- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 31 maja 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa jutlandzka
31 maja 1916 roku na Morzu Północnym, około stu kilometrów na zachód od wybrzeży Półwyspu Jutlandzkiego, zaczęła się największa bitwa morska I wojny światowej. Brytyjska Grand Fleet admirała Johna Jellicoe i niemiecka Flota Pełnomorska admirała Reinharda Scheera wystawiły razem około 250 okrętów: według najczęściej podawanych zestawień 151 brytyjskich i 99 niemieckich. Przez całe popołudnie i wieczór trwał najpierw pojedynek krążowników liniowych, a potem starcie głównych sił obu flot. Do zmroku Brytyjczycy stracili trzy krążowniki liniowe i krążownik pancerny, a w ich eksplozjach zginęło ponad cztery tysiące marynarzy. Mimo to wieczorem Grand Fleet stała między Niemcami a ich bazami. Godziny podajemy według czasu Greenwich, jak brytyjska historia oficjalna. Relacje niemieckie podają godziny późniejsze.
Plan Scheera i alarm w Admiralicji
Po ataku na Lowestoft i Yarmouth Scheer przygotowywał śmielszą operację. Jego krążowniki liniowe miały ostrzelać port Sunderland i wywabić z Rosyth krążowniki liniowe wiceadmirała Davida Beatty’ego prosto na zasadzkę okrętów podwodnych i na niemieckie pancerniki. Od połowy maja kilkanaście okrętów podwodnych czekało na pozycjach przed brytyjskimi bazami. Do takiego wypadu Scheer potrzebował jednak rozpoznania ze sterowców, a te przez wiele dni nie mogły wystartować z powodu wiatru. Gdy okręty podwodne zaczęły kończyć zapasy paliwa, admirał zrezygnował z Sunderlandu. Wybrał plan zastępczy: wiceadmirał Franz von Hipper z krążownikami liniowymi miał pokazać się u wybrzeży Norwegii i w cieśninie Skagerrak, a Scheer z pancernikami miał iść za nim w odległości kilkudziesięciu mil.
Brytyjczycy wiedzieli, że coś się szykuje. Kryptolodzy z Room 40 przechwytywali niemieckie depesze, a 30 maja po południu stało się jasne, że cała Flota Pełnomorska dostała ważny rozkaz operacyjny. Admiralicja kazała Grand Fleet wyjść w morze. Wieczorem Jellicoe opuścił Scapa Flow z dwiema eskadrami pancerników i trzema krążownikami liniowymi kontradmirała Horace’a Hooda, z Cromarty wyszła 2 Eskadra Pancerników, a z Rosyth Beatty z sześcioma krążownikami liniowymi i czterema szybkimi pancernikami typu Queen Elizabeth kontradmirała Hugh Evan-Thomasa. Grand Fleet wyszła więc w morze, zanim zrobili to Niemcy. Zespół Hippera opuścił redę Jade dopiero po północy, a pancerniki Scheera nieco później.
Około południa 31 maja Admiralicja popełniła jednak błąd. Zapytany o położenie znaku wywoławczego niemieckiego okrętu flagowego wydział operacyjny dowiedział się, że nadaje on z Wilhelmshaven, i przekazał Jellicoe, że flagowiec Scheera wciąż stoi na redzie. Nikt nie wziął pod uwagę, że na czas wyjścia w morze Niemcy przenosili ten znak na stację lądową. Jellicoe sądził więc, że ma do czynienia najwyżej z kolejnym wypadem krążowników, i nie spieszył się, oszczędzając paliwo niszczycieli.
