.