TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Bułgarzy zdobywają Tutrakan

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front bałkański
Data:
6 września 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Bitwa pod Tutrakanem
Tagi:
Bułgaria, Rumunia, jeńcy wojenni, August von Mackensen

6 września 1916 roku, po południu, skapitulowała rumuńska twierdza Turtucaia nad Dunajem, dziś bułgarski Tutrakan. Zdobyły ją oddziały bułgarskiej 3 Armii generała Stefana Toszewa i niewielki oddział niemiecki, wchodzące w skład grupy armii feldmarszałka Augusta von Mackensena. Od wypowiedzenia wojny Rumunii minęło pięć dni. W Rumunii, która używała jeszcze kalendarza juliańskiego, był to 24 sierpnia.

Ostatni dzień

Poprzedniego dnia Bułgarzy przełamali główną linię fortów i w nocy doszli do Dunaju na wschód od miasta, zamykając okrążenie. W twierdzy było już ponad trzydzieści batalionów, bo od 4 września przez rzekę przeprawiała się z Oltenițy rumuńska 15 Dywizja, ale oddziały były wymieszane i zdezorganizowane. O świcie 6 września Rumuni spróbowali kontrataku z drugiej, słabo umocnionej linii obrony. Liczyli, że od wschodu nadejdzie odsiecz z Silistry, ale wysłaną stamtąd kolumnę 9 Dywizji Bułgarzy rozbili tego samego dnia w okolicach wsi Sarsânlar, około 18 kilometrów od twierdzy. Kontrataki załamały się w ogniu bułgarskiej artylerii. Gdy na wschodzie zamiast oczekiwanej odsieczy pojawiły się kolumny bułgarskie, obrońcy zaczęli uciekać w stronę miasta i rzeki.

Komendant twierdzy, generał Constantin Teodorescu, opuścił ją, zanim walka się skończyła. Według rumuńskiego historyka Constantina Kirițescu około południa samochód generała przejechał przez tłum uciekinierów nad brzeg, gdzie zabrała go łódź flotylli, według Glenna Torreya stało się to o 13.40. Nad Dunajem zebrały się tysiące żołnierzy. Mostu nie było, a nieliczne pontony i barki odpłynęły już na drugi brzeg z rannymi. Ludzie rzucali się wpław, czepiali się belek i drzwi, walczyli o dziurawe łodzie. Wielu utonęło albo zginęło od szrapneli, które pękały nad wodą. Załogi rumuńskich monitorów i łodzi patrolowych ratowały, kogo mogły, i same poniosły straty. Część żołnierzy próbowała przebić się brzegiem rzeki w stronę Silistry. Niektórzy oficerowie artylerii bronili się przy działach na zachodnim skraju miasta do wyczerpania amunicji.

Po południu pułkownik Mărășescu, który po ucieczce Teodorescu przejął dowództwo, wraz z oficerami garnizonu postanowił się poddać. Notę o bezwarunkowej kapitulacji napisano po niemiecku i rozesłano na kilka odcinków. Według Torreya przed 17.30 dotarła do dowódcy wojsk bułgarskich pod twierdzą, generała Pantieleja Kisiełowa. Ten przyjął kapitulację pod warunkiem, że do 18.30 wszyscy żołnierze zbiorą się na płaskowyżu na południe od koszar. Kirițescu, opierając się na rumuńskich relacjach, pisał, że w ostatnich godzinach bułgarscy żołnierze i część miejscowej ludności rabowali, a nawet zabijali rozbrojonych jeńców. To relacja jednej strony, której nie da się dziś dokładnie zweryfikować.

Bilans

Według austriackiej historii oficjalnej z 39 tysięcy obrońców do niewoli trafiło 28,5 tysiąca. Kirițescu podaje 480 oficerów i 28 tysięcy żołnierzy, ówczesne doniesienia prasowe mówiły o 20–25 tysiącach. Około 2 tysięcy ludzi uratowało się przez Dunaj, około 3500 dotarło do Silistry. Zwycięzcy zdobyli ponad sto dział, w tym dwie bułgarskie baterie, które Rumuni wzięli jako łup w 1913 roku. Do niewoli trafił między innymi poeta George Topîrceanu, który wrócił z bułgarskiej niewoli dopiero w 1918 roku.

Wstrząs w Bukareszcie

Jeszcze tego samego dnia rumuńskie dowództwo podporządkowało wszystkie wojska na południe od Dunaju rosyjskiemu generałowi Andriejowi Zajonczkowskiemu i kazało mu odbić Turtucaię. Zajonczkowski, który tego dnia walczył z Bułgarami pod Dobriczem, na wieść o upadku twierdzy najpierw kazał przerwać bój i się cofać, potem odwołał rozkaz, a następnego dnia, zamiast iść na Turtucaię, znowu uderzył na Dobricz. Austriacka historia oficjalna pisze, że upadek twierdzy wywołał w Rumunii ogromne przerażenie, bo nikt nie wierzył, że starannie rozbudowany przyczółek może paść tak szybko. Rumuni stracili w praktyce dwie dywizje. Zaczęło się szukanie winnych: Teodorescu odebrano dowództwo dywizji, a dowódca 3 Armii, generał Mihail Aslan, został wkrótce odwołany. Rumuńskie dowództwo zaczęło też przerzucać na południe dywizje z frontu w Siedmiogrodzie, gdzie natarcie i tak już zwalniało. Turtucaia na długo stała się w Rumunii symbolem nieudolności dowódców. Bułgarzy świętowali ją natomiast jako „epopeję tutrakańską”, pierwsze wielkie zwycięstwo nad sąsiadem, który w 1913 roku zabrał im Dobrudżę.