TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek pierwszej bitwy o Gazę

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
26 marca 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Pierwsza bitwa o Gazę
Tagi:
Imperium Osmańskie, Wielka Brytania, Australia, Nowa Zelandia

26 marca 1917 roku wojska brytyjskie, australijskie i nowozelandzkie zaatakowały Gazę, pierwsze duże miasto na drodze z Egiptu do Palestyny. Konnica Kolumny Pustynnej generała porucznika sir Philipa Chetwode’a w kilka godzin otoczyła miasto od wschodu i północy, a walijska 53 Dywizja po południu zdobyła panujące nad nim wzgórze Ali Muntar. Wieczorem żołnierze spodziewali się, że o świcie garnizon się podda, a jego niemiecki dowódca meldował przez radio, że sytuacja jest beznadziejna. Mimo to o zmroku generałowie Chetwode i Charles Dobell kazali konnicy przerwać walkę i wycofać się za Wadi Ghazze. Był to pierwszy dzień bitwy, która miała się skończyć porażką.

Mgła

Siły Wschodnie Dobella podchodziły pod Gazę od kilku dni, głównie nocami. Noc z 25 na 26 marca była cicha, zimna i bardzo ciemna. O 2.30 Australijsko-Nowozelandzka Dywizja Konna generała majora Harry’ego Chauvela wyruszyła spod Dajr al-Balah ku przygotowanej przeprawie przez suche koryto Wadi Ghazze, a za nią Imperialna Dywizja Konna generała majora Henry’ego Hodgsona i Imperialna Brygada Wielbłądzia. Pierwsza brygada piechoty przeszła wadi o 3.45. Kwadrans później znad morza nadciągnęła mgła i do piątej zgęstniała tak, że nie było widać nic na 20 metrów. Brytyjska historia oficjalna (George MacMunn i Cyril Falls, Military Operations: Egypt and Palestine, t. I) pisze, że tak gęsta mgła była w marcu rzadkością, a plan jej nie przewidywał.

Odwołać operacji już się nie dało, bo konnica była w drodze, a obie kwatery, Sił Wschodnich i Kolumny Pustynnej, przenosiły się właśnie na wzgórze pod In Seirat. Australijczycy jechali na kompas i ufali swojemu wyczuciu kierunku, więc mgła tylko ich osłaniała. Gorzej było z piechotą. Jedna z brygad 53 Dywizji przyszła nad wadi prawie godzinę spóźniona, bo przewodnik zgubił drogę. Dowódca dywizji, generał major Alister Dallas, czekał nad wadi, aż mgła opadnie, bo bez rekonesansu nie chciał wydawać rozkazów do szturmu. Mgła zaczęła rzednąć około siódmej i na wzgórzach ustąpiła około ósmej, ale w wąwozach leżała jeszcze długo. Murray w telegramie po bitwie pisał nawet, że trwała do jedenastej.

Pierścień

Gdy mgła się podniosła, pierwsze szwadrony 2 Brygady Lekkiej Konnicy były już pod Szajch Abbas, kilka kilometrów od wadi. Tu doszło do pierwszego starcia: 7 Pułk Lekkiej Konnicy galopem rozjechał turecki patrol. Australijczycy, w świetnych humorach, jechali po trawiastej równinie, rozbijając i zgarniając zaskoczone tureckie oddziały. Przecięli drogę z Gazy do Beer Szewy i biegnącą wzdłuż niej linię telegraficzną, wzięli dziesięć wozów i trzydziestu niemieckich saperów z jucznymi końmi. Około dziewiątej dywizja Chauvela doszła do Bajt Durdis, a o 10.30 2 Brygada zajęła wieś Dżabalija na północny wschód od miasta. Pół godziny później jej 7 Pułk dotarł do morza i Gaza była odcięta.

