Zatopienie „Britannii”
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 9 listopada 1918
- Autor:
- Natalia
Rano 9 listopada 1918 roku, dwa dni przed końcem wojny, niemiecki okręt podwodny UB-50 storpedował u zachodniego wejścia do Cieśniny Gibraltarskiej brytyjski pancernik HMS Britannia. Większość źródeł umieszcza miejsce zatopienia w pobliżu przylądka Trafalgar na wybrzeżu Hiszpanii, gdzie w 1805 roku Nelson rozbił flotę francusko-hiszpańską, choć według niektórych danych okręt zatonął bliżej marokańskiego przylądka Spartel. Britannia tonęła kilka godzin, więc większość załogi zdążyła się uratować. Zginęło około 50 marynarzy.
Britannia była przeddrednotem typu King Edward VII, zbudowanym w stoczni marynarki wojennej w Portsmouth i ukończonym w 1906 roku. Na początku wojny służyła w 3 Eskadrze Pancerników przydzielonej do Grand Fleet, potem na Morzu Śródziemnym, a od 1917 roku jako okręt flagowy 9 Eskadry Krążowników eskortowała konwoje na Atlantyku, głównie między Sierra Leone a Simonstown w Afryce Południowej, a latem 1918 roku także do Dakaru. Ostatni konwój zaczęła eskortować pod koniec października. 9 listopada, pod dowództwem komandora Francisa Caulfeilda, płynęła w stronę Gibraltaru.
UB-50, dowodzony przez porucznika marynarki Heinricha Kukata, należał do niemieckiej flotylli okrętów podwodnych działającej z baz austro-węgierskich na Adriatyku. Gdy Austro-Węgry się rozpadały, Niemcy porzucili te bazy, a okręty zdolne do dalekiej żeglugi wyruszyły do kraju przez Cieśninę Gibraltarską. UB-50 wyszedł w rejs do Niemiec 29 października, a 8 listopada przedarł się przez cieśninę, atakowany bombami głębinowymi przez brytyjskie niszczyciele. Rozkaz admirała Reinharda Scheera z końca października zakazywał wprawdzie ataków na statki handlowe, ale pozwalał w drodze do baz atakować okręty wojenne. Według części źródeł dwie pierwsze torpedy UB-50 minęły pancernik o włos, trzecia trafiła.
Po pierwszym wybuchu Britannia przechyliła się o około 10 stopni na lewą burtę. Kilka minut później nastąpiła druga eksplozja: wybuchł pożar w komorze amunicyjnej dział 234 mm i zapalił się kordyt. W ciemnościach pod pokładem marynarze nie mogli znaleźć zaworów do zalania komór amunicyjnych, a te, do których dotarli, były trudno dostępne i ciężko się otwierały. Większość zabitych zatruła się dymem płonącego kordytu. Okręt utrzymywał przechył przez dwie i pół do trzech godzin, a według niektórych opracowań jeszcze dłużej, co pozwoliło zdjąć z niego załogę. Według ówczesnej prasy uratowano 39 oficerów i 673 marynarzy. Brytyjskie listy strat wymieniają około 50 zabitych, w tym kilku, którzy zmarli od ran w kolejnych dniach. Rannych było około 80.
Britannia była ostatnim brytyjskim pancernikiem straconym w I wojnie światowej i jednym z ostatnich okrętów Royal Navy zatopionych przez nieprzyjaciela. Dzień później, 10 listopada, na Morzu Północnym UB-67 storpedował kołowy trałowiec Ascot, który zatonął z całą załogą. UB-50 dowiedział się o rozejmie dopiero 12 listopada. Przez Lerwick na Szetlandach dopłynął 29 listopada do Kilonii, a 16 stycznia 1919 roku został wydany Brytyjczykom.