TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Ostatni dzienny nalot na Anglię

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
22 sierpnia 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
lotnictwo, Niemcy, Wielka Brytania, Royal Naval Air Service

Przed południem 22 sierpnia 1917 roku niemieckie bombowce Gotha po raz ostatni w tej wojnie zaatakowały Anglię w biały dzień. Zbombardowały nadmorskie miasta hrabstwa Kent: Margate, Ramsgate i Dover. Tym razem obrona była przygotowana. Ogień dział przeciwlotniczych i dziesiątki myśliwców zmusiły bombowce do zmiany planu, a trzy z nich zostały strącone. Zginęło dwanaście osób. Po tym nalocie Niemcy przeszli na ataki nocne.

Eskadra bombowa kapitana Rudolfa Kleinego wystartowała z lotnisk w okolicach Gandawy około 9.00 z piętnastoma Gothami. Część maszyn zawróciła z powodu awarii silników. Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny powietrznej H. A. Jonesa były to cztery bombowce. Brytyjski historyk nalotów Ian Castle pisze o pięciu, w tym o maszynie samego Kleinego. Nad Anglię doleciało więc dziesięć lub jedenaście Goth. Według zeznań lotnika wziętego do niewoli formacja miała się rozdzielić nad przylądkiem North Foreland: część miała lecieć wzdłuż ujścia Tamizy na Sheerness lub Southend, a reszta na Dover.

Bomby na Thanet

Około 10.30 Gothy przekroczyły wybrzeże nad Margate i zrzuciły pięć bomb, które nikogo nie zraniły. Od pierwszej chwili znalazły się pod celnym ogniem artylerii przeciwlotniczej, a z pobliskiego lotniska marynarki w Manston wznosiły się już myśliwce. Bombowce skręciły więc na południowy wschód i zrzuciły 34 bomby na Ramsgate. Według Jonesa siedem z nich spadło na szpitale, a inne na sklepy i domy. Zginęło dziewięć osób, w tym dwóch żołnierzy i dziecko, a około dwudziestu zostało rannych. Jones przypuszczał, że ostrzeliwani lotnicy zrzucali bomby bez wyboru celu, myśląc przede wszystkim o własnym bezpieczeństwie.

Nad wyspą Thanet spadły dwie Gothy. Jedna runęła w płomieniach na pola koło Margate, między Westgate a Ramsgate, a jej trzyosobowa załoga zginęła. Druga spadła do morza. Z jej załogi uratowano tylko strzelca. Jones przypisuje oba zestrzelenia artylerii, a późniejsi badacze w dużej mierze pilotom Royal Naval Air Service na myśliwcach Sopwith Camel. Pozostałe bombowce zawróciły nad morze i przekroczyły wybrzeże ponownie koło Deal. Około 11.10 sześć z nich zrzuciło dziewięć bomb na Dover, niszcząc kilka domów, gospodę i szkołę. Zginęły tam trzy osoby, dwóch żołnierzy i kobieta.

Koniec dziennych wypraw

Nad Dover i dalej nad morzem, aż do wybrzeża Belgii, Gothy ścigali piloci marynarki i Royal Flying Corps. Trzecią z nich zestrzelił do morza najprawdopodobniej pilot marynarki E. B. Drake. W sumie przeciw bombowcom wystartowało, nie licząc maszyn z Dunkierki, 17 pilotów marynarki i 120 pilotów Royal Flying Corps. Z dziewięciu lotników trzech zestrzelonych Goth przeżył tylko jeden. Ogółem nalot kosztował życie dwunastu osób, a według Castle’a 27 zostało rannych.

Obrona okazała się zupełnie inna niż w czerwcu i lipcu, gdy Gothy dwukrotnie niemal bezkarnie bombardowały Londyn. Po tamtych nalotach do Anglii ściągnięto nowoczesne myśliwce, a sieć obserwatorów, dział i lotnisk zreorganizowano. Niemcy uznali, że dzienne naloty w głąb Anglii przestały się opłacać. Niemiecki historyk tych wypraw, major von Bülow, pisał później, że przejście do nalotów przy świetle księżyca wynikało nie z utraty ducha walki, lecz z przyczyn technicznych i z poprawy brytyjskiej obrony. Już na początku września Gothy wróciły nad Anglię nocą. Jones zauważa, że eskadra, która nigdy nie zebrała do jednego ataku nawet trzydziestu samolotów, zmusiła Brytyjczyków do ściągnięcia myśliwców z frontu i przebudowy całej obrony kraju.