Jak pełne było zaskoczenie, pokazał jeden z patroli. Na drodze z północy zatrzymał powozy, w których jechał do Gazy dowódca tureckiej 53 Dywizji ze sztabem, by objąć tam dowództwo. Jego eskorta uciekła, a generał ku swemu zdumieniu znalazł się wśród uśmiechniętych australijskich kawalerzystów. Historia oficjalna zauważa jednak, że nie była to dobra wróżba, bo jego przyjazd zapowiadał nadejście tureckich posiłków. Na wschodzie Imperialna Dywizja Konna stanęła o dziesiątej frontem ku tureckim obozom, a szwadron jeomanerii z Worcester szarżą wziął 60 jeńców. Na grzbiecie Szajch Abbas okopała się 54 Dywizja. Do 10.30 konnica zrobiła, co do niej należało. Teraz kolej była na piechotę.

Ali Muntar

Gaza leżała w sadach i ogrodach otoczonych żywopłotami z opuncji, a od południowego wschodu panowało nad nią wzgórze Ali Muntar, z sanktuarium na szczycie, około 90 metrów ponad miastem. Dwie brygady Dallasa stały na grzbietach Mansura i Es Sire już o 8.30, ale szturm się odwlekał. Narada dowódców brygad w Mansurze zebrała się dopiero o 10.15, a trzecia brygada była jeszcze w drodze. Chetwode, który stał z Dobellem na wzgórzu za wadi, telefonował i telegrafował do Dallasa, żądając pośpiechu. O 11.45 natarcie ruszyło. Artyleria nie znała celów, bo tureckich okopów nie było widać, a sześć dział ciężkich, dwanaście haubic i dwadzieścia cztery działa polowe musiały wspierać trzy brygady. Walijczycy szli po nagich stokach pod szrapnelami i ogniem karabinów maszynowych z wzgórz Green Hill i Clay Hill.

Po lewej 160 Brygada zdobyła o 13.30 Labirynt, gęstwinę okopanych ogrodów na południe od miasta, ale 4 Batalion Pułku Sussex stracił dowódcę i cofnął się w nieładzie z grzbietu Es Sire. W środku i na prawo natarcie zwolniło przed żywopłotami. Przełom nastąpił o 15.50. Około czterdziestu ludzi z 5 Batalionu Królewskich Walijskich Fizylierów i tyluż z 5 Batalionu Pułku Walijskiego rzuciło się nagle przez ogień karabinów maszynowych i wdarło do okopów na wschód od meczetu na Ali Muntar. Wzięli do niewoli dwudziestu Niemców i Austriaków oraz dwudziestu Turków i utrzymali się mimo kontrataków. Brygada z Essex zdobyła Green Hill o 17.30, a Clay Hill padło już wcześniej. Około 18.30 cała pozycja była w rękach brytyjskich, a Turcy uciekali do miasta.

Konnica w ogrodach

W południe Chetwode zaczął się obawiać, że piechota sama nie zdąży przed zmrokiem. Lotnicy nie widzieli żadnych tureckich odsieczy, więc o 13.00 kazał Chauvelowi zaatakować miasto od północy i wschodu. Rozkaz szedł jednak telegrafem równą godzinę, a przekazanie posterunków Imperialnej Dywizji Konnej zajęło prawie kolejną godzinę. Natarcie ruszyło o szesnastej. Australijczycy z 2 Brygady walczyli w ogrodach na północnym skraju miasta, strzelając do Turków przez kaktusowe żywopłoty z kilku metrów. Nowozelandzki pułk z Wellington zdobył dwa działa polowe, zawrócił je i z bliska rozbił domy, z których do niego strzelano, biorąc dwudziestu przerażonych, obsypanych tynkiem Turków. Szwadron z Canterbury wjechał w okopy na Ali Muntar tuż za walijską piechotą. Brytyjska 22 Brygada Konna galopowała drogą z Bajt Durdis. O zmroku konnica stała na przedmieściach.

