Konstantyn godzi się na ekspedycję do Salonik
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 27 września 1915
- Autor:
- Natalia
27 września 1915 roku do Londynu dotarł z Aten telegram, który zdawał się kończyć tydzień niejasności. Premier Elefterios Wenizelos zawiadamiał przez brytyjskiego posła Francisa Elliota, że uzyskał zgodę króla Konstantyna I na przysłanie do Salonik wojsk brytyjskich i francuskich. Prosił, by przybyły jak najszybciej, zanim greckie dywizje, które od 30 września miały się koncentrować w Macedonii, zajmą jedyną linię kolejową. Wiadomość miała jednak drugą część. Król miał oficjalnie o niczym nie wiedzieć aż do chwili, gdy wojska będą u wejścia do portu. Wtedy Grecja złoży formalny protest.
Tydzień sprzecznych sygnałów
Sprawa zaczęła się 21 września, gdy po ogłoszeniu bułgarskiej mobilizacji Wenizelos poprosił Francję i Wielką Brytanię o 150 tysięcy żołnierzy. Mieli oni zastąpić armię serbską, która zgodnie z konwencją wojskową z 1913 roku powinna była wystawić tyle ludzi przeciw Bułgarii, ale walcząc z Austro-Węgrami nie była w stanie tego zrobić. Król i sztab generalny uważali, że bez tych sił sojusz z Serbią nie obowiązuje. Sam Wenizelos opowiadał, że jeszcze tego samego wieczoru, tuż po złożeniu prośby, przyjechał do niego marszałek dworu z prośbą króla, by nie zwracał się do Ententy. Było już za późno. 24 września oba mocarstwa obiecały wojska.
Wtedy z Aten nadeszła odpowiedź, która w Londynie wywołała irytację. Według depeszy Elliota z 25 września król nie życzył sobie na razie przysłania wojsk, a Wenizelos prosił jedynie, by przygotowania szły pełną parą, a oddziały czekały w Mudros albo w Mitylenie na Lesbos. Według późniejszej depeszy posła nie było natomiast przeszkód, by zaopatrzenie i konie trafiały wprost do Salonik i dalej w głąb kraju, prowadzone przez ludzi w cywilnych ubraniach, jakby chodziło o dostawy dla Serbii. Brytyjski rząd, pochłonięty właśnie ofensywą we Francji, uznał takie półśrodki za nie do przyjęcia. 27 września wysłał do Aten depeszę, w której odrzucił pomysł przemycania zaopatrzenia i zawiesił gromadzenie transportowców do czasu, aż Grecy jasno powiedzą, czy wojska zostaną przyjęte. Ta wiadomość minęła się z telegramem o zgodzie króla.
Formalny protest
Londyn odpowiedział, że przygotowania do wysłania wojsk trwają, ale nie zgodził się na protest, choćby czysto formalny. Lądowanie w obcym porcie wbrew sprzeciwowi gospodarza byłoby trudne, a Edward Grey obawiał się, że Niemcy ogłoszą wtedy, że Ententa pogwałciła grecką neutralność. Wenizelos miał jasno oświadczyć, że wojska będą mile widziane. Generał Ian Hamilton dostał tego dnia polecenie, by przygotował do wycofania z Gallipoli dwie dywizje, a Francuzi szykowali do drogi część swoich sił spod przylądka Helles.
Na co zgodził się król?
Zakres królewskiej zgody pozostaje sporny. Wenizelos opowiadał później, że kiedy doniósł Konstantynowi o płynących do Salonik wojskach, król miał powiedzieć: „Dobrze, tylko niech wasz protest będzie w każdym razie stanowczy”. Premier odparł, że stanowczy, ale tylko do pewnego stopnia. Brytyjski autor G.F. Abbott, przychylny królowi, wątpił w tę relację i twierdził, że Konstantyn uważał sprawę za zamkniętą, bo żądał, by żadne wojska nie przybywały, dopóki Bułgaria nie zaatakuje Serbii. Inne relacje mówią, że król cofnął zgodę na zwrócenie się do Ententy już 21 września. Pewne jest jedno: w Atenach istniały dwie polityki, premiera i króla, a Wenizelos próbował prowadzić swoją tak, by nie zerwać otwarcie z monarchą.
Kolejne dni pokazały, jak kruche było to porozumienie. Już następnego dnia z Aten nadeszła odpowiedź, która zdawała się wszystko odwoływać. Pierwsze wojska Ententy wylądowały w Salonikach dopiero na początku października, przy formalnym greckim proteście, a Wenizelos niemal jednocześnie stracił urząd.