TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Grecja odmawia przejazdu armii serbskiej lądem

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Front bałkański
Data:
3 kwietnia 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Grecja, Serbia, neutralność, Francja

Brytyjska chronologia wojny notuje pod 3 kwietnia 1916 roku, że rząd grecki odmówił zgody na przewiezienie armii serbskiej z Korfu do Salonik drogą lądową. Tę samą datę podaje brytyjska historia oficjalna działań w Macedonii: 3 kwietnia Francja i Wielka Brytania spotkały się z „oburzoną odmową” Aten. W Grecji, która posługiwała się kalendarzem juliańskim, był to 21 marca. Przychylny królowi Konstantynowi brytyjski publicysta George F. Abbott opisuje rozmowę, w której padła odmowa, pod 5 kwietnia. Wszystkie źródła zgadzają się, że do pierwszych dni kwietnia sprawa była już przesądzona.

Kolej zamiast morza

Odtworzona na Korfu armia serbska była prawie gotowa do drogi na front. Droga morska z wyspy do Salonik była jednak długa. Statki musiały opłynąć cały Peloponez, z przylądkiem Matapan, a potem przejść między Cykladami, gdzie według brytyjskiej historii oficjalnej szczególnie groziły im niemieckie okręty podwodne. Rządy francuski i brytyjski chciały więc przewieźć Serbów na krótko statkami do Patras, a stamtąd koleją przez Ateny i Larisę na północ. Plan nie był prosty także technicznie. Grecka sieć kolejowa dopiero łączyła się z linią do Salonik, a brakujący odcinek od dawnej granicy grecko-tureckiej do stacji Plati otwarto oficjalnie dopiero w maju 1916 roku.

Według Abbotta posłowie Francji i Wielkiej Brytanii, Jean Guillemin i sir Francis Elliot, odwiedzili premiera i ministra spraw zagranicznych Stefanosa Skuludisa i oznajmili mu, że ich rządy zamierzają przewieźć wypoczętą armię serbską przez Grecję, i nie wątpią, że Ateny się zgodzą. Skuludis odpowiedział, że przewóz ponad 100 tysięcy ludzi sparaliżowałby kolej i całe życie gospodarcze kraju na co najmniej dwa miesiące, narażałby ludność na choroby zakaźne, które dziesiątkowały Serbów, a przede wszystkim państwa centralne uznałyby go za złamanie neutralności, co mogło wciągnąć Grecję do wojny wbrew jej woli. Gdy Guillemin odparł, że rządy nie poleciły mu prosić o zgodę, tylko zawiadomić o decyzji, stary premier miał zagrozić, że w razie próby przejazdu każe wysadzić kolej. Elliot załagodził rozmowę pytaniem, czy Grecja sprzeciwiłaby się także przejściu statków z Serbami przez Kanał Koryncki. Na to rząd się zgodził.

Grecka racja i francuski gniew

Ateny miały za sobą długą listę takich spraw. Ententa wylądowała w Salonikach, zajęła Korfu wbrew protestom i umieściła tam serbski rząd. Prasa grecka, także ta sprzyjająca Niemcom, przekonywała, że koleje i tabor nie wystarczą, a przewóz tylu wojsk po jednym torze trwałby zbyt długo. Londyński tygodnik „The Near East” uważał te argumenty za wymówkę, i przytaczał gazetę zwolenników Elefteriosa Wenizelosa. Pisała ona, że o złamaniu neutralności nie może być mowy, skoro Grecja uznała już obecność sprzymierzonych w Salonikach i wciąż była sojuszniczką Serbii. Odmowa byłaby uzasadniona tylko wtedy, gdyby Serbowie nieśli jeszcze ze sobą tyfus lub cholerę albo mieli rozbijać obozy po drodze.

W Paryżu odmowę przyjęto bardzo źle. 10 kwietnia grecki poseł Athos Romanos zawiadomił Skuludisa, że premier Aristide Briand nie chce już słyszeć o zaliczce 150 milionów franków, o którą prosiła Grecja, a paryska prasa od kilku dni groziła jej blokadą. Romanos dodawał, że Briand wolałby przewieźć Serbów morzem wokół Matapanu, ale minister marynarki uważa tę drogę za zbyt niebezpieczną, a gdyby zatonął statek z Serbami, opinia publiczna obwiniłaby Grecję. Skuludis odpowiedział, że Ateny nie prosiły o pieniądze w zamian za złamanie neutralności, i zauważył przy okazji, że w niedzielny wieczór francuski transportowiec z serbskim oddziałem przepłynął Kanał Koryncki, prawie niezauważony.

Sprzymierzeni jeszcze nie ustąpili. 20 kwietnia o przejazd przez Patras poprosił w nocie serbski poseł w Atenach, a kilka dni później poparli go posłowie wszystkich czterech mocarstw Ententy. Skuludis za każdym razem odmawiał. Tymczasem 11 kwietnia zaczął się przewóz Serbów morzem. Kanał Koryncki nie przyjmował statków o zanurzeniu większym niż 20 stóp, więc większość transportowców popłynęła wokół Peloponezu. Brak statków sprawił, że przewóz trwał do końca maja, ale według brytyjskiej historii oficjalnej dzięki tajemnicy i starannej osłonie nie zginął po drodze ani jeden żołnierz.