TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Bolszewicy zdobywają Moskwę

Kategoria:
Działania zbrojne
Data:
15 listopada 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Rosja, rewolucja październikowa, Włodzimierz Lenin

15 listopada 1917 roku (2 listopada według kalendarza juliańskiego) o piątej po południu przedstawiciele moskiewskiego Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego podpisali z bolszewickim Komitetem Wojskowo-Rewolucyjnym porozumienie o kapitulacji. Skończył się tydzień walk ulicznych, najkrwawszych w pierwszych dniach nowej władzy. W Piotrogrodzie bolszewicy przejęli władzę niemal bez strzału, a w Moskwie, drugiej stolicy Rosji, musieli ją zdobywać artylerią. Zwycięstwo zbiegło się z klęską wyprawy Kiereńskiego na Piotrogród i pokazało, że bolszewicy utrzymają władzę zdobytą 7 listopada.

Dwie władze

Wiadomość o przewrocie w Piotrogrodzie dotarła do Moskwy 7 listopada. Wieczorem rada robotnicza i żołnierska stosunkiem głosów 394 do 106 powołała, na wzór stołeczny, własny Komitet Wojskowo-Rewolucyjny, który miał wspierać przewrót. Tego samego dnia rada miejska utworzyła Komitet Bezpieczeństwa Publicznego. Kierował nim burmistrz miasta, prawicowy eserowiec Wadim Rudniew, a obroną miasta przed bolszewikami dowodził pułkownik Konstantin Riabcew, dowódca Moskiewskiego Okręgu Wojskowego, skłonny raczej do rokowań niż do walki. Przez dwa dni obie władze ogłaszały nieważność swoich rozkazów, ale nie strzelano. Bolszewicki chorąży Oskar Berzin, mianowany komendantem Kremla, pozyskał żołnierzy 56 Pułku, strzegących twierdzy i arsenału.

Wieczorem 9 listopada Riabcew, który wiedział już, że Kiereński idzie z kozakami na Piotrogród, ogłosił stan wojenny i postawił Komitetowi Wojskowo-Rewolucyjnemu ultimatum: rozwiązać się, oddać Kreml i rozbroić zbuntowane oddziały. Komitet ultimatum odrzucił i ogłosił strajk generalny. Junkrzy i oficerowie zajęli w nocy pocztę, telegraf, centralę telefoniczną i część dworców. Rano 10 listopada Riabcew zawiadomił odciętego od miasta Berzina, że powstanie zostało stłumione, i zażądał oddania Kremla. Berzin skapitulował. Po wejściu junkrów do twierdzy rozbrojonych żołnierzy 56 Pułku ostrzelano z karabinów maszynowych i wielu zginęło. Przebieg tej masakry jest sporny. Według wersji radzieckiej junkrzy rozstrzelali bezbronnych jeńców, a według relacji junkrów żołnierze próbowali odzyskać broń.

Tydzień walk

Siły obu stron szacowano bardzo różnie. Bolszewik Nikołaj Murałow, jeden z przywódców powstania, mówił o 50 tysiącach żołnierzy i uzbrojonych robotników po stronie rad. Po drugiej stronie walczyło według Chamberlina około 10 tysięcy junkrów, oficerów, studentów i ochotników. Ci drudzy byli lepiej wyszkoleni i trzymali centrum miasta, z urzędami, uniwersytetem, teatrami i wielkimi sklepami. Robotnicze przedmieścia, takie jak Presnia, znana z walk w 1905 roku, były w rękach czerwonych. Junkrzy jeździli po ulicach samochodami pancernymi, a czerwonogwardziści kopali przeciw nim rowy w jezdniach i wysyłali strzelców na dachy na tyłach przeciwnika.

Po 10 listopada przewaga liczebna czerwonych zaczęła dawać o sobie znać. Ściągnięto artylerię. Strzelano niezręcznie i według Chamberlina więcej szkody poniosło miasto niż przeciwnik. 11 listopada junkrów wyparto z ulicy Twerskiej. Związek kolejarzy, Wikżel, groził wstrzymaniem ruchu pociągów z wojskiem, na które czekały obie strony, i 12 listopada wymusił rozejm. Był on słabo przestrzegany. Gdy w nocy z Mytiszczy, Sierpuchowa i innych miast fabrycznych zaczęły napływać oddziały czerwonogwardzistów, a z Tuły karabiny maszynowe, komitet wypowiedział rozejm. 13 listopada czerwoni odbili pocztę, centralę telefoniczną i dworce, a 14 listopada zajęli hotele w centrum i gmach rady miejskiej. Działa ostrzeliwały Kreml. Ucierpiały sobory Uspieński i Zwiastowania, a najbardziej Mały Pałac Mikołajewski, gdzie stacjonowali junkrzy. Komisarz oświaty Anatolij Łunaczarski, który usłyszał przesadzone wieści o zniszczeniach, podał się na znak protestu do dymisji. Włodzimierz Lenin przekonywał go, że nie warto przywiązywać takiej wagi do budynków, gdy otwiera się drogę nowemu ustrojowi, i Łunaczarski po kilku dniach dymisję wycofał.

Kapitulacja

Rankiem 15 listopada Rudniew zaproponował w imieniu Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego zakończenie walki zbrojnej i przejście do „metod walki politycznej”. Po południu przy Bramie Nikitskiej rozgorzały jeszcze ostatnie zacięte walki, w których artyleria zburzyła duży dom zajęty przez junkrów. O 17.00 podpisano porozumienie. Komitet Bezpieczeństwa Publicznego przestawał istnieć, oficerowie i junkrzy oddawali broń, jeńców obu stron zwalniano, a Komitet Wojskowo-Rewolucyjny gwarantował junkrom wolność i bezpieczeństwo. Wielu czerwonogwardzistów uznało to za zbyt łagodne warunki. Wieczorem komitet nakazał wstrzymać ogień, ale w niektórych miejscach strzelano jeszcze w nocy. Losy Kremla relacje opisują różnie. Według Chamberlina czerwonogwardziści zdobyli go szturmem rano 15 listopada, wysadzając bramy i łamiąc opór wyczerpanych junkrów. Według rosyjskich opracowań junkrzy w większości sami opuścili twierdzę, a czerwoni zajęli ją ostatecznie dopiero rano 16 listopada. Uwolnieni żołnierze 56 Pułku rzucili się na pułkownika i kilku junkrów, których oskarżali o rozstrzelanie towarzyszy.

Dokładna liczba ofiar nie jest znana. Mówi się zwykle o kilkuset zabitych. 23 listopada w dwóch zbiorowych mogiłach pod murem Kremla, na placu Czerwonym, pochowano w czasie wielkiej manifestacji 238 poległych po stronie rad. Chamberlin pisał o pięciuset. Około trzystu zabitych obrońców Rządu Tymczasowego pochowano kilka dni później na Cmentarzu Bratnim, wśród grobów żołnierzy wielkiej wojny. Obradujący w Moskwie Sobór Lokalny Cerkwi prawosławnej daremnie wzywał obie strony do przerwania rozlewu krwi i oszczędzenia kremlowskich świątyń. Moskwa była jedynym miejscem w środkowej i północnej Rosji, gdzie przejęcie władzy przez bolszewików napotkało poważny i krwawy opór. W większości miast władza przeszła do rad bez walki albo po krótkich starciach.