TheGreatWar.pl
← Wszystkie bitwy

1915: Wielki odwrót armii rosyjskiej

Obrona Osowca

Daty:
16 lutego – 22 sierpnia 1915
Front:
Front wschodni
Miejsce:
Twierdza Osowiec nad Biebrzą, na linii kolejowej z Ełku przez Grajewo do Białegostoku, na pograniczu Królestwa Polskiego i guberni grodzieńskiej, Imperium Rosyjskie (dziś Osowiec-Twierdza w gminie Goniądz, województwo podlaskie, Polska)
Strony:
RosjaNikołaj Brżozowski
NiemcyPaul von Hindenburg, Friedrich von Scholtz, Rudolf von Freudenberg
Wynik:
Zwycięstwo obronne Rosji, ale twierdza została ostatecznie oddana. Niemcy nie zdobyli jej ani bombardowaniem, ani atakiem gazowym. W sierpniu 1915 Rosjanie wycofali garnizon na rozkaz dowództwa i wysadzili umocnienia.
Autor:
Natalia
Tagi:
Niemcy, Rosja, broń chemiczna, wielki odwrót 1915

Twierdza Osowiec była niewielką rosyjską twierdzą zaporową nad Biebrzą, w miejscu, gdzie przez rozległe bagna przechodziła linia kolejowa z Prus Wschodnich do Białegostoku. W 1915 roku broniła się przez ponad pół roku. Wytrzymała w lutym i marcu bombardowanie najcięższymi niemieckimi działami oblężniczymi, a 6 sierpnia odparła szturm poprzedzony atakiem gazowym, który przeszedł do legendy jako „atak umarłych”. Nie została zdobyta. W drugiej połowie sierpnia, gdy po upadku Warszawy, Kowna i Nowogieorgijewska cały front rosyjski cofał się na wschód, garnizon wycofał się na rozkaz dowództwa, a saperzy wysadzili umocnienia. Dziś ruiny twierdzy leżą w Polsce, w osadzie Osowiec-Twierdza, na skraju Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Nazwa i daty

Rosjanie nazywali twierdzę Osowcem (Osowiec), Niemcy Ossowiec lub Ossowitz. W rosyjskiej literaturze mówi się o trzech niemieckich szturmach: we wrześniu 1914 roku, w lutym i marcu 1915 roku oraz w lipcu i sierpniu 1915 roku. Pierwszy był krótkim epizodem, opisanym niżej w tle. Ta strona opisuje obronę z 1915 roku, którą jej uczestnik i historyk, Siergiej Chmielkow, traktował jako jedno oblężenie: od lutego twierdza była stale atakowana albo blokowana, aż do ewakuacji w sierpniu.

Przyjmujemy daty 16 lutego – 22 sierpnia 1915 roku. 16 lutego wojska rosyjskie, odepchnięte spod Grajewa, zajęły wysunięte pozycje twierdzy i rozpoczęły się walki o jej przedpole. W rosyjskich źródłach używających kalendarza juliańskiego ten sam dzień to 3 lutego. 22 sierpnia według większości opracowań garnizon zakończył wymarsz z twierdzy. Rosyjskie i polskie źródła różnią się jednak co do szczegółów końca. Według Chmielkowa ostatni saperzy wysadzili umocnienia wieczorem 23 sierpnia, a Niemcy weszli do ruin 25 sierpnia. Niemiecki komunikat wojenny z 23 sierpnia ogłosił już zajęcie twierdzy opuszczonej przez Rosjan. Daty w tym tekście podajemy według kalendarza gregoriańskiego.

Tło

Osowiec zbudowano w latach osiemdziesiątych XIX wieku jako zaporę na drodze z Prus Wschodnich w głąb Rosji. Twierdza leżała kilkanaście kilometrów od Grajewa, przy którym biegła granica z Niemcami, w jedynym miejscu, gdzie przez Bagna Biebrzańskie prowadziły szosa i kolej. Obejść jej nie było jak: na północ i na południe ciągnęły się mokradła. Składała się z czterech fortów, z których jeden, Zarzeczny, stał po drugiej stronie rzeki, przed nimi zaś rozciągał się pas wysuniętych pozycji polowych. Przed wojną uchodziła za słabą, „zabawkową” twierdzę, nieprzygotowaną na ogień nowoczesnej artylerii oblężniczej. Uzbrojona była głównie w stare działa 152 mm wzoru 1877 i 107 mm.

