TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Walki w Atenach

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front bałkański
Data:
1 grudnia 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Grecja, Francja, Wielka Brytania, Konstantyn I Grecki

1 grudnia 1916 roku, czyli 18 listopada według kalendarza juliańskiego, którym posługiwała się Grecja, w Atenach doszło do walk między greckim wojskiem a oddziałami Ententy. Brytyjska chronologia wojny notuje pod tą datą dwa wydarzenia: rząd grecki odrzucił żądania sprzymierzonych, a ich wojska po starciach wycofano z Aten i Pireusu. Między jednym a drugim minął jeden krwawy dzień. Desant, który francuski wiceadmirał Louis Dartige du Fournet wysadził w nocy w Pireusie, miał zmusić rząd Spiridona Lambrosa do wydania dziesięciu baterii dział górskich. Wieczorem marynarze wracali na okręty, a król Konstantyn I obiecał oddać tylko sześć. W Grecji te wydarzenia nazywa się Noemvriana, czyli „wypadkami listopadowymi”, od miesiąca w kalendarzu juliańskim.

Nowojorski miesięcznik „Current History” podawał, że tego samego dnia król publicznie odrzucił żądanie sprzymierzonych, a greckie władze odebrały kontrolerom Ententy pocztę i telegraf w Atenach.

Poranek

Kolumny, które wyszły z Pireusu przed świtem, do dziewiątej rano zajęły bez oporu prawie wszystkie wyznaczone punkty. Brytyjska historia oficjalna wojny na morzu (Newbolt), oparta na wspomnieniach admirała i raportach oficerów, opisuje rozstawienie sił. Kompania pierwszego batalionu stała przy prochowni przy drodze na przełęcz Dafni, dwie inne przy arsenale Rouf. Drugi batalion obsadził wzgórza Pnyks i Filopapposa, a trzeci, z brytyjskimi Royal Marines, stanął w Zappejonie, gmachu wystawowym w ogrodach koło pałacu. Włosi, którzy niechętnie patrzyli na całą akcję, według brytyjskiej historii oficjalnej kampanii macedońskiej (Falls) wycofali się przy pierwszym strzale.

Admirał od rana był niespokojny. Doniesiono mu, że pod stolicą gromadzą się greckie oddziały, więc o ósmej sam wyruszył samochodem do Aten. W Pireusie zobaczył greckich żołnierzy na każdym kroku i ponury, wrogi tłum. Szkołę przydzieloną przez władze miasta francuskim oddziałom kolonialnym zajęło już greckie wojsko. O dziewiątej dotarł do Zappejonu i stamtąd poszedł na wzgórze Filopapposa, gdzie naprzeciw francuskich marynarzy stała kompania greckiej piechoty. Poprosił jej dowódcę, majora Konstandinosa Grigorakisa, by wycofał ludzi. Grek odpowiedział gniewnie, że ma rozkaz bronić zabytków swojego kraju. Nadeszła też wiadomość, że na drodze z Pireusu Grecy zatrzymali francuską kompanię zaopatrzeniową i zabrali jej bagaże. Przez następną godzinę, jak pisze Newbolt, działo się tylko jedno: greckich żołnierzy wciąż przybywało.

W mieście czekały na rozkaz znaczne siły. Według brytyjskiego biografa Elefteriosa Wenizelosa S. B. Chestera wojskami okręgu ateńskiego dowodził generał Konstandinos Kallaris, a oddziałami obrony czynnej generał Anastasios Papulas. Razem z ochotnikami i rezerwistami było to według różnych przekazów około 20 tysięcy ludzi.

Strzały o jedenastej

Około jedenastej zaczęła się strzelanina, i to od razu we wszystkich punktach zajętych przez sprzymierzonych. Kto strzelił pierwszy, nie wiadomo do dziś. Newbolt nie ma wątpliwości, że Grecy zaatakowali wszystkie oddziały jednocześnie, według planu przygotowanego przez dowództwo. Na dowód przytacza raport brytyjskiego majora C. D’O. Harmara, który z kompanią Royal Marines i kompanią francuską porucznika Deve’a obsadzał prochownię i fabrykę nabojów na południu miasta. Grecki pułkownik obiecał mu, że odejdzie, gdy tylko odejdą sprzymierzeni. Harmar dostał rozkaz powrotu do Zappejonu i ustawiał ludzi do wymarszu, gdy na wzgórzu Filopapposa rozległo się kilka strzałów, według niego ślepych, którymi Francuzi odstraszali tłum. Chwilę później na stojące w szyku kompanie spadł ogień ze wszystkich stron.

Greccy autorzy opowiadali to inaczej. Historyk S. P. P. Cosmetatos, obrońca króla, pisze, że według admirała i jego oficera, komandora Chamonarda, pierwsze strzały oddali o jedenastej nieregularni z okolic Hefajstejonu do kompanii z pancernika „République”, ale według Greków starcie wywołali Francuzi, którzy ruszyli z bagnetami na żołnierzy pilnujących koszar przy Rouf. Brytyjski publicysta George F. Abbott, również przychylny królowi, przyznaje po prostu, że każda strona oskarżała drugą. Po walkach rząd w Atenach twierdził najpierw, że strzelali Francuzi, a potem, że walkę zaczęli wenizeliści.