Odsiecz i rozkaz o zmroku

Po drugiej stronie Friedrich Kress von Kressenstein, niemiecki dowódca wojsk tureckich na tym froncie, dowiedział się o ataku około ósmej rano w swojej kwaterze w Tall asz-Szari’a. Jego lotnik meldował o dwóch dywizjach piechoty idących na Gazę i o masie konnicy z samochodami pancernymi, która wdarła się między Gazę a Tall asz-Szari’a. Kress kazał komendantowi Gazy, majorowi Tillerowi, bronić miasta „do ostatniego człowieka” i wysłał z odsieczą 3 Dywizję spod Dżammamy i 16 Dywizję spod Tall asz-Szari’a. Według Ottona Limana von Sandersa ruszyły one z opóźnieniem, a do zmroku przeszły według Kressa ledwie połowę drogi. Wystarczyło to jednak, by zaniepokoić Brytyjczyków. Po szesnastej Imperialna Dywizja Konna meldowała o około 3 tysiącach piechoty i dwóch szwadronach jazdy idących od Hudż, a o 17.15 Turcy zajęli wzgórze na północ od Bajt Durdis. Od północy szły kolejne kolumny. Australijczycy, brytyjska jeomaneria i samochody pancerne zatrzymały je przed zmrokiem.

Słońce zachodziło o szóstej. Chetwode wciąż nie wiedział, że Ali Muntar padło. Połowa jego konnicy walczyła w ogrodach Gazy, a na drugą połowę nacierali Turcy. Konie nie piły od północy, poza tymi, które trafiły na nieliczne kałuże, a dezerter twierdził, że w Gazie wysadzono prawie wszystkie studnie. Dobell od początku bał się kontrataku na prawe skrzydło i już o 17.38 kazał 54 Dywizji zejść z Szajch Abbas bliżej 53 Dywizji. O 18.10, za jego zgodą, Chetwode niechętnie wysłał Chauvelowi rozkaz przerwania walki i odwrotu za Wadi Ghazze. Gdy depesza odchodziła, przyszedł meldunek Dallasa o zdobyciu reduty za Ali Muntar, ale Chetwode uznał, że najważniejsze jest wyprowadzenie i napojenie koni. Australijska historia oficjalna pisze, że Chauvel ostro protestował. Chetwode twierdził, że żaden protest do niego nie dotarł.

Depesze z Gazy

W samej Gazie było źle. Brytyjski wywiad w Kairze znał klucz tureckiego szyfru i czytał depesze radiowe między miastem a kwaterą Kressa. Tiller meldował, że Anglicy weszli do miasta od północy i wschodu, a jego oficerowie nie chcą walczyć o świcie. Około północy prosił Kressa o atak o drugiej w nocy, bo jego ludzie nie zniosą kolejnego ostrzału. Kress odpowiadał, że nie może, ale o świcie uderzy 3 i 16 Dywizją, więc Tiller ma się trzymać za wszelką cenę. Co najmniej cztery depesze z Gazy dotarły do sztabu w Rafah przed 18.30, ale Dobell, który stał daleko na wzgórzu pod In Seirat, dostał je dopiero koło jedenastej w nocy. Historia oficjalna uważa, że gdyby przyszły na czas, jego decyzje byłyby zapewne inne.

Tymczasem po zmroku patrole konnicy i piechoty spotykały się na wschodnich ulicach miasta. Krótko przed siódmą Chetwode zadzwonił do Dallasa, że konnica odchodzi i 53 Dywizja musi cofnąć prawe skrzydło, by nawiązać łączność z 54 Dywizją. Dallas protestował i prosił o posiłki, ale usłyszał stanowczy rozkaz. Obaj generałowie mieli jednak na myśli co innego, a o nowej pozycji 54 Dywizji nikt Dallasowi nie powiedział. O 22.30 wydał on rozkaz, by cała dywizja opuściła zdobyte wzgórza. Żołnierze, którzy jeszcze przed chwilą liczyli na kapitulację garnizonu o świcie, schodzili w ciemności ze zdobytego za wysoką cenę Ali Muntar. Tej nocy radiooperatorzy w Gazie wymienili pożegnalne depesze z kwaterą Kressa i umówili się, że spalą dokumenty, a stację wysadzą.