Po raz pierwszy Niemcy podeszli pod Osowiec we wrześniu 1914 roku, gdy 8 Armia ścigała Rosjan po bitwie nad jeziorami mazurskimi. Ostrzał twierdzy z dział kalibru do 210 mm, prowadzony od 26 września, nie przyniósł skutku, a szturm się nie powiódł. Kilka dni później, pod naciskiem rosyjskiej 10 Armii nacierającej nad Niemnem, Niemcy odstąpili od twierdzy. Komendantem twierdzy był wtedy generał Karl Schulmann, a ogniem artylerii fortecznej kierował jej dowódca, generał major Nikołaj Brżozowski, weteran wojny z Turcją i obrony Port Artur. Pod koniec stycznia 1915 roku Brżozowski został komendantem całej twierdzy.

W lutym 1915 roku Niemcy rozpoczęli w Prusach Wschodnich ofensywę, która przeszła do historii jako zimowa bitwa na Mazurach. Lewe skrzydło rosyjskiej 10 Armii osłaniała 57 Dywizja Piechoty, która po walkach 7–8 lutego zaczęła się cofać w stronę Osowca. Jej pułki weszły w skład garnizonu. Twierdza znalazła się na styku 10 i 12 Armii, a Niemcy chcieli przez nią przerwać się do Białegostoku, ważnego węzła kolejowego na tyłach obu armii.

Przebieg

Walki o przedpole (16–22 lutego)

Od 11 do 15 lutego rosyjski oddział osłonowy bronił się pod Grajewem, aby dać czas na ewakuację stacji kolejowej i osłonić cofające się wojska. Wieczorem 15 lutego cofnął się na wysunięte pozycje twierdzy pod wsiami Ciemnoszyje i Białaszewo. Od 17 lutego Niemcy atakowali je na całym froncie, a do walki weszła artyleria forteczna. Na pomoc obrońcom przysłano kolejne pułki piechoty. 21 lutego, po ciężkim ostrzale, rosyjskie lewe skrzydło ustąpiło. Brżozowski uznał, że wyczerpanych żołnierzy nie ma sensu dalej wykrwawiać na przedpolu, i w nocy z 21 na 22 lutego wycofał ich na pozycję pod Sośnią i do twierdzy. Odwrót po wąskiej grobli przez bagna odbył się bez strat.

Twierdzę oblegała niemiecka 11 Dywizja Landwehry generała Rudolfa von Freudenberga z dołączonymi oddziałami, według Chmielkowa w sumie około 40 batalionów. Garnizon liczył około 27 batalionów, w tym kilka batalionów słabo wyszkolonego pospolitego ruszenia.

Bombardowanie (25 lutego – 3 marca)

Pod twierdzę Niemcy ściągnęli 17 baterii artylerii oblężniczej, według Chmielkowa 68 ciężkich dział. Wśród nich były austro-węgierskie moździerze Škody kalibru 305 mm i jedna bateria najcięższych niemieckich moździerzy 420 mm, nazywanych Grubą Bertą. Działa te ustawiono w lasach, 8–12 kilometrów od fortów, poza zasięgiem starych rosyjskich armat. Ostrzał zaczął się 25 lutego, 27 i 28 lutego przybrał na sile, a po 3 marca stopniowo słabł. Część opracowań datuje najcięższe bombardowanie na dni od połowy lutego do 5 marca. Według przytaczanych przez Chmielkowa danych Niemcy wystrzelili około 200 tysięcy ciężkich pocisków, ale na terenie twierdzy naliczono tylko około 30 tysięcy lejów. Resztę pochłonęły zapewne bagna, rzeka i fosy. Twierdzę bombardowały też samoloty.

Z daleka wydawało się, że nikt w Osowcu nie przeżyje. Korespondenci gazet porównywali twierdzę do piekła i czynnego wulkanu, a dowództwo 12 Armii prosiło, by garnizon wytrzymał jeszcze 48 godzin. Straty materialne były jednak mniejsze, niż się wydawało. Spłonęły drewniane zabudowania, zniszczono łączność telefoniczną i część wałów, ale betonowe schrony i koszary wytrzymały. Pociski kalibru 420 mm trafiły w główny fort tylko kilka razy. Według Chmielkowa rosyjskie armaty dalekiego zasięgu jeszcze tego samego dnia uszkodziły dwa niemieckie moździerze 420 mm, źle zamaskowane w pobliżu linii kolejowej. Część współczesnych historyków uważa tę relację za nieścisłą i twierdzi, że ciężkie moździerze po prostu odesłano na inny odcinek frontu. Rosyjska piechota utrzymała pozycję pod Sośnią i nocnymi wypadami nękała przeciwnika. Gdy bombardowanie się skończyło, Niemcy przeszli do wojny pozycyjnej.

