TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Nota w sprawie statków holenderskich

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
7 marca 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Holandia, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, marynarka handlowa

7 marca 1918 roku wieczorem Foreign Office wysłało do brytyjskiego posła w Hadze, Waltera Townleya, telegram, który był w praktyce ostatnim ostrzeżeniem dla rządu holenderskiego w sprawie jego statków stojących w portach sprzymierzonych. Brytyjska chronologia wojny zapisuje pod tą datą ostateczną notę aliantów w sprawie statków holenderskich, a pod 18 marca ich przyjęcie przez Holandię. Dokumenty brytyjskie i amerykańskie, ogłoszone w amerykańskim zbiorze Foreign Relations of the United States, pokazują, że holenderska odpowiedź była warunkowa i że w Londynie uznano ją za odmowę. Oba wydarzenia opisujemy razem.

Koniec cierpliwości

Od propozycji z 4 stycznia minęły ponad dwa miesiące, a rząd holenderski wciąż nie ratyfikował porozumienia uzgodnionego w Londynie. Nie wykonał też tymczasowego układu z 25 stycznia o statkach w portach amerykańskich, bo Niemcy zagroziły, że zatopią holenderskie statki, które pójdą na służbę aliantom, i zapowiedziały, że żaden statek stojący w porcie holenderskim nie wypłynie. 4 marca lord Robert Cecil, brytyjski minister blokady, uprzedził holenderskiego delegata w Londynie, że sprzymierzeni nie mogą czekać bez końca. Jeśli Holandia przed następnym poniedziałkiem, gdy w Londynie miała się zebrać międzysojusznicza konferencja w sprawie żeglugi, zgodzi się podpisać część porozumienia dotyczącą tonażu, dostanie 100 tysięcy ton zboża chlebowego na maj i czerwiec. Rozmówca zrozumiał, że w przeciwnym razie wszystkie holenderskie statki zostaną zarekwirowane. Gabinet wojenny zatwierdził takie postawienie sprawy, a Brytyjczycy i Francuzi wstrzymali wypływanie holenderskich statków ze swoich portów.

Treść noty

Telegram z 7 marca, którego treść Townley miał przekazać holenderskiemu ministrowi spraw zagranicznych, przypominał, że warunki porozumienia uzgodniono w Londynie już w styczniu, a z Hagi nie nadeszła od tego czasu żadna odpowiedź. Zwłoka zmieniła położenie: sprzymierzeni nie mogli już zastąpić holenderskimi statkami własnych na bezpiecznych trasach, a cała flota holenderska stojąca bezczynnie w portach w praktyce pomagała niemieckiej wojnie podwodnej. Dlatego zażądano zmiany pierwotnych warunków: statki wyczarterowane przez aliantów miały pływać bez żadnych ograniczeń co do wód, także w strefie wojennej. Nieoficjalnie Townley mógł zapowiedzieć, że sprzymierzeni zastąpią po wojnie każdy statek holenderski zatopiony w tej strefie podczas służby dla nich i postarają się złożyć do 15 kwietnia w porcie amerykańskim 50 tysięcy ton pszenicy dla rządu holenderskiego, a drugie tyle w porcie Ameryki Południowej. Odpowiedź miała nadejść najpóźniej 18 marca. Jeśli Holandia odmówi, sprzymierzeni „będą zmuszeni podjąć inne kroki”, by wprowadzić statki do służby.

Amerykanie, którzy od tygodni naciskali na szybką rekwizycję statków w swoich portach, zgodzili się poczekać. 9 marca przedstawiciel amerykańskiej Rady Handlu Wojennego (War Trade Board) w Londynie i amerykański delegat do Sojuszniczej Rady Transportu Morskiego zalecili Waszyngtonowi przyłączyć się do brytyjskiej propozycji. Argumentowali, że wspólna rekwizycja po odrzuceniu ultimatum zaszkodzi stosunkom z Holendrami mniej niż nagłe działanie jednego państwa bez ostrzeżenia.

Odpowiedź Hagi

Rząd holenderski bronił się przed zmianą warunków. 11 marca jego poseł w Waszyngtonie przypomniał, że z około 1,35 miliona ton holenderskiej floty transoceanicznej około 425 tysięcy ton oddano już do dyspozycji Stanów Zjednoczonych, a około 525 tysięcy ton woziło towary z Holenderskich Indii Wschodnich do Ameryki i Indii Brytyjskich. Zgoda na rejsy w strefie wojennej uczyniłaby położenie Holandii, której Niemcy mogły w każdej chwili odciąć wyjście na Morze Północne, nie do utrzymania. 12 marca minister spraw zagranicznych John Loudon przedstawił Stanom Generalnym notę o przebiegu rokowań. Wyjaśniał w niej, że Holandia nie mogła złożyć własnych propozycji bez porozumienia z Niemcami, a te sprzeciwiały się zwiększaniu tonażu po stronie nieprzyjaciela.

Tymczasem w kraju zaczynało brakować chleba. Według amerykańskiego posła w Hadze zapasy zboża chlebowego miały się wyczerpać około trzeciego tygodnia maja. Pod tą presją rząd holenderski wycofał się częściowo. W depeszy do swojego posła w Londynie, którą Foreign Office otrzymało 17 marca, zgodził się, by część statków oddanych aliantom pływała także w strefie wojennej, ale postawił warunki: statki nie będą przewozić wojsk ani zaopatrzenia wojennego, nie będą uzbrojone, a załogi mogą odmówić rejsu w tej strefie. Domagał się też gwarancji zastąpienia zatopionych statków po wojnie i 100 tysięcy ton pszenicy do połowy kwietnia, jako zaliczki na 400 tysięcy ton przewidzianych w porozumieniu. Brytyjczycy odpowiedzieli otwartym tekstem, że zakaz przewozu zaopatrzenia wojennego jest nie do przyjęcia, bo w praktyce uniemożliwiałby jakiekolwiek użycie statków, a zakaz uzbrajania mógł służyć tylko nieprzyjacielowi. Jeśli do następnego wieczoru nie nadejdzie przyjęcie bez zastrzeżeń, odpowiedź zostanie uznana za odmowę. Przyjęcie, o którym mówi chronologia pod 18 marca, było więc tylko warunkowe, a w Londynie i Waszyngtonie przygotowywano już rekwizycję statków.