TheGreatWar.pl
← Wszystkie bitwy

1915: Front włoski i bitwy nad Isonzo

Trzecia bitwa nad Isonzo

Daty:
18 października – 4 listopada 1915
Front:
Front włoski
Miejsce:
Dolina Soczy od Bovca i masywu Krn po Adriatyk, przedmoście Tolminu, przyczółek pod Plavą, przedmoście Gorycji (Sabotino, Oslavia, Podgora) i płaskowyż Kras (Monte San Michele, San Martino del Carso, Sei Busi, wzgórza pod Monfalcone), Austro-Węgry (dziś Włochy i Słowenia)
Strony:
WłochyLuigi Cadorna, książę Aosty Emanuele Filiberto, Pietro Frugoni, Luigi Capello
Wynik:
Zwycięstwo obronne Austro-Węgier. Włosi zajęli tylko pojedyncze odcinki okopów pod San Martino, na Podgorze i pod Plavą, a Gorycja i Monte San Michele zostały w rękach obrońców.
Autor:
Natalia
Tagi:
Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna, wojna pozycyjna

Trzecia bitwa nad Isonzo była pierwszą jesienną ofensywą armii włoskiej nad Soczą i największą z jej dotychczasowych operacji. Od 18 października do 4 listopada 1915 roku 2 i 3 Armia, razem 338 batalionów z ponad 1300 działami, atakowały austro-węgierską 5 Armię generała Svetozara Boroevicia na całym froncie od gór nad Bovcem po wybrzeże Adriatyku. Celem była Gorycja, którą Włosi chcieli otoczyć uderzeniami od północy, spod Plavy, i od południa, przez płaskowyż Kras. Bitwę otworzył trzydniowy ostrzał artyleryjski, jakiego na tym froncie jeszcze nie widziano. Mimo to obrońcy, ponad dwukrotnie słabsi, utrzymali niemal wszystkie pozycje. Włosi stracili około 67 tysięcy ludzi, Austriacy blisko 42 tysiące.

Nazwa i daty

Po włosku bitwa nosi nazwę terza battaglia dell’Isonzo, po niemiecku Dritte Isonzoschlacht, po słoweńsku tretja soška bitka. Włoska i austro-węgierska historia oficjalna datują ją na 18 października – 4 listopada 1915 roku i tak przyjmujemy na tej stronie. 18 października w południe zaczął się ostrzał artyleryjski, a 4 listopada wieczorem generał Luigi Cadorna kazał wstrzymać natarcia. Część opracowań liczy bitwę dopiero od 21 października, gdy do szturmu ruszyła piechota. Zdarzają się też daty przesunięte o dzień (17 października – 3 listopada). Austriacka historia oficjalna zwraca uwagę, że nazwę „trzecia bitwa” nadano po przerwie, która nastąpiła 5 listopada. W rzeczywistości była to tylko pierwsza część jesiennej ofensywy, bo już 10 listopada zaczęła się czwarta bitwa nad Isonzo, trwająca do grudnia.

Tło

Po drugiej bitwie nad Isonzo front nad Soczą na ponad dwa miesiące przycichł. Generał Luigi Cadorna uzupełniał wykrwawione dywizje i gromadził artylerię. Z twierdz w Weronie i Wenecji, z umocnień nad Tagliamento i z frontu tyrolskiego ściągnięto ciężkie baterie, nadeszły francuskie haubice kalibru 260 mm i działa okrętowe. Piechota dostała więcej karabinów maszynowych, ciężkie moździerze okopowe, wydłużone ładunki wybuchowe do niszczenia zasieków, stalowe hełmy i przenośne tarcze. Według austriackiej historii oficjalnej do 17 października przygotowano milion pocisków artyleryjskich, średnio około 725 na działo.

Włochy potrzebowały sukcesu także z powodów politycznych. Po pięciu miesiącach wojny entuzjazm wyraźnie opadł, w okręgach przemysłowych dochodziło do strajków, a socjaliści domagali się zwołania parlamentu na 1 grudnia. Paryż i Londyn naciskały na Cadornę, by jak najszybciej zaatakował i odciążył Serbię, na którą 6 października uderzyły Austro-Węgry i Niemcy. Cadorna nie chciał jednak zaczynać, zanim zgromadzi amunicję. Rozkaz do natarcia wydał na 18 października.

