- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 21 października 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
21 października 1916 roku, w sobotę, w Wiedniu zginął premier austriackiej połowy monarchii habsburskiej, hrabia Karl Stürgkh. W porze obiadu, w sali jadalnej hotelu Meissl & Schadn przy placu Neuer Markt w Śródmieściu zastrzelił go Friedrich Adler, działacz socjaldemokratyczny i syn przywódcy austriackich socjalistów Victora Adlera. Zamachowiec nie próbował uciekać. Chciał, żeby jego czyn odczytano jako protest przeciw rządom bez parlamentu, które Stürgkh sprawował od wiosny 1914 roku, i przeciw wojnie.
Strzały w hotelu Meissl & Schadn
Meissl & Schadn był jednym z najbardziej znanych hoteli wiedeńskiego Śródmieścia. Jego restauracja słynęła z gotowanej wołowiny i miała stałych, zamożnych gości. Bywał w niej także premier. Tego dnia Stürgkh siedział przy stoliku pod ścianą w dużej sali na pierwszym piętrze, od strony Kärntner Straße. Adler przyszedł w porze obiadu, bez trudu rozpoznał premiera, zajął miejsce i czekał, aż premier zostanie przy stole sam. Gdy Stürgkh kończył posiłek, Adler podszedł i z bliskiej odległości oddał w jego głowę kilka strzałów z broni krótkiej. Większość relacji mówi o trzech strzałach, niektóre o czterech; już bezpośrednio po zamachu nie udało się tego ustalić bez wątpliwości. Stürgkh zginął na miejscu.
Według relacji świadków Adler zawołał przy tym: „Precz z absolutyzmem, chcemy pokoju!”. Nie stawiał oporu i spokojnie poczekał na policję. Wiedeńska „Illustrierte Kronen Zeitung” następnego dnia zamieściła na pierwszej stronie rysunek przedstawiający zamach. Ciało Stürgkha przewieziono później do rodowego majątku w Halbenrain w Styrii i pochowano w rodzinnej krypcie.
Premier bez parlamentu
Stürgkh pochodził ze starej rodziny styryjskiej szlachty urzędniczej. Urodził się w 1859 roku w Grazu, więc zginął na dziewięć dni przed swoimi 57. urodzinami. Był prawnikiem i wieloletnim urzędnikiem ministerstwa oświaty, od 1891 roku posłem do Rady Państwa z kurii wielkiej własności ziemskiej, a w latach 1909–1911 ministrem oświaty. Premierem Przedlitawii, czyli austriackiej części monarchii, cesarz Franciszek Józef I mianował go 3 listopada 1911 roku, po upadku rządu Paula Gautscha w czasie wiedeńskich rozruchów drożyźnianych. Uchodził za uosobienie cesarsko-królewskiego urzędnika, przekonanego, że monarchię może ocalić tylko silna władza państwowa.
Austriacki parlament był od lat sparaliżowany obstrukcją, zwłaszcza posłów czeskich, którzy niekończącymi się wystąpieniami blokowali obrady. Konstytucja grudniowa z 1867 roku dawała rządowi wyjście awaryjne: jej paragraf 14 pozwalał wydawać, gdy Rada Państwa nie obradowała, cesarskie rozporządzenia z tymczasową mocą ustawy. Z tej furtki korzystali już poprzednicy Stürgkha. On jednak poszedł dalej. 16 marca 1914 roku, na jego wniosek, cesarz odroczył sesję Rady Państwa, a od tej pory rząd rządził niemal wyłącznie rozporządzeniami. Skutki okazały się poważne już cztery miesiące później. W czasie kryzysu po zamachu w Sarajewie Stürgkh należał do zwolenników zbrojnej rozprawy z Serbią i popierał twardy kurs ministra spraw zagranicznych Leopolda Berchtolda i szefa sztabu Franza Conrada von Hötzendorfa, który w połowie lipca przesądził o wysłaniu Serbii ultimatum. Wojnę z Serbią traktował także jako sposób na zerwanie więzi między austriackimi Słowianami południowymi a ruchem wielkoserbskim. Posłowie nie mieli żadnego wpływu na decyzję, która w końcu lipca 1914 roku wciągnęła monarchię w wojnę.
Wojenny absolutyzm
Kiedy 23 lipca 1914 roku Stürgkh poinformował rząd o wręczeniu Serbii ultimatum, pierwsze decyzje dotyczyły bezpieczeństwa wewnętrznego. Odroczoną Radę Państwa formalnie zamknięto, zamknięto lub zawieszono też sejmy krajowe. Rozporządzeniami z 25 lipca zawieszono znaczną część praw obywatelskich gwarantowanych konstytucją: nietykalność osobistą, mir domowy, tajemnicę korespondencji, wolność zgromadzeń i stowarzyszeń oraz wolność prasy. Wprowadzono cenzurę prewencyjną, a o wojnie wolno było pisać tylko na podstawie komunikatów oficjalnych. Zawieszono sądy przysięgłych, które dotąd rozstrzygały między innymi procesy prasowe, a cywilów w wielu sprawach oddano pod sądy wojskowe. Rosła władza wojskowego Urzędu Nadzoru Wojennego (Kriegsüberwachungsamt). Dziesiątki tysięcy ludzi, głównie Rusinów, Serbów, a później także Włochów, aresztowano i internowano, często na podstawie samych donosów. Najgorzej było tam, gdzie operowało wojsko, zwłaszcza w Galicji i w Bośni i Hercegowinie, gdzie dochodziło do samowolnych egzekucji.