Francuscy marynarze, okrążeni na swoich stanowiskach i według Newbolta mający przeciw sobie czterokrotnie liczniejszego przeciwnika, odpowiadali ogniem. Jedyny sukces Greków przyszedł tam, gdzie zaczęły się strzały. Kompania Harmara została odcięta od Zappejonu i pod ostrzałem z flanek wycofała się do Faleronu, niosąc swoich zabitych i rannych. Porucznik Deve i kapitan J. M. Palmer z Royal Marines zamknęli się z resztą ludzi w prochowni i utrzymali ją do wieczora. Deve został tam śmiertelnie ranny, gdy sam strzelał z karabinu maszynowego.

Ostrzał miasta

Admirał był w Zappejonie, otoczony, ale mógł sygnalizować na wzgórze Filopapposa i do okrętów. Za kwadrans dwunasta kazał francuskim okrętom otworzyć ogień na stadion, skąd Grecy strzelali do Zappejonu. Newbolt podkreśla, że odmówił ogólnego bombardowania stolicy, bo nie chciał, by mówiono, że zrobił z Aten drugie Lowanium, belgijskie miasto częściowo spalone przez Niemców w 1914 roku.

Po niespełna godzinie walki przyszła wiadomość od króla: czy admirał zgodzi się na kompromis i przyjmie sześć baterii górskich zamiast dziesięciu? Według Cosmetatosa propozycję przyniósł poseł rosyjski. Admirał kazał okrętom przerwać ogień, z trudem połączył się telefonicznie z premierem Lambrosem i przyjął ofertę pod warunkiem, że zostanie powtórzona posłom sprzymierzonych. Wymiana wiadomości trwała całe popołudnie. Około wpół do piątej strzelanina wybuchła na nowo. Francuzi uważali, że Grecy zaatakowali ponownie z rozmysłem. Według Cosmetatosa greccy żołnierze sądzili, że sprzymierzeni idą na pałac, a według rojalistów, na których powołuje się Abbott, do królewskich patroli zaczęli strzelać z okien i dachów wenizeliści.

Admirał znów wezwał okręty. Tym razem pociski spadły na dziedziniec pałacu następcy tronu, w którym mieszkał król, a królowa Zofia, siostra cesarza Wilhelma II, zeszła z dziećmi do piwnic. Cosmetatos twierdzi, że żaden pocisk nie trafił w stadion, a kilka upadło blisko poselstw rosyjskiego i włoskiego. Abbott opisuje, że posłów Ententy, którzy przyszli do pałacu zawrzeć porozumienie, król przywitał pytaniem: „To są wasze argumenty, panowie?”. Wkrótce Grecy przerwali ogień.

Porozumienie i odwrót

Za kwadrans siódma wieczorem do Zappejonu przybyli adiutant króla pułkownik Pallis oraz posłowie Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji: Sir Francis Elliot, Guillemin i książę Demidow. Ustalono, że król wyda sześć baterii górskich, gdy desant odejdzie. Admirał wycofał większość trzech batalionów, ale zostawił oddział w Zappejonie i odmówił obietnicy, że go nie wzmocni. Ostrzegł też Greków, że odwrót jest tylko „wstępem do poważnych wydarzeń”. Abbott dodaje, że posłowie Ententy zobowiązali się zalecić swoim rządom rezygnację z pozostałych żądań admirała. Przed wymarszem wymieniono jeńców. Według Newbolta Francuzi mieli ich 80, a Grecy 60.

Około jedenastej w nocy oddziały zaczęły schodzić do Pireusu. Abbott pisze, że wracały pod grecką eskortą. Nazajutrz odszedł też oddział z Zappejonu, a z nim kontrolerzy policji, poczty, telegrafu i kolei, którzy od października pilnowali tych urzędów. 2 grudnia francuscy sanitariusze z dwoma lekarzami i księdzem znieśli zabitych do Pireusu, a 3 grudnia odbył się pogrzeb. Gdy kondukt przechodził, greccy żołnierze stanęli w szyku, a mieszkańcy zdjęli kapelusze.

Straty

Liczby różnią się w zależności od źródła. Falls i Newbolt podają, że Francuzi stracili 191 zabitych i rannych, a Brytyjczycy 21. Cosmetatos pisze o 57 zabitych i 154 rannych Francuzach i najwyżej pięciu zabitych Brytyjczykach. Abbott, za wspomnieniami admirała, podaje 60 zabitych sprzymierzonych, w tym 6 oficerów, i 167 rannych. Straty greckiego wojska Abbott szacuje na 30 zabitych, w tym 4 oficerów, i 55 rannych. Cosmetatos podaje podobną liczbę, ale dodaje 11 zabitych i 12 rannych, wśród nich cywilów, z rąk wenizelistów.

Co dalej

Admirał rozważał zbombardowanie Aten na serio, ale według Fallsa powstrzymał go francuski poseł Guillemin. Cosmetatos pisze, że 2 grudnia przeciw nowemu ostrzałowi stanowczo zaprotestował poseł włoski hrabia Bosdari, a za nim Elliot i Guillemin. W Paryżu prasa nazwała wydarzenia „nieszporami ateńskimi”, nawiązując do nieszporów sycylijskich, i domagała się ukarania króla, który miał wciągnąć francuskich marynarzy w zasadzkę. Rojaliści sami wyrównywali rachunki: gdy desant odszedł, żołnierze i uzbrojeni rezerwiści przez dwa dni napadali na wenizelistów w Atenach. Jedni historycy widzą w 1 grudnia zdradziecki atak, inni nieuniknione starcie, przed którym Grecy otwarcie ostrzegali. Pewne jest jedno: sprzymierzeni ponieśli upokorzenie, a Grecja przeżyła najostrzejszy moment schizmy narodowej. Wkrótce Francja i Wielka Brytania sięgnęły po broń, której Ateny nie mogły odeprzeć: blokadę.