TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Lądowanie w zatoce Suvla

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
6 sierpnia 1915
Autor:
Natalia
Bitwa:
Lądowanie w zatoce Suvla
Tagi:
Wielka Brytania, Imperium Osmańskie, Dardanele, Ian Hamilton

Wieczorem 6 sierpnia 1915 roku brytyjski IX Korpus generała Fredericka Stopforda zaczął schodzić na ląd w zatoce Suvla na zachodnim wybrzeżu półwyspu Gallipoli, kilka kilometrów na północ od zatoki Anzac. Był to nowy desant, pierwszy od kwietniowego lądowania, i część wielkiej sierpniowej ofensywy, którą generał Ian Hamilton chciał rozstrzygnąć kampanię. Tego samego wieczoru Australijczycy szturmowali tureckie okopy na Lone Pine, a kolumny szturmowe z zatoki Anzac wyruszyły nocą na grzbiet Sari Bair.

Plan

Do ofensywy Hamilton dostał pięć nowych dywizji, w tym trzy dywizje Nowej Armii, złożone z ochotników zaciągniętych od sierpnia 1914 roku. W zatoce Suvla miała powstać baza zaopatrzeniowa dla wojsk na północy półwyspu. IX Korpus miał zająć wzgórza otaczające równinę Suvla i wyschnięte Słone Jezioro, przede wszystkim Chocolate Hill i W Hills, z których turecka artyleria mogłaby ostrzeliwać tyły wojsk atakujących Sari Bair, a potem pomóc w natarciu na ten grzbiet. Na pierwszą noc przeznaczono 11 Dywizję generała Fredericka Hammersleya, a od rana miały do niej dołączyć bataliony irlandzkiej 10 Dywizji.

Plan otaczano głęboką tajemnicą. Stopford poznał go dopiero 22 lipca, a większość żołnierzy dowiedziała się, dokąd płyną, tuż przed wypłynięciem. Dla zmylenia Turków wojskom rozdano mapy azjatyckiego wybrzeża. Turcy wiedzieli o koncentracji wojsk na wyspach, ale nie znali miejsca desantu. Silne odwody stały pod Bulair u nasady półwyspu i na azjatyckim brzegu Dardaneli, a okolic Suvli pilnował tylko oddział bawarskiego majora Wilhelma Willmera, złożony z trzech batalionów, około 1500 ludzi, bez karabinów maszynowych.

Noc desantu

Flotylla wyszła z portu na wyspie Imbros po zmroku. W pierwszym rzucie płynęło ponad 10 tysięcy żołnierzy na dziesięciu niszczycielach, z których każdy holował nową motorową barkę desantową, zwaną przez żołnierzy „żukiem”. Tuż po 21.30 niszczyciele z 32 i 33 Brygadą podeszły w ciemności do plaży na południe od przylądka Nibrunesi. Barki dobiły do suchego piasku, a do 22 na brzegu stały cztery bataliony. Plaża nie była broniona, a ze strony lądu nie padł prawie żaden strzał.

Pierwsza walka rozegrała się o niewielki pagórek Lala Baba, z którego tureckie placówki pilnowały plaży. Dwie kompanie 6 batalionu Yorkshire Regiment, których żołnierze byli na nogach od siedemnastu godzin, ruszyły na niego z bagnetami. Zdobyły szczyt, ale straciły prawie wszystkich oficerów i co najmniej jedną trzecią żołnierzy. Brytyjska historia oficjalna podkreśla, że było to pierwsze natarcie oddziału Nowej Armii w tej wojnie.

W samej zatoce desant 34 Brygady szybko zamienił się w chaos. Marynarka od początku ostrzegała, że wody zatoki są słabo zbadane. Około 22.30 niszczyciele zakotwiczyły w ciemności prawie tysiąc jardów (około 900 metrów) za daleko na południe. Dwie z trzech barek osiadły na rafie, a żołnierze musieli brnąć do brzegu w wodzie po szyję, pod ogniem tureckich strzelców. Tylko jeden batalion, 11 batalion Manchester Regiment, ruszył zgodnie z planem wzdłuż brzegu i nad ranem wspiął się na grzbiet Kiretch Tepe na północy zatoki. Reszta brygady długo szukała w ciemności małego wzgórza Hill 10, którego nikt nie umiał wskazać.

Stopford spędził noc na pokładzie slupa Jonquil, zakotwiczonego w zatoce. Z brzegu dochodziły tylko pojedyncze strzały, więc sztab uznał, że lądowanie odbyło się bez oporu, i położył się spać. Hamilton w swojej kwaterze na Imbros przez kilka godzin nie dostał żadnej wiadomości. Około 2 w nocy telegrafista z Suvli przekazał tylko prywatną depeszę do kolegi: „Trochę ostrzału na A już ustało. Na B spokój”.

Co dalej

O świcie 7 sierpnia na brzegu stało 13 batalionów, a do zatoki wpływały kolejne. Turecki dowódca meldował Limanowi von Sandersowi, że wycofał placówki i pilnie potrzebuje posiłków. Zaskoczenie było całkowite, a od najbliższych tureckich odwodów dzieliło Suvlę co najmniej półtora dnia marszu. IX Korpus nie wykorzystał jednak tego czasu. Przez następne dwa dni prawie nie ruszył się z plaż, a gdy 9 sierpnia rano ruszył na otaczające wzgórza, tureckie dywizje spod Bulair już tam były.