Brytyjczycy zajmują Al-Arisz
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 21 grudnia 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Egipt, Imperium Osmańskie, Australia, Nowa Zelandia
O świcie 21 grudnia 1916 roku brygady Australijsko-Nowozelandzkiej Dywizji Konnej i nowej Imperialnej Brygady Wielbłądziej otoczyły Al-Arisz, nadmorskie miasteczko w oazie na północnym Synaju. Szturmu nie było. Turcy opuścili miasto poprzedniego dnia, a jego mieszkańcy przyjęli przybyszów z entuzjazmem. Al-Arisz było celem, ku któremu wojska generała Archibalda Murraya posuwały się od jesieni, w tempie, w jakim przed nimi kładziono tory i rury z wodą. Zajęcie miasta zamykało pustynny etap kampanii i otwierało drogę na granicę Palestyny.
Woda decyduje
Al-Arisz było największym osiedlem na Synaju, a w rękach tureckich było od ponad dwóch lat. Według brytyjskiej historii oficjalnej (MacMunn i Falls, Military Operations: Egypt and Palestine, t. I) bronił go garnizon szacowany na 1600 ludzi, dwa bataliony 80 pułku piechoty, w dobrze umocnionych okopach. Dalsze obozy tureckie leżały około 35–40 kilometrów w głąb lądu, nad suchym korytem Wadi al-Arisz, pod Magdhabą i Abu Udżajlą, i osłaniały koniec tureckiej kolei w Al-Kusajmie. Tureckie okopy pod Al-Arisz obejmowały całą wodę w okolicy, a między nimi a brytyjską stacją końcową wody nie było wcale. Patrole australijskiej konnicy z saperami szukały jej nocami w korycie wadi, ale nie znalazły. Natarcie wymagało więc zgromadzenia przy torach ogromnych zapasów wody i tysięcy wielbłądów, które poniosłyby ją za wojskiem. Gdyby walka potrwała dwa dni, trzeba by poić z tych zapasów dwie dywizje piechoty i całą konnicę.
Między 9 a 14 grudnia lotnicy i patrole donosili, że Turcy budują nowe umocnienia, a obozy pod Magdhabą i Abu Udżajlą rosną. Murray przyspieszył przygotowania, ale bez deszczu zapasy wody dla zgrupowania uderzeniowego były gotowe dopiero 20 grudnia. W tym czasie zmieniał się też klimat w Londynie. 9 grudnia, dwa dni po tym, jak premierem został David Lloyd George, szef Imperialnego Sztabu Generalnego generał William Robertson zatelegrafował Murrayowi, że premier chce, by jego operacje były jak najbardziej udane, a sukces na Wschodzie jest bardzo potrzebny. Jeszcze 15 grudnia przypomniano jednak Murrayowi, że jego głównym zadaniem pozostaje obrona Egiptu.
Nocny marsz
20 grudnia, w dniu, w którym wszystko było gotowe, lotnicy Królewskiego Korpusu Lotniczego zameldowali, że Turcy ewakuowali Al-Arisz i sąsiednią pozycję Masaid. Murray nie musiał już czekać na powolną piechotę. Jeszcze tej nocy konnica generała Harry’ego Chauvela i Imperialna Brygada Wielbłądzia, utworzona z kompanii australijskich, brytyjskich i nowozelandzkich dopiero 19 grudnia, ruszyły na Al-Arisz. Po ponad 30 kilometrach marszu przez bezksiężycową noc stanęły przed świtem wokół miasta. 1 Brygada Lekkiej Konnicy wyszła nad morze na wschód od Al-Arisz, wielbłądnicy zamknęli je od południa, Nowozelandczycy od południowego zachodu, a 3 Brygada stanęła pod Masaid. Australijska historia oficjalna (Gullett) zapewnia, że żadna z brygad nie pomyliła się w obliczeniach o więcej niż około 180 metrów.
Dla żołnierzy ta noc była przełomem. Po raz pierwszy od miesięcy konie zeszły z sypkich wydm na twardy grunt szerokiej równiny nad Wadi al-Arisz. Dowódca 1 Brygady, generał brygady Charles Cox, wspominał, że gdy podkowy zaczęły krzesać iskry na kamieniach w korycie, ludzie śmiali się z radości. „Synaj był za nimi” – dodawał. Rano zobaczyli zielone poletka pszenicy i jęczmienia i palmy.
Bez jednego strzału
Gdy patrole wjechały do Al-Arisz, okazało się, że Turków nie ma. Starsi mieszkańcy w kolorowych szatach chwytali kawalerzystów za strzemiona i całowali ich buty, a główny szejk formalnie poddał miasto i wydał jednego Turka i kilku szpiegów. Brytyjska historia oficjalna zauważa sucho, że miejscowi Arabowie okazywali bezgraniczną radość z odejścia Turków. Rozpoznanie lotnicze nie znalazło przeciwnika w okolicy. Zaplanowane współdziałanie marynarki wojennej, która miała wesprzeć natarcie ogniem z morza, okazało się zbędne. Niemiecki dowódca wojsk osmańskich na Synaju, Friedrich Kress von Kressenstein, wyjaśniał później, że jego wojska były za słabe, by bronić Al-Arisz, miasta źle położonego i wystawionego na ogień brytyjskich okrętów. Jedyne ofiary tego dnia nie były ofiarami walki: dwóch australijskich kawalerzystów, weteranów Gallipoli, zginęło na plaży, gdy podczas kąpieli dotknęli wyrzuconej przez morze miny.
Lotnicy wypatrzyli, że około 1600 Turków maszeruje w dwóch kolumnach w okolicy Magdhaby i Abu Udżajli. 22 grudnia do Al-Arisz weszła 52 Dywizja piechoty, a łodzią z Port Saidu przypłynął dowódca Kolumny Pustynnej, generał porucznik sir Philip Chetwode, i od razu wydał rozkazy do pościgu. Na redzie rozpoczęto trałowanie min, a Królewski Australijski Morski Oddział Mostowy zaczął budować pomost. Według raportu Murraya po 48 godzinach reda była czysta, a od 24 grudnia statki z Port Saidu wyładowywały zaopatrzenie. Al-Arisz stało się bazą wysuniętą na skraj Palestyny, zaopatrywaną z morza. Murray napisał w raporcie, że Turcy wymknęli się na razie, więc trzeba uderzyć na każde ich zgrupowanie, które pozostało w zasięgu. Najbliższe stało nad Wadi al-Arisz, pod Magdhabą.