Plan przewidywał dwie fazy. Najpierw silne skrzydła miały zepchnąć obrońców z dwóch występów po obu stronach Gorycji: 2 Armia generała Pietra Frugoniego spod Plavy na płaskowyż Bainsizza (słoweń. Banjšice), a 3 Armia księcia Aosty z krawędzi Krasu na płaskowyż Doberdò. Dopiero potem VI Korpus generała Luigiego Capella miał uderzyć frontalnie na przedmoście Gorycji, między górą Sabotino a wzgórzem Podgora. Na północy IV Korpus miał po raz trzeci atakować masyw Krn i przedmoście Tolminu. Według włoskiej historii oficjalnej 2 Armia liczyła 163 bataliony i 654 działa, 3 Armia 125 batalionów i 546 dział, a odwód naczelnego dowództwa 49 batalionów i 172 działa. Razem było to 338 batalionów i 1372 działa, w tym 305 ciężkich i średnich. Inne opracowania podają okrągłe 1200–1250 dział.

Austriacy wiedzieli, co się szykuje. Od początku października nasłuch radiowy, lotnicy, jeńcy i dezerterzy donosili o koncentracji wojsk i nowych bateriach. Od 14 do 17 października Włosi rozpoznawali walką austriackie wysunięte pozycje pod Monte San Michele. Nad Soczą Boroević miał 12 dywizji: 137,5 batalionu, około 128 600 karabinów i 634 działa. Włochów szacowano na 300–350 tysięcy karabinów. Front południowo-zachodni arcyksięcia Eugeniusza nie miał prawie żadnych odwodów, a naczelne dowództwo zaangażowało właśnie wielkie siły przeciw Serbii i Rosji.

Przebieg

Ostrzał (18–20 października)

18 października w południe włoska artyleria otworzyła ogień na całym froncie, od ośnieżonych szczytów Krn po wybrzeże. Austriacka historia oficjalna nazywa go siedemdziesięciogodzinnym przygotowaniem artyleryjskim. Ogień spadał na okopy, zasieki, stanowiska odwodów, drogi dojazdowe, sztaby i baterie. Najmocniej ucierpiał wysunięty występ frontu na Krasie. Pierwszego dnia mniejsze oddziały piechoty atakowały już stoki Monte San Michele i Krn, ale wszędzie zostały odparte. Po raz pierwszy na tym froncie Włosi użyli też na dużą skalę lotnictwa. 19 października rano bombowce, wśród nich Caproni, zrzuciły w ciągu dwóch godzin ponad sto bomb na austriackie lotnisko w Ajševicy pod Gorycją. Odtąd naloty na stacje kolejowe, sztaby, Gorycję i Triest powtarzały się regularnie, a Austriacy mieli zbyt mało dział przeciwlotniczych, by się bronić.

20 października ostrzał wciąż trwał, a ciężkie moździerze okopowe zaczęły niszczyć zasieki na Sabotino i Podgorze. Obrońcy, pozbawieni osłon, leżeli w lejach i dolinach krasowych. Nocami naprawiali, co się dało. Austriacka artyleria rozbiła pod Mainizzą most pontonowy, który Włosi próbowali przerzucić przez Soczę.

Natarcie na całym froncie (21–24 października)

21 października rano ostrzał osiągnął największą siłę. Na Krasie piechota włoska ruszyła do szturmu tuż po dziesiątej (włoskie źródła podają, że sygnał do ataku padł o dziewiątej), nad górną Soczą w południe. Na płaskowyżu XIV Korpus uderzył czterema brygadami na odcinku szerokim na około dwa kilometry na Monte San Michele i wieś San Martino del Carso. Z gruzów okopów, w których po trzech dniach ostrzału nikt nie spodziewał się żywych, posypał się ogień karabinów i karabinów maszynowych. Pierwsze fale dotarły do austriackich okopów na zachodnim wierzchołku San Michele, ale do popołudnia kontratak odwodów 20 Dywizji Honwedu zepchnął je ze wzgórza. Do niewoli trafiło 20 oficerów i około pięciuset żołnierzy. Pod Monfalcone i Selz natarcia VII Korpusu załamały się w ogniu flankującej artylerii z wzgórza Hermada. W samym pierwszym dniu obrońcy Krasu stracili około 950 zabitych, 3800 rannych i 800 zaginionych.

