TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek ewakuacji Suvli i Anzac

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
19 grudnia 1915
Autor:
Natalia
Bitwa:
Ewakuacja Gallipoli
Tagi:
Wielka Brytania, Dardanele, Australia, Nowa Zelandia

Brytyjska chronologia wojny notuje pod 19 grudnia 1915 roku początek ewakuacji przyczółków Suvla i Anzac na półwyspie Gallipoli. W rzeczywistości wojska wywożono z nich już od 8 grudnia, gdy do generała Williama Birdwooda dotarł rozkaz rządu. Przez dziesięć nocy, przy wyjątkowo spokojnym morzu, załogi obu przyczółków zmniejszono z ponad 80 tysięcy do około 40 tysięcy ludzi. Na noc z 18 na 19 grudnia wyznaczono początek ostatniego, najgroźniejszego etapu: w dwie noce miało odpłynąć wszystkich pozostałych 40 tysięcy żołnierzy, tak by Turcy niczego nie zauważyli.

Pierwsza noc

Po zmroku 18 grudnia pierwsze oddziały w zupełnej ciszy, bez palenia papierosów, ruszyły ku plażom. Na miejscach zbiórki dzielono je na grupy po 400 ludzi, tyle, ile mieściła motorowa barka desantowa, nazywana przez Brytyjczyków „beetle”, czyli żuk. W tym samym czasie od strony wysp Imbros i Limnos cicho podpływały statki. Około siódmej wieczorem barki czekały już przy pomostach. Pod Anzac kotwic nie rzucano, tylko je opuszczano, by nie było słychać grzechotu łańcuchów. Wśród statków był stary pancernik Mars, który tej nocy zabrał spod Anzac 2 tysiące żołnierzy. Niszczyciel Rattlesnake stał przy przylądku Gaba Tepe i świecił reflektorem w stronę tureckiego punktu obserwacyjnego, by go oślepić.

Wszystko szło zgodnie z planem. Spod Anzac w trzech rzutach zabrano 9900 ludzi, a spod Suvli do wpół do czwartej rano około 11 tysięcy ludzi i blisko połowę pozostałych dział. Nie było żadnych strat. Księżyc w pełni, przesłonięty lekkimi chmurami, ułatwiał marsz, a nad ranem mgła zasłoniła opustoszałe plaże. Turcy dalej umacniali swoje pozycje, a dwóch tureckich dezerterów przeszło nawet w nocy na stronę IX Korpusu pod Suvlą. Przed świtem wszystkie statki zniknęły z widoku.

Niedziela udawania

19 grudnia przypadał w niedzielę. Brytyjska historia oficjalna pisze, że dla żołnierzy w okopach i dla obsługi plaż mało który dzień ciągnął się tak długo. Na każdym przyczółku zostało już tylko około 10 tysięcy ludzi, a wszystko zależało od tego, czy Turcy dadzą się oszukać. Wyznaczeni żołnierze pokazywali się w widocznych miejscach, w obozach paliły się ogniska, a muły i wozy krążyły w kółko jak statyści w teatrze. W okopach udawano kopanie, rzucając ziemię na przedpiersie, skąd zsypywała się z powrotem. Część ludzi zakopywała tymczasem amunicję, niszczyła kilofami garnki i puszki, przepiłowywała koła jaszczy i oblewała plandeki sodą kaustyczną.

Około jedenastej przed południem pod Suvlą niedawno przybyła bateria ciężkich haubic austriackich zaczęła ostrzeliwać wzgórze Lala Baba i Południowy Pomost, z którego tej nocy miała odpływać większość żołnierzy z południowej części przyczółka. Pociski trafiły w końcu w pomost, a potem bateria przeniosła ogień na główne miejsce zbiórki. Wyglądało to groźnie, ale okazało się przypadkiem. Po około 50 pociskach był tylko jeden ranny, a pomost naprawiono w kilka godzin. Niemiecki pułkownik Hans Kannengiesser, który dowodził Turkami naprzeciw IX Korpusu, zapisał później, że sam nie wierzył w ewakuację, a jego artylerzyści wykazali na podstawie dziennika ognia, że baterie przeciwnika strzelały 18 i 19 grudnia tyle, co zwykle.

O 14.15 na przylądku Helles, na południowym krańcu półwyspu, rozległy się wybuchy min i huk dział okrętowych. Na rozkaz Birdwooda brytyjski VIII Korpus generała Francisa Daviesa przeprowadził dwa niewielkie natarcia, by odwrócić uwagę Turków od północy. Pod Fusilier Bluff jedna z min nie wyrzuciła leja i żołnierze musieli się cofnąć, ale w innych miejscach zdobyte okopy utrzymano mimo kontrataków. Według brytyjskiej historii oficjalnej wiadomość o tych walkach pomogła przekonać naczelne dowództwo tureckie, że o ewakuacji nie ma mowy.

Wieczorem morze wciąż było gładkie, choć meteorolodzy przepowiadali rychły koniec pięknej pogody. O zmroku znów przypłynęły statki, a z okopów zaczęły schodzić pierwsze oddziały drugiej, ostatniej nocy.