Pierwszy kontakt
Wczesnym popołudniem zespół Beatty’ego, płynący około 65 mil na południe od pancerników Jellicoe, właśnie zawracał na północ na spotkanie z nimi. Zespół Hippera płynął w tym samym czasie około 50 mil dalej na wschód. Obie strony mogły się minąć, ale przypadek zrządził inaczej. Między nimi płynął duński parowiec N.J. Fjord. Niemieckie torpedowce, które zatrzymały go do kontroli, zauważył brytyjski krążownik lekki Galatea. O 14.20 podniósł sygnał „nieprzyjaciel w polu widzenia”, a o 14.28 padły pierwsze strzały bitwy. Beatty natychmiast zawrócił na południowy wschód, by odciąć Niemcom drogę powrotu. Jego sygnał flagowy nie dotarł jednak do Evan-Thomasa i pancerniki zostały w tyle o ponad 10 mil.
Wkrótce potem w powietrze wzbił się wodnosamolot Short 184 z okrętu-bazy Engadine, pilotowany przez porucznika Fredericka Rutlanda. Jego obserwator zameldował o niemieckich krążownikach lekkich i torpedowcach. Lot ten uważa się za pierwsze rozpoznanie floty nieprzyjaciela przez samolot w czasie bitwy morskiej. Praktyczny skutek był jednak niewielki: po niespełna pół godzinie lotu pękł przewód paliwowy, maszyna musiała wodować, a meldunki z Engadine nie dotarły do Beatty’ego. Niemieckie sterowce, które wystartowały tego dnia, w ogóle nie odnalazły floty brytyjskiej.
Bieg na południe
Około 15.30 krążowniki liniowe obu stron zobaczyły się nawzajem. Hipper zawrócił na południowy wschód, by zaprowadzić Brytyjczyków pod lufy pancerników Scheera, o których obecności Beatty nie wiedział. Około 15.48 oba zespoły otworzyły ogień, z odległości mniejszej, niż chcieli Brytyjczycy, których działa miały większy zasięg. Niemieckie okręty ginęły w mgle zalegającej na wschodzie, a brytyjskie odcinały się wyraźnie na tle jasnego zachodniego nieba, więc Niemcy szybko się wstrzelali. Do tego część brytyjskich okrętów pomyliła cele, przez co jeden z niemieckich krążowników przez kilka minut nie był ostrzeliwany wcale.
Krótko po 16.00 ciężki pocisk przebił wieżę Q na okręcie flagowym Beatty’ego, Lionie. Śmiertelnie ranny dowódca wieży, major piechoty morskiej Francis Harvey, zdążył kazać zamknąć i zalać komory amunicyjne, co uratowało okręt; pośmiertnie otrzymał Krzyż Wiktorii. Kilka minut później salwy krążownika Von der Tann trafiły Indefatigable. Ogień dotarł do komory amunicyjnej, okręt eksplodował i przewrócił się. Zginęło ponad tysiąc ludzi, przeżyło tylko dwóch. O 16.26 ten sam los spotkał Queen Mary, ostrzeliwaną przez Derfflingera i Seydlitza. Okręt rozerwała potężna eksplozja i szybko zatonął, z ponad 1200 marynarzami. Źródła podają od dziewięciu do dwudziestu ocalałych. Według późniejszych wspomnień kapitana flagowego Liona Ernle’a Chatfielda Beatty skomentował to słowami: „Chatfield, coś jest dziś nie tak z naszymi przeklętymi okrętami”.
Tymczasem do walki weszły pancerniki Evan-Thomasa, których celny ogień z dużej odległości zaskoczył Niemców. Między liniami rozegrała się zażarta walka niszczycieli i torpedowców. Brytyjczycy stracili niszczyciele Nestor i Nomad, a ich załogi, w tym dowódcę Nestora Edwarda Binghama, wyłowili Niemcy. Niemcy stracili torpedowce V 27 i V 29. Torpeda z niszczyciela Petard trafiła Seydlitza, który mimo to utrzymał się w szyku.