W tym samym czasie Włosi atakowali na północy. Na Krn, na grzbietach Mrzli vrh i Vodil vrh oraz pod przedmościem Tolminu natarcia kilkunastu batalionów piechoty i strzelców alpejskich powtarzano przez cztery dni, nieraz aż do walki wręcz w austriackich okopach. Próba przeprawy VIII Korpusu przez Soczę łodziami pod Logą i Ajbą koło Kanalu (Canale) skończyła się w ogniu obrońców jeszcze przed świtem. Pod Plavą II Korpus na próżno szturmował wzgórza wokół przyczółka, a szczególnie wyróżnił się w obronie wiedeński batalion pułku „Hoch- und Deutschmeister”. Do 24 października austriacki XV Korpus nad górną Soczą stracił około 2900 ludzi i nie oddał żadnej ważnej pozycji.

22 października na Krasie Włosi wprowadzili do walki kolejne dywizje. Wdarli się na odcinek szeroki na około kilometr na północny zachód od San Martino i zepchnęli wykrwawiony 17 Pułk Honwedu do drugiej linii. W centrum, przed wzgórzem Sei Busi, landszturm 106 Dywizji ledwo utrzymywał pozycje, a włoska 16 Dywizja pod Monfalcone straciła w dwóch dniach około 4 tysięcy ludzi. 23 i 24 października bitwa o San Michele osiągnęła punkt kulminacyjny. Książę Aosty dostał od Cadorny nowe dywizje i 24 października o 15.00, po kilkugodzinnym huraganowym ogniu, rzucił do szturmu na odcinku od Soczy po Sei Busi około czterech i pół dywizji. Siedem czy osiem pułków atakujących San Michele załamało się przed austriackimi liniami. Wyróżnił się tu zwłaszcza 43 Pułk Piechoty z Banatu, złożony w dużej części z Rumunów. Wieczorem Cadorna nakazał 3 Armii krótką przerwę. Według włoskiej historii oficjalnej od 21 do 27 października obie włoskie armie straciły 39 tysięcy ludzi.

Przerwa i drugi rzut (25–30 października)

Podczas przerwy na Krasie Włosi atakowali przedmoście Gorycji. 23 i 24 października odparto ich rozpoznanie walką na Sabotino i pod Oslavią. Według austriackiej historii oficjalnej Włosi po raz pierwszy użyli wtedy pocisków artyleryjskich z trującymi gazami. 25 i 26 października dalmatyński 23 Pułk Strzelców Krajowych odparł dwa szturmy na Podgorę. Nad górną Soczą 27 października zaczęła się śnieżyca, która zakończyła walki na Krn. 29 października pod Kanalem austriacka artyleria rozbiła łodzie i pontony ostatniej włoskiej próby przeprawy przez rzekę.

28 października bitwa rozgorzała ponownie. Cadorna nie chciał już czekać na sukcesy na skrzydłach i postanowił uderzyć prosto na Gorycję, co miało uspokoić niecierpliwą opinię publiczną. VI Korpus generała Capella zaatakował trzema dywizjami przedmoście od Sabotino przez Oslavię po Podgorę. Na Sabotino ogień karabinów maszynowych i flankującej artylerii z drugiego brzegu odrzucił 4 Dywizję i Brygadę Grenadierów. Na Podgorze włoska 12 Dywizja doszła aż na grzbiet, skąd żołnierze widzieli w zachodzącym słońcu Gorycję u swoich stóp. Pięć kompanii dalmatyńskich strzelców kontratakiem zepchnęło ich jednak ze wzgórza. Obroną przedmościa dowodził generał Erwin Zeidler z 58 Dywizji, a 29 października walki na Podgorze obserwował naczelny wódz armii austro-węgierskiej, arcyksiążę Fryderyk.

