TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Japonia odmawia wysłania krążowników liniowych

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Wojna na morzu
Data:
15 listopada 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Japonia, Wielka Brytania, Royal Navy, John Jellicoe

15 listopada 1917 roku rząd Japonii odpowiedział Londynowi, że nie może spełnić prośby, by dwa japońskie krążowniki liniowe z japońskimi załogami dołączyły na czas wojny do brytyjskiej Grand Fleet na Morzu Północnym. Była to już druga odmowa w tej sprawie. Kilka tygodni wcześniej Tokio nie zgodziło się sprzedać tych okrętów Wielkiej Brytanii.

Brytyjskie obawy

Prośba wyszła od Pierwszego Lorda Morskiego, admirała Johna Jellicoe. 21 lipca 1917 roku pisał do nowego szefa Admiralicji, Erica Geddesa, że pod koniec roku stosunek sił brytyjskich i niemieckich krążowników liniowych stanie się „poważny”. W bitwie jutlandzkiej Brytyjczycy stracili trzy takie okręty, a Niemcy wprowadzali do służby nowe, jak Hindenburg. Admiralicja obawiała się też kolejnych wypadów szybkich niemieckich okrętów na angielskie wybrzeże. Jellicoe pisał, że jest tylko jedno wyjście: użyć japońskich krążowników liniowych, bo poza Niemcami i Wielką Brytanią tylko Japonia ma okręty tej klasy.

Chodziło o cztery okręty typu Kongō: Kongō, Hiei, Haruna i Kirishima. Były to wówczas jedne z najsilniejszych krążowników liniowych świata, uzbrojone w osiem dział kalibru 356 mm. Pierwszy z nich, Kongō, zbudowano w Wielkiej Brytanii, w stoczni Vickersa w Barrow. Jellicoe nie wierzył jednak, że Japończycy zgodzą się wysłać je do Europy, i zaproponował, by je po prostu kupić. Amerykański historyk Timothy Saxon przytacza też jego uwagę, że nawet gdyby przypłynęły z japońskimi załogami, to „wątpliwe, czy dorównałyby niemieckim krążownikom liniowym”.

Dwie odmowy

Brytyjski Gabinet Wojenny zgodził się z Jellicoe i ambasador w Tokio, sir Conyngham Greene, wysondował japoński rząd w sprawie sprzedaży dwóch okrętów. Według brytyjskiego historyka Iana Nisha Japończycy odpowiedzieli w październiku, że ich flota ma tylko cztery krążowniki liniowe i nie może spełnić brytyjskiego życzenia. Londyn złagodził więc prośbę: okręty miały pozostać japońskie i pływać z japońskimi załogami, tylko na czas wojny w składzie Grand Fleet. 15 listopada Tokio odmówiło po raz drugi.

Japonia pomagała już sojusznikom na morzu. Od wiosny jej niszczyciele osłaniały transporty na Morzu Śródziemnym, a w maju rząd premiera Masatake Terauchiego zgodził się wysłać tam kolejne cztery niszczyciele i krążownik Izumo. Ciężkich okrętów nie chciał jednak oddawać. Nish wskazuje, że w Tokio za przyszłego przeciwnika uważano Stany Zjednoczone, które właśnie rozbudowywały flotę, i nie chciano osłabiać własnych sił na Pacyfiku. Uwagę japońskiej dyplomacji pochłaniały wtedy zresztą stosunki z Waszyngtonem, z którym 2 listopada zawarto porozumienie Lansing–Ishii. Saxon dodaje, że powtarzane brytyjskie próby kupienia japońskich okrętów drażniły rząd w Tokio i uraziły japońską dumę.

Odmowa nie zmieniła wiele na Morzu Północnym. W grudniu do Grand Fleet dołączyła eskadra amerykańskich pancerników, a niemieckie krążowniki liniowe do końca wojny nie zagroziły poważnie brytyjskiej przewadze.