Wiosna i lato

Przez kolejne miesiące front pod Osowcem stał w miejscu. Garnizon rozbudowywał wysunięte pozycje: zasieki przed okopami pod Białogrądami i Sośnią miały miejscami po 15 metrów szerokości. Twierdza miała otwarte tyły. Pociągi i ciężarówki z amunicją, żywnością i materiałami budowlanymi przyjeżdżały niemal co noc, także w czasie bombardowania. W lipcu, gdy państwa centralne rozpoczęły wielką ofensywę na Królestwo Polskie, okopy niemieckie podeszły na 150–200 metrów do zasieków pozycji sośnieńskiej. Obrońcy widzieli, że przeciwnik prowadzi przed swoimi okopami jakieś prace ziemne, ale nie domyślali się, w jakim celu. Niemieccy pionierzy przygotowywali atak gazowy.

Atak gazowy (6 sierpnia)

Niemcy ustawili przed pozycją sośnieńską 30 baterii butli z gazem i przez ponad dziesięć dni czekali na wiatr wiejący w stronę twierdzy. 6 sierpnia około 4 rano otworzyli butle i jednocześnie rozpoczęli ostrzał artyleryjski. Ciemnozielona chmura chloru, według Chmielkowa zmieszanego z bromem, na odcinku kilku kilometrów spłynęła na rosyjskie okopy, a potem na całą twierdzę. Według Chmielkowa po przejściu 10 kilometrów miała 8 kilometrów szerokości i 10–15 metrów wysokości. Ciężko zatruło się 18 mieszkańców wsi położonych 12 kilometrów od miejsca wypuszczenia gazu. W twierdzy pożółkły liście i poczerniała trawa, a miedziane przedmioty pokryły się zielonym nalotem. Garnizon nie miał skutecznych masek przeciwgazowych, a polecane środki zaradcze, ogniska ze słomy przed okopami i polewanie przedpiersi roztworem wapna, na niewiele się zdały.

Pozycji sośnieńskiej broniło tego ranka pięć kompanii 226 Ziemlańskiego Pułku Piechoty i cztery kompanie pospolitego ruszenia. Trzy kompanie Ziemlańskiego Pułku zginęły według Chmielkowa niemal w całości, z czwartej zostało około 40 ludzi z jednym karabinem maszynowym. Za gazem ruszyły do natarcia pułki 11 Dywizji Landwehry. 18 Pułk Landwehry przeciął zasieki, zajął pierwszą i drugą linię okopów i posuwał się wzdłuż toru kolejowego w stronę jedynego mostu na kanale, którego zajęcie odcięłoby część rosyjskich pozycji. Na skrzydłach Niemcy utknęli. Nacierający od południa 76 Pułk Landwehry wszedł we własny gaz i poniósł ciężkie straty.

Brżozowski kazał otworzyć ogień artylerii na utracone okopy i rzucić do kontrataku wszystko, co było pod ręką. Artylerzyści fortów, mimo strat wśród zatrutych obsług, zdołali odciąć nacierających Niemców od odwodów. Z pozycji Zarzecznej wyruszyły do kontrataku 8, 13 i 14 kompania Ziemlańskiego Pułku, które według Chmielkowa straciły już po połowie ludzi od gazu. 13 kompania podporucznika Władimira Kotlinskiego natarła na bagnety wzdłuż toru. Zaskoczeni Niemcy cofnęli się, a według Chmielkowa wielu z nich zginęło na zasiekach od ognia artylerii fortecznej. Kotlinski został śmiertelnie ranny i zmarł tego samego dnia. Dowództwo przejął po nim podporucznik saperów Władysław Strzemiński, później jeden z najwybitniejszych polskich malarzy awangardowych. Około 11 pozycja była z powrotem w rękach rosyjskich. Niemcy nie ponowili szturmu.

Chmielkow, który był w Osowcu, nazwał później to natarcie atakiem „umarłych”, powołując się na słowa świadka. Dziś „atak umarłych” jest jednym z najbardziej znanych epizodów rosyjskiego frontu tej wojny, ale znaczna część popularnych opisów pochodzi z publicystyki ostatnich dekad. Rosyjscy historycy, którzy po 2010 roku przebadali dokumenty wojskowe, potwierdzili, że kontratak się odbył i zakończył sukcesem. Wskazali jednak, że brało w nim udział więcej oddziałów niż tylko garstka ocalałych z jednej kompanii, a najbardziej drastyczne szczegóły, takie jak żołnierze wypluwający kawałki płuc, dopisali publicyści sto lat po wydarzeniach. Chmielkow zauważył też, że wśród przyczyn niemieckiej porażki wymieniano straty od własnego gazu, panikę w 18 Pułku Landwehry i niechęć żołnierzy landwehry do natarcia przez bagna.