Na Krasie 28 października siedem włoskich dywizji uderzyło na froncie szerokim zaledwie na siedem kilometrów, od Peteano po Sei Busi. Przez dwa dni Włosi kilka razy wdzierali się do austriackich okopów pod San Martino i przy wzgórzu 111, ale nocne kontrataki 39 Pułku Piechoty i 24 Batalionu Strzelców Polowych odbijały utracone odcinki. 30 października Cadorna znów na krótko wstrzymał natarcia.

Ostatni szturm (31 października – 4 listopada)

Ostatnia faza bitwy zaczęła się 31 października po południu. 1 listopada, przy wsparciu nowej dywizji z odwodu, siedem dywizji 3 Armii uderzyło na Monte San Michele, San Martino i wzgórze 111. Pod osłoną burzy, która oślepiła obrońców, Włosi wdarli się w okopy austriackiej 17 Dywizji, ale do zmroku kontratak wyrzucił ich prawie ze wszystkich zdobytych odcinków. 2 listopada, w deszczowy Dzień Zaduszny, bitwa na Krasie osiągnęła szczyt. Austriacy znów utracili kilka odcinków okopów i znów je odbili ostatnimi siłami.

Pod Gorycją 1 i 2 listopada Włosi szturmowali Sabotino, Oslavię i Podgorę. Włoska 11 Dywizja zajęła wieś Oslavia z kościołem, ale w nocy na 3 listopada ostatni odwód generała Zeidlera, batalion dalmatyńskiego 37 Pułku Strzelców Krajowych, odbił ją razem z kilkuset jeńcami. Generał Capello parł dalej i 3 listopada rzucił dywizje na Podgorę, z której część Włochów weszła na południowe stoki. 4 listopada rano wykrwawieni obrońcy wyparli ich stamtąd prawie całkowicie. Tego samego dnia na Krasie odparto ostatnie natarcia pod San Martino. Wieczorem 4 listopada Cadorna, wobec wyczerpania wojsk i ulewnych deszczy, nakazał wstrzymać ofensywę, ale też przygotować się do jej szybkiego wznowienia.

Straty

Według włoskiej historii oficjalnej 2 Armia straciła 24 800 ludzi, a 3 Armia 42 200, razem około 67 tysięcy, czyli prawie 23 procent stanu. Niektóre pułki na Krasie straciły połowę żołnierzy. Same próby przełamania pod Gorycją kosztowały Włochów około 300 oficerów i 10 tysięcy żołnierzy. Austro-węgierska 5 Armia wraz z 44 Dywizją Strzelców straciła według własnych danych 41 847 ludzi: 8228 zabitych, 26 418 rannych i 7201 zaginionych. Doszło do tego około 6 tysięcy chorych. Najcięższe straty, prawie 24 tysiące ludzi, poniósł walczący na Krasie VII Korpus arcyksięcia Józefa Augusta. Ostrzał i bombardowania lotnicze zabiły też około 50 i raniły 70 mieszkańców Gorycji, którzy zostali w mieście.

Znaczenie

Po osiemnastu dniach walk Włosi zdobyli tylko wysunięte pozycje pod Peteano i na stokach Monte San Michele, około kilometra okopów na zachód od San Martino i drugie tyle przy wzgórzu 143, pojedyncze odcinki pierwszej linii na zachodnich stokach Podgory i pod Plavą oraz na zboczach Mrzli vrh. Gorycja, Monte San Michele, Sabotino i przedmoście Tolminu pozostały w rękach Austriaków. Bitwa pokazała, że nawet bardzo liczna artyleria, rozproszona na całym froncie i prowadząca ogień schematycznie, nie potrafiła zniszczyć obrony, która szybko łatała wyłomy kontratakami odwodów. Włosi winili za to jakość dział i amunicji oraz słabe wyszkolenie artylerzystów.

Ofensywa nie przyniosła też Serbii pomocy, na którą liczyli sojusznicy. Austro-Węgry utrzymały front, sprowadzając nad Soczę z frontu wschodniego tylko jedną dywizję (6 Dywizję Piechoty), a z Tyrolu, Karyntii i Puli pojedyncze bataliony. Dla obu stron była to pierwsza na tym froncie wielka „bitwa materiałowa”. Cadorna dał swoim wojskom zaledwie kilka dni odpoczynku. 10 listopada zaczęła się czwarta z bitew nad Isonzo.

Na osi czasu

(02)