TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Koniec walk o Al-Kurnę

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
8 grudnia 1914
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa pod Al-Kurną
Tagi:
Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania

8 grudnia 1914 roku rozstrzygnęły się walki o Al-Kurnę. Wojska brytyjskie i indyjskie przeprawiły się przez Tygrys powyżej miasta i stanęły na drodze odwrotu tureckiego garnizonu. Był to ostatni dzień walk, które zaczęły się 4 grudnia. Jeszcze tej samej nocy Turcy wysłali do Brytyjczyków parlamentariuszy.

Dzień wcześniej generał brygady Charles Fry, który przybył z posiłkami, odbił z rąk Turków wioskę Muzaira na lewym brzegu Tygrysu i dotarł nad rzekę naprzeciw Al-Kurny. W nocy nadeszły wieści, że około 1,5 tysiąca Turków odpłynęło parowcami na północ, a w mieście zostało około 800 ludzi z czterema działami. Fry postanowił sforsować rzekę.

Przeprawa

Rano 104 Pułk Strzelców Wellesleya ruszył na rozpoznanie wzdłuż lewego brzegu w górę Tygrysu, a 7 Pułk Radźputów i 120 Pułk Piechoty zajęły gaje palmowe naprzeciw miasta, by powstrzymać ewentualną przeprawę Turków. Wysłany na zwiad kuter Lewis Pelly został przyjęty z Al-Kurny silnym ogniem, a więc Turcy wciąż tam byli. Około 11 slup HMS Espiegle przecisnął się, szorując po mule, obok zatopionej w nurcie barki i zakotwiczył w odległości niecałych dwóch kilometrów od miasta. Okręty ostrzeliwały wszystko, co dało się dostrzec między drzewami.

Tymczasem 104 Pułk, nie napotkawszy wroga, zatrzymał około pięciu kilometrów powyżej Al-Kurny, poza zasięgiem wzroku obrońców, dwie miejscowe łodzie. Jego dowódca zaproponował, by przeprawić tu batalion i uderzyć w dół rzeki prawym brzegiem. Fry się zgodził. Jednocześnie trochę bliżej miasta, tuż za plantacjami, saperzy przygotowywali prom linowy. Około 11.30 trzech żołnierzy 17 Kompanii Saperów i Minerów, hawildar Ghulam Nabi, starszy szeregowy Nur Dad i saper Ghulam Hajdar, przepłynęło Tygrys z linką. Rzeka miała tam około 120 metrów szerokości i silny nurt. Turcy ich nie zauważyli. Za nimi przeprawił się porucznik Campbell z dwoma ludźmi. Przeciągnięto stalową linę i z pomocą przyjaznych Arabów zaczepiono do niej dużą łódź.

Około 13.20 na prawy brzeg dotarło pierwszych 70 żołnierzy 110 Pułku Lekkiej Piechoty Marathów z podpułkownikiem Frazerem, a za nimi kolejne grupy. Przed 14 cały 104 Pułk był już po drugiej stronie, nieco wyżej. Turcy w Al-Kurnie najwyraźniej nie zrozumieli, co się dzieje, i ostrzeliwali przeprawę tylko słabo.

Odcięty garnizon

Oba bataliony ruszyły na południe, ku miastu, i natrafiły na turecką linię wież i okopów, ciągnącą się w poprzek cypla od rzeki. Frazer uznał, że jest za późno, by wplątywać się w walkę w gęstych plantacjach i ciasnych uliczkach Al-Kurny po zmroku, bo słońce zachodziło przed 17. O 15.30 kazał wycofać się na nocleg przy przeprawie. Nie wiedział, że podpułkownik Britten z kompanią Marathów obszedł już tureckie skrzydło i zajął kilka wież. Także ta kompania wróciła do biwaku. Fry zostawił Norfolków na brzegu przy promie, a resztę sił wycofał do obozu pod Muzairą. Dzień kosztował Brytyjczyków 23 rannych.

Mimo przerwania natarcia położenie Turków było beznadziejne. Przeciwnik stał już na prawym brzegu, a droga odwrotu na północ została przecięta. Po wojnie turecki oficer sztabowy Muhammad Amin pisał, że tysiąc ludzi z Al-Kurny mógł jeszcze tego wieczoru przebić się przez około 1,4 tysiąca Hindusów, którzy przeszli rzekę, ale tamtejszy dowódca zbyt późno zauważył przeprawę, bo nikt nie pilnował Tygrysu powyżej miasta.

Nocni parlamentariusze

Wieczorem strzały ucichły. O 23.40 załogi brytyjskich okrętów dostrzegły mały parowiec płynący z góry rzeki, z zapalonymi światłami i wyjącą syreną. Na pokładzie było trzech tureckich oficerów, w tym szef sztabu wali Basry Subhi Beja, dowodzącego w Al-Kurnie. Przybyli omówić warunki poddania. Według niektórych relacji chcieli oddać miasto w zamian za swobodny odwrót garnizonu.

Przyjął ich starszy oficer marynarki, komandor Arthur Hayes-Sadler. Część relacji przypisuje prowadzenie rozmów dowódcy Espiegle, komandorowi podporucznikowi Wilfridowi Nunnowi. Nie udało się porozumieć z Fry’em na lądzie, więc o 3.30 nad ranem marynarze wstępnie uzgodnili z Turkami bezwarunkową kapitulację. Oficerowie po pewnym wahaniu się zgodzili i wrócili do Al-Kurny z poleceniem, by o 8.30 przybyć na Espiegle na spotkanie z generałem.