TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Holandia ostrzega przed nadużywaniem swojej bandery

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
12 marca 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Holandia, neutralność, marynarka handlowa, Wielka Brytania

12 marca 1915 roku holenderskie ministerstwo marynarki ogłosiło w urzędowej „Staatscourant” ostrzeżenie dla obcych armatorów. Zagraniczne statki handlowe przebywające na wodach podlegających prawu Holandii, które udawałyby statki holenderskie, miały zostać zatrzymane. Władze zapowiedziały, że uniemożliwią im wypłynięcie z holenderskich portów i żeglugę po holenderskich wodach.

Fałszywe barwy

Ostrzeżenie wymieniało kilka sposobów podszywania się pod holenderską żeglugę. Chodziło o podnoszenie holenderskiej bandery, używanie międzynarodowego sygnału rozpoznawczego należącego do holenderskiego statku, a także malowanie na kadłubie, kominach czy omasztowaniu nazw, barw i innych znaków, które sugerowałyby holenderską przynależność albo związek z holenderskim armatorem. Prasa donosiła, że takie przypadki zdarzały się wielokrotnie, a na kadłubach niektórych statków malowano nazwy holenderskich jednostek albo słowa „Rotterdam” czy „Amsterdam”.

Problem narastał od końca stycznia, gdy Admiralicja zaleciła brytyjskim statkom podnoszenie na wodach wokół Wysp Brytyjskich bander państw neutralnych. Kilka dni później Lusitania wpłynęła do Liverpoolu pod banderą Stanów Zjednoczonych, a Foreign Office uznało taki fortel za dozwolony podstęp wojenny. Niemcy powołali się na te praktyki, ogłaszając, że w strefie wojennej również statki neutralne nie będą bezpieczne. Dla Holendrów, których statki stale pływały przez Morze Północne i kanał La Manche, było to bardzo poważne zagrożenie: jeśli niemiecki dowódca nie mógł ufać banderze, ofiarą mógł paść prawdziwy holenderski statek. Według ówczesnej prasy holenderski rząd przedstawił już wcześniej Londynowi swoje zastrzeżenia wobec brytyjskiego stanowiska w sprawie używania neutralnych bander.

Tylko na własnych wodach

Rząd w Hadze nie mógł nic zrobić z obcymi statkami pływającymi pod jego banderą na pełnym morzu. Mógł jednak egzekwować prawo na własnych wodach. Holenderskie prawo karało podszywanie się pod holenderską banderę, a według prasy statki używające holenderskich barw wpływały nawet na holenderskie wody i rzeki. Ostrzeżenie oznaczało, że takie jednostki nie opuszczą holenderskich portów. Część holenderskiej prasy przyjęła je z zadowoleniem. Amsterdamski dziennik „De Standaard” pisał, że gabinet wreszcie „zdecydowanie wkroczył”. Przyznawał, że podniesienie neutralnej bandery w chwili pościgu jest starym fortelem wojennym, ale tu chodziło o fałszowanie bandery jawne, zalecane, a nawet nakazywane przez rząd innego państwa.

Holandia starała się w ten sposób pokazać obu stronom, że strzeże swojej neutralności. Kilka dni później miała jednak zmierzyć się z poważniejszym problemem: odwetowymi przepisami Wielkiej Brytanii i Francji, które uderzały w holenderski handel z Niemcami.