TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Forsowanie Dijali

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
7 marca 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Zdobycie Bagdadu
Tagi:
Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania

7 marca 1917 roku rano straż przednia III Korpusu generała Williama Marshalla podeszła pod wieś Dijala, gdzie rzeka Dijala wpada do Tygrysu, kilkanaście kilometrów na południowy wschód od Bagdadu. Generał Frederick Stanley Maude, który dwa dni wcześniej wznowił marsz spod Al-Azizijji, sądził, że Turcy zostawili nad rzeką tylko słabą straż tylną. Lotnicy meldowali, że oba mosty na Dijali zostały zdjęte, a na drugim brzegu widać niewiele wojska. Po południu generał Marshall po osobistym rozpoznaniu ocenił jednak, że przeciwnik trzyma dolny bieg rzeki w sile i ma tam co najmniej siedem dział. Dywizja kawalerii, która przeszła wzdłuż Dijali kilkanaście kilometrów w górę, meldowała, że Turcy obsadzili niemal cały brzeg działami i licznymi karabinami maszynowymi. Brytyjska chronologia wojny notuje forsowanie Dijali w dniach 7–10 marca.

Pierwsze dwie noce

Rzeka miała pod wsią około 110 metrów szerokości, wolny nurt i strome, wysokie na sześć metrów brzegi. W rozpoznaniu o zmierzchu dowódca oddziału pontonowego znalazł tylko jedno miejsce, gdzie dało się zwodować pontony: rampę dawnego mostu we wsi. Około 23.00 6 batalion pułku King’s Own zajął lewobrzeżną część wsi i ściągnął pontony, ale była jasna, księżycowa noc. Gdy pierwszy ponton próbowano spuścić na wodę, padło tylu ludzi, że trzeba było przerwać. Przy drugiej próbie, pod osłoną ognia artylerii, trzy pontony ledwie odbiły od brzegu, gdy wszyscy ludzie w nich zostali trafieni, a prąd zniósł je do Tygrysu. Oddział stracił 64 ludzi. Równocześnie, żeby obejść linię Dijali, 35 Brygada zaczęła się przeprawiać parowcem na prawy brzeg Tygrysu pod Bawi.

Następnej nocy, z 8 na 9 marca, przeprawę przygotowano staranniej, kilkaset metrów w górę rzeki od wsi. O północy artyleria otworzyła huraganowy ogień, a 6 batalion pułku Loyal North Lancashire ruszył przez rzekę czterema kolumnami, każda z jednym pontonem i wioślarzami z sąsiednich batalionów lancashire’skich. Pierwszy ponton dotarł na drugi brzeg, ale zatonął w drodze powrotnej. Drugi zdążył obrócić dwa razy, zanim padli wszyscy wioślarze, a dwa kolejne, podesłane w jego miejsce, jeszcze dwa razy. Trzeci obrócił sześć razy, czwartego nie udało się nawet zwodować ze stromego brzegu. Zanim nadeszły nowe, zbliżał się świt i przeprawę znów wstrzymano. Na prawym brzegu zostało około stu ludzi, rozrzuconych w trzech grupach na odcinku 300 metrów.

Przyczółek Lancashire’czyków

Dowodzący nimi kapitan Oswald Reid ściągnął ludzi w jedno miejsce, za zakręt wału nad rzeką, i do rana odpierał tam kolejne ataki. Turecki 44 Pułk, który wcześniej wyróżnił się pod Ktezyfonem, Dudżajlą i Sannajjat, próbował zepchnąć ich do rzeki z determinacją: dowódca pułku pięć razy osobiście prowadził do natarcia swoje bataliony i stracił większość oficerów oraz setki żołnierzy. Turecki oficer Muhammad Amin, który był w sztabie dowódcy 6 Armii, przyznawał, że jedynym rezultatem tych krwawych szturmów było zamknięcie w gaju palmowym przy przeprawie oddziału, który Turcy oceniali na 50–60 ludzi z dwoma karabinami maszynowymi. Rano 9 marca dowódca 38 Brygady meldował, że Lancashire’czycy, około sześćdziesięciu, są dobrze okopani i utrzymają się. Wszystkie próby przerzucenia im amunicji i granatów przez rzekę rozbijały się o turecki ogień. Wieczorem 44 Pułk zaatakował jeszcze raz, stracił ponad stu ludzi i wszystkich pozostałych oficerów, a jego resztki wycofano z linii. Batalion stracił nad Dijalą stu ludzi, a wspierający go 6 batalion pułku East Lancashire czterdziestu. Reid, ranny, utrzymał przyczółek przez 30 godzin i dostał za to Krzyż Wiktorii.

Przeprawa 10 marca

Turcy nie mieli już czym nad Dijalą walczyć. Gdy dowódca XVIII Korpusu uznał, że główne uderzenie Brytyjczyków idzie prawym brzegiem Tygrysu, przerzucił tam większość 51 Dywizji, a do obrony rzeki zostały 14 Dywizja i wykrwawiony 44 Pułk. O czwartej rano 10 marca, po zmyleniu przeciwnika nocnym ostrzałem, batalion East Lancashire przeprawił się w trzech miejscach, którymi szli Lancashire’czycy, a 5 batalion pułku Wiltshire kilometr wyżej. Opór był słaby, straty niewielkie. Na przyczółku zastano ludzi Reida niemal bez amunicji. Do szóstej obie kolumny były na drugim brzegu, a Turcy się cofnęli, zostawiając około 200 jeńców. Przed południem saperzy zbudowali most pod wsią i po nim przeszła reszta 13 Dywizji. Po południu zerwała się burza piaskowa, a pod Kararą, kilka kilometrów za rzeką, turecka straż tylna zatrzymała Brytyjczyków do zmroku.

Forsowanie Dijali kosztowało Brytyjczyków kilkaset ludzi i zajęło trzy noce, ale związało Turków na lewym brzegu w chwili, gdy na prawym ważyły się losy Bagdadu. Tego samego wieczoru Halil Pasza (Halil Kut) zdecydował się oddać miasto. Brytyjczycy weszli do Bagdadu rano 11 marca.