Otwarcie Zgromadzenia Ustawodawczego
18 stycznia 1918 roku (5 stycznia według kalendarza juliańskiego) w Pałacu Taurydzkim w Piotrogrodzie zebrało się wreszcie Wszechrosyjskie Zgromadzenie Ustawodawcze. Pierwotny termin, 11 grudnia, skończył się niczym: na miejscu było za mało posłów, a rząd Lenina uzależnił otwarcie od zarejestrowania się 400 deputowanych. Teraz kworum było, choć zgromadzenie, w którym większość mieli eserowcy, zbierało się w mieście kontrolowanym przez bolszewików. Dzień zaczął się od strzałów do pochodu obrońców Konstytuanty, a skończył po północy wyjściem z sali bolszewików i ich sojuszników.
Strzały na Litiejnym
Pochód w obronie Konstytuanty przygotował Związek Obrony Zgromadzenia Ustawodawczego, w którym działali głównie eserowcy i mienszewicy. Wojskowa komisja Partii Socjalistów-Rewolucjonistów liczyła na poparcie części garnizonu, w tym pułków Siemionowskiego i Preobrażeńskiego, ale Komitet Centralny partii odrzucił zbrojne wystąpienie jako niepotrzebne ryzyko. Demonstranci mieli przyjść bez broni. Władze zakazały wieców w okolicy Pałacu Taurydzkiego, a gazety bolszewickie przedstawiały pochód jako dzieło „burżujów” i zwolenników generała Kaledina. Ulice prowadzące do pałacu obsadziły oddziały Czerwonej Gwardii, marynarze i pewne pułki garnizonu.
Rano kolumny ruszyły z Pola Marsowego i z dzielnic robotniczych. Szli w nich przede wszystkim studenci, urzędnicy i inteligencja, ale także robotnicy kilku wielkich zakładów, między innymi Obuchowskich. Na Prospekcie Litiejnym, w pobliżu skrzyżowań z ulicami Kiroczną i Fursztacką, oraz w kilku innych miejscach do pochodów otwarto ogień. Ludzie rozbiegli się po bramach i podwórzach, a według ówczesnej prasy żołnierze i marynarze palili odebrane demonstrantom czerwone sztandary. Liczba ofiar jest sporna: różne źródła mówią o kilku do około dwudziestu zabitych i kilkudziesięciu rannych. Tego samego dnia strzelano też do zwolenników Konstytuanty w Moskwie. Kilka dni później Maksim Gorki porównał na łamach swojej gazety te strzały do krwawej niedzieli z 1905 roku, kiedy carskie wojsko strzelało do robotników idących pod Pałac Zimowy.
Posiedzenie
Obrady zaczęły się około godziny 16. W sali zasiadło około 410 posłów, z których bolszewicy i lewicowi eserowcy mieli razem około 155 miejsc. Ławy i galerie wypełniali uzbrojeni żołnierze i marynarze. Już otwarcie stało się sprawdzianem sił. Eserowcy chcieli, zgodnie ze zwyczajem, by posiedzenie otworzył najstarszy poseł, i wysłali na trybunę Siergieja Szwiecowa. Lewa strona sali przywitała go tupaniem, gwizdami i waleniem w pulpity. Wtedy głos zabrał przewodniczący Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego rad Jakow Swierdłow i w jego imieniu otworzył zgromadzenie. Odczytał przygotowaną przez Lenina Deklarację praw ludu pracującego i wyzyskiwanego, która ogłaszała Rosję republiką rad i potwierdzała dekrety władzy radzieckiej o ziemi, pokoju i kontroli robotniczej. Swierdłow wyraził nadzieję, że zgromadzenie ją przyjmie, czyli w praktyce uzna władzę rad nad sobą.
Przewodniczącym zgromadzenia wybrano przywódcę eserowców Wiktora Czernowa, byłego ministra rolnictwa Rządu Tymczasowego. Dostał 244 głosy. Kandydatka bolszewików i lewicowych eserowców Marija Spiridonowa otrzymała 153. Czernow wezwał w przemówieniu do oddania ziemi chłopom, do pokoju i do federacji narodów Rosji, ale nie powiedział ani słowa o uznaniu władzy rad. Z ław bolszewików odpowiadały mu okrzyki i drwiny. Przemawiał też przywódca mienszewików Irakli Cereteli. Bolszewik Iwan Skworcow-Stiepanow rzucił eserowcom, że wszystko między nimi jest skończone, bo stoją po przeciwnych stronach barykady. Rozstrzygające było głosowanie nad porządkiem obrad. Większością 237 głosów przeciw 146 zgromadzenie odmówiło zajęcia się w pierwszej kolejności deklaracją bolszewików i postanowiło obradować według własnego programu.
Bolszewicy opuszczają salę
Około 23 bolszewicy zażądali przerwy. Na naradzie z udziałem Lenina, który obserwował obrady z loży rządowej, przywódcy bolszewików i lewicowych eserowców postanowili opuścić zgromadzenie. Po wznowieniu posiedzenia, już po drugiej w nocy, zastępca komisarza do spraw morskich Fiodor Raskolnikow odczytał oświadczenie frakcji bolszewickiej. Zgromadzenie odrzuciło program władzy radzieckiej, a bolszewicy, „nie chcąc ani chwili osłaniać zbrodni wrogów ludu”, wychodzą z sali, by „ostateczne rozstrzygnięcie sprawy stosunku do kontrrewolucyjnej części Zgromadzenia Ustawodawczego” pozostawić władzy radzieckiej. Po wyjściu frakcji część wartowników zaczęła mierzyć z karabinów do posłów na sali, a obecni wspominali później, że w każdej chwili mogło dojść do strzelaniny. Około czwartej nad ranem salę opuścili także lewicowi eserowcy.
W Pałacu Taurydzkim zostali eserowcy, mienszewicy i posłowie narodowi. Posiedzenie trwało dalej, ale los zgromadzenia był już przesądzony. Nad ranem warta przerwała obrady, a jeszcze tego samego dnia władza radziecka postanowiła rozwiązać Konstytuantę. Pierwszy wybrany w powszechnym głosowaniu parlament Rosji zebrał się tylko raz.