TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Zimmermann przyznaje się do telegramu

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
3 marca 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Niemcy, Stany Zjednoczone, wywiad

3 marca 1917 roku niemiecki sekretarz stanu spraw zagranicznych Arthur Zimmermann przyznał, że jest autorem depeszy, którą od dwóch dni żyła cała Ameryka. 1 marca amerykańska prasa opublikowała tekst telegramu Zimmermanna z niemiecką propozycją sojuszu dla Meksyku. Część Amerykanów, w tym niektórzy senatorowie, uważała go za brytyjską prowokację. Waszyngton nie mógł tych wątpliwości łatwo rozwiać, bo nie chciał ujawnić, że depeszę rozszyfrował brytyjski wywiad. Wyręczył go sam autor telegramu.

„Nie mogę temu zaprzeczyć”

Najczęściej opowiadana wersja pochodzi z książki Barbary Tuchman o telegramie. Według niej Zimmermann spotkał się 3 marca z dziennikarzami, a William Bayard Hale, berliński korespondent gazet Williama Randolpha Hearsta, znany z proniemieckich sympatii, podsunął mu wygodne wyjście: „Wasza Ekscelencja oczywiście zaprzeczy tej historii”. Zimmermann odparł: „Nie mogę temu zaprzeczyć. To prawda”. Niemiecki kryptolog i historyk Joachim von zur Gathen nie znalazł jednak w dokumentach z epoki śladu takiej konferencji prasowej, a niemieckie archiwum federalne nie ma o niej żadnego zapisu. Pewne jest natomiast, że tego dnia rano większość niemieckich gazet, między innymi „Berliner Tageblatt” i „Vorwärts”, wydrukowała oficjalny komunikat, datowany w Berlinie 2 marca i rozesłany przez półoficjalną agencję Wolffa. Tego samego dnia Zimmermann rozmawiał też z pracownikiem niemieckiej agencji Overseas News Agency, która nadawała wiadomości radiem do Ameryki, i jego słowa trafiły do amerykańskich gazet.

Komunikat nie zaprzeczał niczemu. Wyjaśniał, że po decyzji o nieograniczonej wojnie podwodnej trzeba było liczyć się z konfliktem ze Stanami Zjednoczonymi, a fakty potwierdziły tę ocenę, bo Waszyngton zerwał stosunki z Niemcami i namawiał do tego inne państwa neutralne. Dlatego rząd Rzeszy miał nie tylko prawo, ale i obowiązek przygotować się na wypadek wojny. W połowie stycznia polecił posłowi w Meksyku zaproponować sojusz, ale tylko wtedy, gdy Stany Zjednoczone wypowiedzą Niemcom wojnę, i zakazał mu jakichkolwiek kroków wobec rządu meksykańskiego, dopóki nie będzie pewien, że wypowiedzenie nastąpiło. Berlin nie wiedział, jak Amerykanie zdobyli tekst, ale sugerował, że do zdrady doszło na terytorium amerykańskim. Zimmermann mówił w wywiadzie podobnie: cały „spisek” upada, jeśli Ameryka nie wypowie wojny, a nikt nie może Niemcom zarzucać, że przygotowują się do obrony przed wrogiem.

W Berlinie

Niemieckie gazety, które dopiero 3 marca mogły napisać o sprawie, w większości ograniczyły się do przedrukowania komunikatu. „Kölnische Zeitung” przekonywała, że ujawnienie niemieckiej oferty podziałało na Amerykanów otrzeźwiająco, bo zobaczyli, że Niemcy będą się bronić wszelkimi środkami. Mniej pewnie czuli się ludzie kanclerza Theobalda von Bethmanna Hollwega. Jego doradca Kurt Riezler zapisał w dzienniku, że autorem pomysłu był referent Urzędu Spraw Zagranicznych Hans Arthur von Kemnitz, „ten fantastyczny idiota”.

Zimmermann krótko wypowiadał się o telegramie 3 marca w komisji budżetowej Reichstagu, a 5 marca na jej tajnym posiedzeniu sprawa zajęła większość obrad. Socjaldemokrata Eduard David pytał, jak można było obiecywać Meksykowi części Stanów Zjednoczonych, skoro nikt rozsądny nie wierzy, że Meksyk zdoła je zdobyć i utrzymać. Zimmermann przyznał, że Meksykanie nie mogą wygrać wojny z Ameryką. Chodziło mu o to, by jak najszybciej ruszyli na północ, a Amerykanie musieli wysłać wojsko nad granicę meksykańską zamiast do Europy. Wyjaśnił też, że wysłał instrukcję amerykańskimi łączami dyplomatycznymi, które Waszyngton udostępnił Niemcom do rozmów pokojowych, ale szyfrem, którego Amerykanie nie znali. Inny socjalista, Oskar Cohn, odpowiedział, że sekretarz stanu dał Wilsonowi znakomity argument, by zjednoczyć wokół siebie naród amerykański.

W Ameryce

W Waszyngtonie 3 marca był ostatnim dniem kadencji Kongresu. W Senacie trwała debata nad ustawą o uzbrojeniu statków handlowych, a senator Lawrence Sherman z Illinois odczytał depesze z Berlina z przyznaniem Zimmermanna. Według „New York Timesa” ta wiadomość zburzyła ostatnie bariery powściągliwości, które zwykle obowiązywały senatorów w debacie o obcym państwie. Ustawy to nie uratowało, bo grupa przeciwników przeciągnęła debatę do południa 4 marca, gdy kadencja wygasła. Rząd pozbył się jednak kłopotu: nie musiał już ujawniać brytyjskiego źródła ani przekonywać nikogo, że tekst jest prawdziwy.

Najbardziej zaskoczeni byli Amerykanie sympatyzujący z Niemcami. Jeszcze 1 marca ich publicyści przekonywali, że telegram jest fałszerstwem, a 3 marca większość z nich nie chciała wierzyć, że Zimmermann naprawdę się przyznał. Nowojorska „Staats-Zeitung”, największy dziennik niemieckojęzyczny w kraju, oświadczyła, że nie może popierać żadnego związku państw, który chciałby najechać i podzielić terytorium Stanów Zjednoczonych, nawet jeśli miałby zadziałać dopiero po wypowiedzeniu wojny Niemcom. Historyk Thomas Boghardt zwraca uwagę, że sensacja szybko jednak wygasła. Po kilku dniach telegram zniknął z pierwszych stron gazet, a przeciwnicy wojny w większości nie zmienili zdania.

Zimmermann bronił swojej oferty jeszcze raz 29 marca na posiedzeniu Reichstagu, odpowiadając socjaliście Hugo Haasemu. Zapewniał, że nie pisał żadnego listu do prezydenta Meksyku Venustiana Carranzy, a tylko przesłał instrukcje posłowi, które Amerykanie zdobyli „w sposób niezupełnie nienaganny”. Tydzień później, 6 kwietnia 1917 roku, Stany Zjednoczone wypowiedziały Niemcom wojnę.