Bieg na północ
O 16.33 komodor William Goodenough, płynący z 2 Eskadrą Krążowników Lekkich przed Beattym, zameldował, że widzi pancerniki. Była to cała Flota Pełnomorska. Goodenough podszedł do niej na odległość kilkunastu kilometrów, by dokładnie ustalić jej skład i kurs, i dopiero pod ogniem zawrócił. Beatty o 16.40 zawrócił na północ, tym razem po to, by zaprowadzić Niemców na pancerniki Jellicoe, o których obecności oni z kolei nie wiedzieli. Pancerniki Evan-Thomasa znów zawróciły z opóźnieniem i przez ponad pół godziny, osłaniając krążowniki liniowe, przyjmowały ogień czołowych okrętów Scheera. Najbardziej ucierpiały Barham i Malaya. Niemcy, przekonani, że mają przed sobą tylko część floty brytyjskiej, ścigali je pełną szybkością.
Grand Fleet wchodzi do walki
Jellicoe płynął na południe pełną szybkością, ale wciąż nie wiedział dokładnie, gdzie jest nieprzyjaciel. Nawigacyjne obliczenia pozycji Liona i jego własnego okrętu flagowego, Iron Duke, różniły się w sumie o około 11 mil, a meldunki były skąpe i sprzeczne. Tymczasem na wschodnim skrzydle trzy krążowniki liniowe Hooda natknęły się na niemieckie krążowniki lekkie. Ciężko poturbowany został nowy brytyjski krążownik lekki Chester. Śmiertelnie ranny szesnastoletni marynarz Jack Cornwell trwał przy swoim dziale do końca bitwy i pośmiertnie otrzymał Krzyż Wiktorii. Ogień Hooda unieruchomił jednak niemiecki krążownik Wiesbaden. Niszczyciel Shark, który rzucił się na niemieckie krążowniki lekkie i torpedowce, został unieruchomiony, a około 19.00 zatopiony. Jego dowódca Loftus Jones również dostał pośmiertnie Krzyż Wiktorii. Pojawienie się okrętów Hooda od wschodu przekonało Hippera, że wpadł na główne siły brytyjskie, i skłoniło go do odwrotu ku pancernikom Scheera.
Dopiero o 18.14 z Liona zameldowano, że widać niemieckie pancerniki. Jellicoe musiał w ciągu kilku chwil zdecydować, w którą stronę rozwinąć z szyku marszowego w linię bojową swoje 24 drednoty, płynące w sześciu kolumnach. O 18.15 kazał rozwinąć się na lewo, ku wschodowi, w stronę dalszą od nieprzyjaciela. Większość historyków uważa tę decyzję za trafną: postawiła ona brytyjską linię w poprzek kursu Niemców i odcięła im drogę do domu. Rozwinięcie zajęło jednak kilkanaście minut, a wody przed czołem floty zapełniły się przecinającymi sobie kursy krążownikami i niszczycielami. Brytyjczycy nazwali to miejsce „wietrznym narożnikiem” (Windy Corner).
Właśnie tam zginęła 1 Eskadra Krążowników kontradmirała Roberta Arbuthnota. Jego krążowniki pancerne Defence i Warrior, ścigając płonący Wiesbaden, przecięły kurs Liona i znalazły się kilka kilometrów od niemieckich krążowników liniowych i pancerników. Około 18.20 Defence wyleciał w powietrze, z admirałem i całą, liczącą około 900 ludzi załogą. Ciężko uszkodzony Warrior ocalał tylko dlatego, że w pobliżu pojawił się pancernik Warspite, któremu zablokował się ster. Warspite zatoczył pełne koło pod ogniem kilku niemieckich pancerników, ściągając go na siebie. Wieczorem Warrior został wzięty na hol przez Engadine, ale następnego ranka trzeba go było opuścić.
