TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Grecja odrzuca żądanie Ententy

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Front bałkański
Data:
11 grudnia 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Grecja, Francja, Wielka Brytania, Konstantyn I Grecki

Brytyjska chronologia wojny notuje pod 11 grudnia 1915 roku, czyli 28 listopada według kalendarza juliańskiego, że rząd grecki odrzucił żądanie Ententy, by wycofać wojska greckie z Salonik. To prawda, ale tylko połowiczna. Odpowiedź, którą tego dnia generał Maurice Sarrail otrzymał za pośrednictwem greckiego wysłannika, podpułkownika Pallisa, była kompromisem wynegocjowanym poprzedniego wieczoru w Atenach. Grecja nie oddała miasta, ale zobowiązała się, że nie będzie przeszkadzać sprzymierzonym w jego obronie.

Wieczór 10 grudnia

Żądania, które Sarrail przedstawił Pallisowi 9 grudnia, poparła w Atenach dyplomacja. 10 grudnia francuski poseł Jean Guillemin najpierw odwiedził króla Konstantyna I. Według relacji, która jeszcze tej nocy dotarła do Paryża, król powtórzył mu: „Róbcie, jak uważacie. Ja zaprotestuję dla formy, a wy będziecie dalej robić, co wam potrzeba, nie zważając na moje protesty”. Wieczorem posłowie Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Rosji przyszli do premiera Stefanosa Skuludisa. Na prośbę włoskiego posła Carla De Bosdariego rozmowa była ściśle ustna i nie zostawiono żadnego pisma, by spór, który udało się przenieść do wojskowych w Salonikach, nie wrócił do stolicy.

Skuludis, za pełną zgodą króla, ustalił z posłami pięć punktów, które jeszcze tego dnia rozesłał do greckich poselstw:

  1. Saloniki nie zostaną opuszczone. Stacjonująca tam dywizja grecka zostanie w mieście.
  2. Grecka obsługa kolei może zostać wzmocniona, by sprostać potrzebom sprzymierzonych, ale nie zostaną przyjęci żadni obcy kolejarze.
  3. Grecja nie przeciwstawi się siłą budowie umocnień ani zajęciu punktów warownych, ale formalnie i stanowczo zaprotestuje.
  4. Jeśli wojska sprzymierzone, cofając się, przeniosą wojnę na terytorium Grecji, armia grecka usunie się na bok i zostawi obu stronom wolne pole.
  5. Nie będzie żadnej dyskusji o forcie Kara Burun przy wejściu do portu. Król dał słowo, że ani fort, ani baterie przed nim nigdy nie zostaną użyte przeciw sprzymierzonym.

Najważniejsze było jednak ustępstwo, które Skuludis przedstawił jako już podjętą decyzję. Grecki V Korpus dostał rozkaz przesunięcia się na wschód, tak by zostawić wojskom Ententy wolny cały obszar między Salonikami a granicą. Posłowie Francji i Wielkiej Brytanii nie kryli zadowolenia i uznali to za wielkie ustępstwo. Zapytali jeszcze, czy rząd nie mógłby z własnej woli przerwać prac remontowych w fortach. Skuludis odparł, że niczego nie obiecuje, ale uważa to za całkiem prawdopodobne, choćby z braku pieniędzy. Według brytyjskiej historii oficjalnej król rzeczywiście kazał wstrzymać prace i zmniejszyć załogi fortów o połowę.

„Umiarkowanie zadowalająca” odpowiedź

11 grudnia odpowiedź dotarła do Salonik. Brytyjska historia oficjalna kampanii macedońskiej nazywa ją „umiarkowanie zadowalającą”. Sprzymierzeni mogli wreszcie rozpoznawać teren i kopać okopy, a grecki V Korpus miał odejść z pasa ziemi, którego potrzebowali do obrony. Ale Grecy nie opuszczali samego miasta i nie oddawali fortów, a koleje miały pozostać w greckich rękach. Pallis od początku dawał też do zrozumienia, że dopóki sprzymierzeni nie zapowiedzą, iż opuszczą Saloniki tak szybko, jak to możliwe, Grecy w żadnym razie nie przeciwstawią się marszowi Bułgarów. Ateny nie zamierzały więc bronić sprzymierzonych, a jedynie zejść im z drogi.

Włoski poseł ocenił porozumienie optymistycznie. Pisał do Rzymu, że tam, gdzie odpowiedzi nie były twierdzące, naprawia to uroczyste zapewnienie Skuludisa, że wojska greckie nigdy i w żadnym razie nie przeciwstawią się siłą temu, co zrobią sprzymierzeni. Wycofanie Greków z Salonik, jedyną sprawę, w której ich zgoda była naprawdę niezbędna, uznał za „praktycznie uzyskane”. Rzeczywiście, w następnych dniach większość greckich oddziałów odeszła z okolic miasta, a w samych Salonikach została tylko niewielka część greckich sił. Premier Francji Aristide Briand żartował później w parlamencie, że rząd grecki zastrzegł sobie prawo do protestu, a sprzymierzeni zastrzegli sobie prawo, by na protesty nie odpowiadać.

Cena porozumienia

Skuludis nie ustąpił za darmo. Wyraził nadzieję, że mocarstwa, przekonane wreszcie o dobrej woli Grecji, nie tylko zniosą środki przymusu, po które znów sięgnęły na początku grudnia, ale też spełnią greckie prośby o pomoc finansową i handlową. Posłowie obiecali, że wszelkie trudności znikną, gdy tylko wojskowi w ciągu dwóch, trzech dni wprowadzą porozumienie w życie.