Początek brytyjskiego marszu na Al-Arisz
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 15 listopada 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Egipt, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania, Australia
Brytyjska urzędowa chronologia wojny notuje pod 15 listopada 1916 roku początek brytyjskiego marszu przez Synaj ku Al-Arisz, zajętemu 21 grudnia. Tego dnia nie stało się jednak nic, co można by nazwać początkiem marszu: żadne ze źródeł, do których dotarliśmy, nie wiąże z 15 listopada konkretnej bitwy ani wymarszu. Brytyjska historia oficjalna działań w Egipcie (MacMunn i Falls, Military Operations: Egypt and Palestine) pisze wprost, że we wrześniu, październiku i listopadzie nie było operacji o większym znaczeniu, a australijska historia oficjalna (Gullett) dodaje, że od połowy października do końca grudnia na tym froncie w ogóle nie walczono. Data 15 listopada jest więc umownym początkiem ostatniego etapu marszu ku granicy Palestyny, który nie zaczął się żadnym wymarszem ani bitwą. Wojska generała sir Archibalda Murraya posuwały się od Romani etapami, w tempie, w jakim saperzy i robotnicy kładli przed nimi tory i rury.
Kolej, rury i siatka druciana
Po odparciu Turków pod Romani w sierpniu 1916 roku brytyjski Komitet Wojenny wyznaczył Murrayowi nowy cel: Al-Arisz, nadmorskie miasteczko w oazie, około 145 kilometrów od Al-Kantary nad Kanałem Sueskim. Nikt nie spodziewał się jednak, że wojska dojdą tam przed zimą. Na pustyni bez wody każdy krok naprzód zależał od kolei i od wodociągu z wodą z Nilu. 24 września przypłynął do Al-Kantary pod osobną eskortą marynarki pierwszy statek z Ameryki z 5 tysiącami ton rur o średnicy 12 cali, czyli około 30 centymetrów. Układanie szło szybko, bo rury wiozła już kolej, ale brakowało złączy kompensacyjnych, więc gdy w rozgrzane słońcem rury puszczono wodę, zaczęły mocno przeciekać. Według historii oficjalnej 17 listopada wodociąg napełniał już przygotowane zbiorniki w Romani. Od tej pory pociągi nie musiały wozić wody z kanału, tylko rozwoziły ją cysternami z Romani do stacji końcowej, która tego samego dnia leżała około 13 kilometrów za Salmaną, 87 kilometrów od Al-Kantary.
Przy torach powstawała też droga. Szosy przez sypkie wydmy nie dało się zbudować, ale okazało się, że wystarczą trzy lub cztery pasy siatki drucianej rozłożone na piasku i przybite kołkami. Konnicy nie wolno było po niej jeździć, bo kopyta rozcinały drut, za to piechota i samochody Ford posuwały się po niej znacznie szybciej. Za kolumnami wyrastały okopy, zasieki, obozy z barakami, zbiorniki, lotniska i stacje radiowe. Murray pisał w swoim raporcie, że w ten sposób pustynia została „ujarzmiona i uczyniona zdatną do zamieszkania”. Według historii oficjalnej siły pod jego dowództwem liczyły w tym czasie około 150 tysięcy żołnierzy brytyjskich, 6 tysięcy indyjskich i 13 tysięcy robotników egipskich.
Plany Murraya
21 października Murray wyłożył szefowi Imperialnego Sztabu Generalnego swoje zamiary. Sztab w Londynie nakazywał mu na najbliższy czas strategię obronną, a całą uwagę skupiał na froncie zachodnim. Murray uważał jednak, że powinien przynajmniej nie pozwolić Turkom wycofać wojsk z Syrii i Palestyny na inne fronty. Choć zamiast pięciu żądanych dywizji piechoty miał cztery, w dodatku niepełne, chciał iść dalej na Al-Arisz i zrobić z niego bazę do działań przeciw Turkom w południowej Syrii. Przeciwko sobie liczył w Palestynie i na Synaju dwie dywizje osmańskie, w sumie około 16 tysięcy strzelców. 12 listopada zatelegrafował, że po zajęciu Al-Arisz zamierza nękać przeciwnika w Syrii swoimi siłami ruchomymi, by ściągnąć na siebie wojska tureckie, które inaczej poszłyby na inne fronty. Równocześnie musiał oddawać żołnierzy. 16 listopada odpłynęła do Salonik 8 Brygada Konna, a pięć pułków jeomanerii, pozbawionych koni od powrotu z Gallipoli, przeformowano w dwa bataliony piechoty i także wysłano na front salonicki.
Na ziemi panował spokój, ale nie bezczynność. Australijska i nowozelandzka konnica, która rozstrzygnęła bitwę o Romani, patrolowała pustynię i próbowała opanować Beduinów, wśród których Turcy rozdali sporo karabinów. Według historii oficjalnej udało się to tylko częściowo, bo pustynni koczownicy byli czujni jak drapieżniki, a ich sygnały dymne działały sprawniej niż telegraf. W pierwszej połowie listopada mała kolumna generała brygady P.G. Palina rozpędziła oddział przeciwnika, który usadowił się w górach Dżabal Biszr, około 50 kilometrów na południowy wschód od Suezu. W powietrzu walczono zacieklej. 11 listopada australijscy i brytyjscy lotnicy zbombardowali lotnisko i stację w Beer Szewie, a dwa dni później niemiecki samolot zrzucił w odwecie bomby na Kair.
Ku granicy Palestyny
Turcy nie bronili się na drodze do Al-Arisz. Wysunięty posterunek w Bir al-Mazar opuścili już we wrześniu, po rajdzie australijskiej konnicy. 25 listopada zajęła go Australijsko-Nowozelandzka Dywizja Konna, a 1 grudnia tory sięgały już za Mazar, około 100 kilometrów od Al-Kantary. 7 grudnia generał porucznik sir Philip Chetwode objął dowództwo nowo utworzonej Kolumny Pustynnej, która miała wykonać ostatni skok. Al-Arisz wojska Murraya zajęły bez walki 21 grudnia, a w następnych tygodniach rozbiły tureckie straże tylne pod Magdhabą i Rafah, na samej granicy Palestyny. Synaj, przez dwa lata podstawa tureckich wypraw na Kanał Sueski, przeszedł w ręce brytyjskie, a kampania synajska i palestyńska przeniosła się na ziemię palestyńską.