Mijały kolejne miesiące wojny, a parlament wciąż nie obradował. Stürgkh zbywał żądania jego zwołania, zgłaszane nie tylko przez opozycję, lecz także przez wpływowych członków Izby Panów. Niemiecki Reichstag i parlament węgierski obradowały w czasie wojny, natomiast austriacka Rada Państwa od marca 1914 roku nie zebrała się ani razu. W trzecim roku wojny dochodziły do tego coraz poważniejsze trudności z wyżywieniem miast, kolejki, drożyzna i zmęczenie wojną. Na lewicy Stürgkh zyskał opinię „dyktatora”.
Zamachowiec
Friedrich Adler miał 37 lat. Urodził się w 1879 roku w Wiedniu, ale ojciec, obawiając się jego wybuchowego temperamentu i słabego zdrowia, wysłał go na studia do Szwajcarii. W Zurychu studiował fizykę i matematykę, obronił doktorat i zaprzyjaźnił się z Albertem Einsteinem. W 1909 roku obaj ubiegali się o nowo utworzoną katedrę fizyki teoretycznej na uniwersytecie w Zurychu, a Adler wycofał się na korzyść przyjaciela. Wybrał politykę: redagował socjalistyczny dziennik „Volksrecht”, a w 1911 roku wrócił do Wiednia jako jeden z sekretarzy Socjaldemokratycznej Partii Austrii i redaktor jej miesięcznika teoretycznego „Der Kampf”. Przygotowywał między innymi zjazd II Międzynarodówki, który miał się odbyć w Wiedniu w sierpniu 1914 roku, ale przez wojnę nie doszedł do skutku.
Wybuch wojny był dla niego podwójnym ciosem. Socjaliści niemal wszystkich krajów poparli własne rządy, a jego partia, z ojcem na czele, przyjęła linię obrony ojczyzny przed carską Rosją. Adler należał do nielicznych w partii zdecydowanych przeciwników tej linii. Atakował w piśmie i na zebraniach zarówno rządzącego rozporządzeniami Stürgkha, jak i kierownictwo własnego ugrupowania, i coraz bardziej się izolował. 20 października 1916 roku wygłosił wyjątkowo ostre przemówienie przeciw władzom partii. Nazajutrz sięgnął po broń. W śledztwie zeznał, że ostateczną decyzję o zabiciu premiera podjął, gdy władze zakazały publicznego zebrania zwołanego na 23 października przez polityków partii mieszczańskich. Uznał wtedy, że przy zamkniętym parlamencie i cenzurze prasy nie ma już żadnej legalnej drogi wyrażenia protestu.
Reakcje
Zamach wywołał w Wiedniu wstrząs, ale niemal wszyscy uznali go za czyn szaleńca. Tak oceniali go przeciwnicy socjalistów, tak też w pierwszych dniach reagowała rodzina i partia zamachowca. Redaktor naczelny socjaldemokratycznej „Arbeiter-Zeitung” Friedrich Austerlitz napisał, że czyn ten jest „obcy i niezrozumiały” dla całego socjalistycznego świata idei, a Adler to człowiek, który „idzie za urojeniem”. Victor Adler starał się, by syna uznano za niepoczytalnego, czemu ten stanowczo się sprzeciwiał. Inaczej pisała część lewicowej prasy niemieckojęzycznej w neutralnej Szwajcarii, poza zasięgiem austriackiej i niemieckiej cenzury: widziała w strzałach ostateczny akt sprzeciwu wobec rządów, które od dwóch i pół roku nie dopuszczały parlamentu do głosu.
Rząd Stürgkha formalnie trwał dalej. Do czasu nominacji nowego premiera jego pracami kierowali kolejni ministrowie, a następcę wskazał po tygodniu sam Franciszek Józef. Osiemdziesięciosześcioletni cesarz był już coraz słabszy. Nominacja nowego szefa rządu okazała się jedną z jego ostatnich ważnych decyzji: zmarł w pałacu Schönbrunn 21 listopada 1916 roku, miesiąc po zabójstwie swojego premiera.
Następstwa
Prokuratura chciała szybkiego procesu i oskarżyła Adlera jako niepoczytalnego samotnego sprawcę, ale na wniosek obrony zażądano opinii biegłych wydziału lekarskiego i proces odbył się dopiero 18 i 19 maja 1917 roku przed sądem wyjątkowym. Adler, mając prawo do wielogodzinnego wystąpienia, zamienił salę sądową w trybunę. Oskarżał wojenny absolutyzm rządu, a jeszcze ostrzej własną partię, zwłaszcza jej reformistyczne skrzydło z Karlem Rennerem. Skazano go na śmierć, lecz wyroku nie wykonano: zamieniono go na 18 lat ciężkiego więzienia, a jesienią 1918 roku, w ostatnich dniach monarchii, cesarz Karol I Adlera amnestionował. Wyszedł na wolność jako bohater lewicy.
Znaczenie samego zamachu historycy oceniają różnie. Bezpośrednio nie zmienił on kursu państwa, a śmierć starego cesarza szybko przesłoniła go w oczach opinii publicznej. Bywa jednak łączony z późniejszym odejściem od rządów bez parlamentu i złagodzeniem części wojennych ograniczeń. Zamach i proces przyspieszyły też zwrot austriackiej socjaldemokracji od pełnego poparcia dla wojny w stronę haseł pokojowych, choć partia zachowała jedność i nie rozpadła się, jak socjaldemokracja w Niemczech. Rada Państwa zebrała się ponownie dopiero 30 maja 1917 roku, już za panowania Karola I, po ponad trzech latach przerwy.