Lusitania pod amerykańską banderą
6 lutego 1915 roku do Liverpoolu przypłynął z Nowego Jorku liniowiec Lusitania należący do Cunard Line. Na ostatnim odcinku podróży, przez Morze Irlandzkie, brytyjski statek płynął pod banderą Stanów Zjednoczonych. Według amerykańskich pasażerów gwiazdy i pasy powiewały na nim od okolic Queenstown, dzisiejszego Cobh, aż do wejścia w ujście Mersey.
Rejs przez wzburzony Atlantyk
Lusitania wypłynęła z Nowego Jorku 30 stycznia pod dowództwem kapitana Daniela Dowa. Na pokładzie znajdował się między innymi pułkownik Edward House, zaufany doradca prezydenta Woodrowa Wilsona, który jechał do Europy, by wybadać szanse na pokój. Podróż była ciężka: podczas sztormów fale sięgały pokładu, a jedenastu pasażerów odniosło obrażenia. Tymczasem na wodach, do których zmierzał statek, robiło się coraz niebezpieczniej. Pod koniec stycznia niemiecki okręt podwodny U-21 ostrzelał wyspę Walney i zatopił trzy brytyjskie parowce na Morzu Irlandzkim, a 4 lutego Niemcy ogłosili wody wokół Wysp Brytyjskich strefą wojenną.
Gwiazdy i pasy na maszcie
5 lutego po południu, gdy statek zbliżał się do wybrzeży Irlandii, na maszcie pojawiła się amerykańska bandera. House zanotował to w swoim dzienniku. Według relacji pasażerów Lusitania odebrała wcześniej przez radio ostrzeżenie o okrętach podwodnych dostrzeżonych w tym rejonie. Pod Queenstown statek krążył przez około dwie godziny, a potem, nie biorąc pilota, ruszył pełną parą do Liverpoolu. Do ujścia Mersey dotarł o świcie 6 lutego, wciąż pod amerykańską banderą. Jednemu z pasażerów kapitan Dow miał wyjaśnić, że ma prawo podnieść banderę państwa neutralnego, ponieważ wiezie neutralnych pasażerów i neutralną pocztę.
Kapitan postąpił zgodnie z duchem wydanego kilka dni wcześniej zalecenia Admiralicji, które pozwalało brytyjskim statkom podnosić na wodach wokół Wysp Brytyjskich bandery neutralne. Brytyjczycy tłumaczyli później, że Dow zrobił to na prośbę amerykańskich pasażerów i bez polecenia rządu.
Burza wokół bandery
Wiadomość o rejsie szybko obiegła prasę po obu stronach Atlantyku. W Niemczech wywołała oburzenie, bo potwierdzała to, przed czym ostrzegała niemiecka deklaracja z 4 lutego: że brytyjskie statki ukrywają się pod flagami neutralnych. W Waszyngtonie obawiano się z kolei, że Brytyjczycy narażają na niebezpieczeństwo prawdziwe statki amerykańskie, bo niemiecki dowódca nie będzie już mógł ufać żadnej banderze. Sprawa Lusitanii stała się jednym z głównych powodów sporu dyplomatycznego o używanie neutralnych bander, który w kolejnych dniach toczyły rządy w Londynie, Waszyngtonie i Berlinie. Sam liniowiec wkrótce wrócił na swoją stałą trasę między Liverpoolem a Nowym Jorkiem, przez wody, które Niemcy uznali za strefę wojenną.