Początek bitwy pod Ktezyfonem
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 22 listopada 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Ktezyfonem
22 listopada 1915 roku wojska brytyjskie i indyjskie generała Charlesa Townshenda uderzyły na pozycję osmańską pod Ktezyfonem, wśród ruin dawnej stolicy Partów i Sasanidów nad Tygrysem, około 25 kilometrów od Bagdadu. Była to ostatnia przeszkoda na drodze do miasta, na które dywizja Townshenda maszerowała od 11 listopada. Do wczesnego popołudnia Brytyjczycy i Hindusi zdobyli całą pierwszą linię tureckich okopów na lewym brzegu rzeki. Potem jednak turecki kontratak odepchnął ich sprzed drugiej linii, a wieczorem okazało się, że z trzech brygad piechoty zostały resztki.
Przed bitwą
Townshend miał niespełna 14 tysięcy żołnierzy i 30 dział polowych. Nie wiedział, że naprzeciw niego stoi nie 11–13 tysięcy Turków, jak sądził sztab generała Johna Nixona, lecz około 18 tysięcy piechoty z 52 działami. Kilka dni wcześniej do pułkownika Nureddina Beja dotarła świeża 51 Dywizja, złożona z anatolijskich Turków. 21 listopada major Reilly, dowódca lotnictwa Townshenda, wyleciał na rozpoznanie Bagdadu i nad tureckimi tyłami zobaczył duży nowy obóz. Zawrócił, by mu się przyjrzeć, i wtedy turecki ogień uszkodził mu silnik. Wylądował na pustyni i dostał się do niewoli. Mapa z zaznaczonym nowym obozem trafiła w ręce Turków, nie Brytyjczyków. 21 i 22 listopada Townshend stracił jeszcze dwa samoloty, w tym jeden zestrzelony rano w dniu bitwy przez karabiny maszynowe 51 Dywizji.
Plan był powtórzeniem manewru spod Al-Kutu. Jedna kolumna miała związać tureckie centrum przy Reducie Wodnej, dwie inne obejść tureckie lewe skrzydło od północy, a główna kolumna generała Waltera Delamaina miała uderzyć na dwie silne reduty na północnym krańcu linii, które Townshend nazwał „Vital Point” (V.P.). Wieczorem 21 listopada kolumny wyruszyły w nocny marsz z obozu w Lajj. Noc była jasna od księżyca i bardzo zimna.
Szturm na V.P.
Rano nad rzeką leżała mgła, a turecki front przed kolumną generała Hoghtona wydawał się pusty. Townshend nie chciał dłużej czekać i o 8.30 posłał do obejścia kolumny generałów Hamiltona i Mellissa. Krótko przed dziewiątą Delamain zameldował, że Turcy się cofają, i dostał zgodę na atak. Gurkhowie, Pendżabczycy i Marathowie przeszli pod ogniem artylerii około czterech i pół kilometra odkrytej równiny, ostatni kilometr skokami, bez strzelania, pod osłoną własnych dział i karabinów maszynowych. Krótko po dziesiątej, po przedarciu się przez zasieki, zdobyli V.P. Broniąca tego odcinka turecka 45 Dywizja poszła w rozsypkę.
Obejście natomiast utknęło. Brygada Hamiltona, 76 Pułk Pendżabski i kawaleria natknęły się na tureckie odwody i 51 Dywizję. Około dziesiątej zatrzymały się i okopały, a kawaleria musiała się cofnąć. Townshend przyjechał do V.P. i kazał Hoghtonowi przesunąć brygadę w stronę zdobytych redut. Marsz w poprzek frontu, kilometr–półtora od tureckich okopów, kosztował 17 Brygadę bardzo wiele ludzi, ale razem z oddziałami Delamaina zdobyła ona potem kolejne reduty, w tym Redutę Wodną. Inny oddział zajął osiem tureckich dział. Do 13.30 Turcy opuścili całą pierwszą linię na lewym brzegu. Część 38 Dywizji uciekła w nieładzie do wsi Ktezyfon.
Turecki kontratak
W południe do V.P. przybył Nixon i usłyszał od Townshenda, że wszystko idzie dobrze. Wkrótce Nureddin rzucił jednak do walki ostatni odwód z 51 Dywizji, wsparty ogniem ciężkich dział z prawego brzegu. Wyczerpane oddziały brytyjskie, które straciły większość oficerów, zostały odepchnięte w stronę V.P. i porzuciły zdobyte działa. Delamain z kilkudziesięcioma sygnalistami i ordynansami, a potem Hoghton z około 250 żołnierzami z sześciu batalionów próbowali jeszcze iść naprzód, ale nie dotarli do drugiej linii. Kanonierki przez cały dzień nie zdołały minąć zakola rzeki, ostrzeliwane przez tureckie ciężkie działa.
Krótko po piątej po południu, o zachodzie słońca, Townshend przerwał walkę i kazał zebrać wojsko przy V.P. Oddziały były tak przemieszane i przetrzebione, że porządkowano je do późnej nocy. Według brytyjskiej historii oficjalnej tego dnia ubyło 4511 żołnierzy, blisko jedna trzecia całej siły. Do zdobytych redut zwożono rannych na nieresorowanych wozach. Cztery polowe ambulanse, przygotowane na około 400 rannych, musiały się zająć ponad 3500. Brakowało wody i jedzenia, a noc była przenikliwie zimna. Turcy, wyczerpani i przetrzebieni jeszcze bardziej, wycofali się na drugą linię. Wieczorem Nixon zameldował do Indii i Londynu o zdobyciu pozycji, ośmiu działach i około 600 jeńcach. Na drugi dzień bitwy Townshend nie miał już jednak sił.