Około 18.30 trzy krążowniki Hooda, płynące na czele brytyjskiej linii, toczyły pojedynek z zespołem Hippera z odległości około 8 kilometrów i zadawały mu ciężkie straty. Okręt flagowy Hippera, Lützow, otrzymał wtedy trafienia, które w nocy przesądziły o jego losie. Na chwilę zza mgły wyłonił się jednak flagowiec Hooda, Invincible. Salwy Lützowa i Derfflingera trafiły w wieżę, ogień dotarł do komór amunicyjnych i okręt rozpadł się na dwie części. Zginęło ponad tysiąc ludzi, w tym admirał Hood. Przeżyło sześciu.
Zwroty Scheera
Na widok długiej linii brytyjskich drednotów, ciągnącej się przez całą widoczną część horyzontu, Scheer zrozumiał, że ma przed sobą całą Grand Fleet. Brytyjczycy „przecięli mu T”, czyli ustawili się w poprzek jego kursu, tak że mogli strzelać całymi burtami, a Niemcy tylko z dziobowych wież. O 18.35 Scheer wydał rozkaz do ćwiczonego wcześniej manewru Gefechtskehrtwendung, jednoczesnego zwrotu wszystkich okrętów o 180 stopni, pod osłoną torpedowców i zasłony dymnej. Flota Pełnomorska zniknęła we mgle. Jellicoe nie ruszył bezpośrednio za nią w obawie przed torpedami i minami, lecz skręcił na południe, by pozostać między Niemcami a ich bazami.
Niecałe pół godziny później Scheer zawrócił na wschód, być może licząc, że przemknie za rufą brytyjskiej linii. Około 19.10 jego czołowe okręty znów wpadły pod ogień niemal całej Grand Fleet. Scheer powtórzył zwrot, a dla jego osłony rzucił do ataku resztki krążowników liniowych z rozkazem, by szły na nieprzyjaciela bez względu na straty. Niemcy nazwali to „szarżą śmierci”. Jednocześnie torpedowce wystrzeliły salwę torped. Jellicoe, zgodnie z przyjętą taktyką, odwrócił przed nimi pancerniki. Torpedy nie trafiły, ale flota brytyjska straciła kontakt z przeciwnikiem. Później wielu krytyków uznało ten zwrot za zmarnowanie największej szansy dnia.
Słońce zaszło około 20.07. Około 20.20 doszło jeszcze do wymiany ognia między krążownikami liniowymi Beatty’ego a niemieckimi krążownikami liniowymi i starymi pancernikami, które osłoniły ich odwrót. Potem Scheer po raz trzeci odwrócił się od przeciwnika. Jellicoe, który nie chciał ryzykować bitwy w ciemnościach, około 21.00 skierował flotę na południe, a o 21.17 kazał jej przyjąć nocny szyk marszowy. Niszczyciele ustawił za rufami pancerników. Liczył, że o świcie znów będzie miał Niemców przed sobą.
Bilans dnia
Do zmroku Brytyjczycy stracili trzy krążowniki liniowe, krążownik pancerny Defence i trzy niszczyciele, a Warrior i kilka innych okrętów było ciężko uszkodzonych. Niemcy stracili cztery torpedowce. Wiesbaden był płonącym wrakiem, a Lützow, Seydlitz i Derfflinger ciężko oberwały. Z punktu widzenia Scheera jego plan przyniósł więcej, niż mógł się spodziewać: wciągnął w pułapkę i zniszczył część floty brytyjskiej. Ale sam omal nie stracił całej swojej floty i wieczorem musiał się przebijać do domu przez siły znacznie silniejsze od własnych.
Rozstrzygnięcie miała przynieść noc. W ciemnościach Flota Pełnomorska przecięła kilwater Grand Fleet i nad ranem 1 czerwca dotarła do ławicy Horns Rev, a w nocnych starciach obie strony straciły kolejne okręty. W sumie bitwa kosztowała Brytyjczyków, według najczęściej podawanych danych, około 6100 zabitych, a Niemców około 2550. Obie strony ogłosiły zwycięstwo, a spór o to, kto naprawdę wygrał pod Jutlandią, trwa do dziś.