Ewakuacja i wysadzenie twierdzy (18–23 sierpnia)

Odparcie szturmu niewiele zmieniło w położeniu twierdzy. Osowiec stał się prawym skrzydłem frontu, który cofał się na wschód. 5 sierpnia Niemcy zajęli Warszawę, a w połowie miesiąca przełamali rosyjskie linie nad Narwią i zdobyli Kowno. Dalsza obrona izolowanej twierdzy groziła utratą garnizonu, ciężkiej artylerii i zapasów. Komendant otrzymał rozkaz ewakuacji, która według Chmielkowa zaczęła się 18 sierpnia. Kilka pociągów z działami zdążyło odjechać do Białegostoku, ale 20 sierpnia ruch kolejowy ustał. Ciężkie działa trzeba było ciągnąć nocami szosą do Grodna na linach, po 30–50 artylerzystów lub żołnierzy pospolitego ruszenia przy każdym. W dzień drogę obserwowały niemieckie samoloty. 22 sierpnia oddziały niemieckiej 8 Armii przeprawiły się przez Biebrzę w rejonie Strękowej Góry i przecięły linię kolejową z Osowca do Białegostoku na południe od stacji Knyszyn. Wojska garnizonu zebrały się w Suchowoli, gdzie utworzono z nich osobny korpus pod dowództwem Brżozowskiego.

W twierdzy zostali tylko saperzy, inżynierowie forteczni i obsługi czterech dział, które przez cały dzień strzelały, aby ukryć wymarsz garnizonu. Wszystkie forty, baterie, schrony i koszary przygotowano do wysadzenia ładunkami ważącymi do półtorej tony piroksyliny. Według Chmielkowa wieczorem 23 sierpnia saperzy podpalili zabudowania, a od 20 zaczęli wysadzać umocnienia, po czym odeszli do Suchowoli. Niemcy zajęli opuszczone ruiny. Niemiecki komunikat z 23 sierpnia podał, że wojska niemieckie zajęły nad Biebrzą „opuszczoną przez Rosjan twierdzę Osowiec”. Według Chmielkowa niemieckie oddziały weszły do twierdzy dopiero 25 sierpnia.

Straty

Pełnych danych o stratach nie ma. Najlepiej udokumentowany jest atak z 6 sierpnia. Według dokumentów rosyjskich, przytaczanych w nowszych opracowaniach, garnizon stracił tego dnia około 700 zabitych i ponad 3 tysiące rannych i zatrutych gazem, a kilkuset żołnierzy zaginęło. Liczby te obejmują także oddziały, które nie brały udziału w kontrataku, ale ucierpiały od gazu i ognia artylerii. Straty niemieckie są znacznie słabiej znane. Rosyjskie relacje mówią o ciężkich stratach od własnego gazu i ognia fortów, natomiast zachowane fragmenty dokumentów niemieckich wskazują na straty znacznie mniejsze. O stratach z lutego i marca wiadomo jeszcze mniej.

Znaczenie

Osowiec był jedną z niewielu twierdz, które w pierwszych latach wojny wytrzymały ogień ciężkiej artylerii oblężniczej. Jego obrońcy przetrwali w warunkach, w których w 1914 roku szybko padły twierdze belgijskie i francuskie. Chmielkow tłumaczył to przede wszystkim otwartymi tyłami twierdzy, przez które napływały posiłki i zaopatrzenie, uporczywą obroną wysuniętych pozycji, które trzymały niemieckie działa z dala od fortów, oraz postawą komendanta. Zestawiał Osowiec z Nowogieorgijewskiem, który w tym samym miesiącu skapitulował po kilkunastu dniach oblężenia, oddając Niemcom dziesiątki tysięcy jeńców.

Pół roku obrony związało pod Osowcem całą niemiecką dywizję z ciężką artylerią i zamknęło Niemcom najkrótszą drogę z Prus Wschodnich do Białegostoku. Twierdza nie zmieniła jednak losów wielkiego odwrotu. Gdy po upadku Warszawy, Kowna i Nowogieorgijewska armie rosyjskie wycofywały się z Królestwa Polskiego, jej dalsza obrona straciła sens. Atak gazowy z 6 sierpnia był jednym z kilku dużych niemieckich ataków gazowych na froncie wschodnim latem 1915 roku, a kontratak Ziemlańskiego Pułku stał się w Rosji symbolem żołnierskiej wytrwałości. W Polsce pamięć o obronie wiąże się także z postacią Strzemińskiego, który za walkę pod Osowcem został odznaczony, a w maju 1916 roku, już na Białorusi, został ciężko ranny i stracił rękę i nogę.

Na osi czasu

(01)