Kongres uchwala pobór do wojska
28 kwietnia 1917 roku obie izby Kongresu przyjęły projekty ustawy, która upoważniała prezydenta do czasowego powiększenia armii i wprowadzała w Stanach Zjednoczonych pobór. Późnym wieczorem Izba Reprezentantów uchwaliła swój projekt 397 głosami przeciw 24 (według dzisiejszych zestawień 398 do 24), a tuż przed północą Senat przyjął własną wersję 81 głosami przeciw 8. Przeciw głosował między innymi senator Robert La Follette. Stany Zjednoczone sięgały po pobór po raz pierwszy od wojny secesyjnej, z której zapamiętano go przede wszystkim jako źródło rozruchów i niesprawiedliwości, bo zamożni mogli się od służby wykupić.
Projekt wykonywał zapowiedź prezydenta Woodrowa Wilsona, który 2 kwietnia, prosząc Kongres o wypowiedzenie wojny, domagał się powiększenia armii o co najmniej 500 tysięcy ludzi, wybieranych „na zasadzie powszechnego obowiązku służby”, a w razie potrzeby o kolejne kontyngenty tej samej wielkości. Ochotników zgłaszało się za mało. Według danych Departamentu Wojny z połowy kwietnia do armii regularnej zaciągało się średnio około 1400 ludzi dziennie, a potrzebne były setki tysięcy żołnierzy. Projekt przygotowany przez sztab generalny przewidywał pobór wybiórczy: z określonego przedziału wieku miano powoływać tylko część mężczyzn, a zwalniać tych, którzy byli niezbędni w gospodarce albo utrzymywali rodziny. Nie przewidywano ani zastępstw, ani wykupu od służby.
Spór o ochotników
W Izbie Reprezentantów projekt napotkał silny opór, i to we własnej partii prezydenta. Przewodniczący komisji wojskowej, demokrata Hubert Dent z Alabamy, był przeciwnikiem poboru. 18 kwietnia komisja stosunkiem głosów 13 do 8 zmieniła projekt tak, by prezydent najpierw spróbował zebrać 500 tysięcy ochotników, a po pobór sięgnął dopiero wtedy, gdyby to się nie udało. Obronę wersji rządowej poprowadził najstarszy rangą republikanin w komisji, urodzony w Niemczech kalifornijski kongresmen Julius Kahn. Przeciwko poborowi wystąpił nawet przewodniczący izby Champ Clark. 25 kwietnia mówił, że w oczach mieszkańców jego stanu Missouri „różnica między poborowym a skazańcem jest niewielka”.
Rozstrzygnięcie zapadło 28 kwietnia. Izba, obradując jako komisja całej izby, przyjęła poprawkę Kahna, która usuwała z projektu pierwszeństwo dla ochotników, stosunkiem głosów 279 do 98. Odrzuciła też poprawkę republikanina Franka Mondella z Wyoming, który chciał pozwolić na tworzenie ochotniczych pułków, takich jak Rough Riders z 1898 roku. Wieczorem przegrał jeszcze wniosek, by nie przeprowadzać poboru w miejscowościach, gdzie sprzedawano alkohol. W głosowaniu końcowym przeciw było tylko 24 posłów.
Dywizja Roosevelta
W Senacie najgoręcej spierano się o byłego prezydenta Theodore’a Roosevelta. Od początku roku zabiegał on o zgodę na wystawienie ochotniczej dywizji, którą chciał sam poprowadzić do Francji. Według jego zwolenników zgłosiło się do niej ponad 100 tysięcy ochotników. Republikański senator Warren Harding z Ohio zaproponował poprawkę pozwalającą prezydentowi utworzyć do czterech dywizji ochotników. Przekonywał, że szybkie przybycie choćby jednej amerykańskiej dywizji podniosłoby ducha aliantów bardziej niż obietnice dostaw. Przeciwnicy odpowiadali, że nowoczesną wojnę powinni prowadzić zawodowi oficerowie i że Senat nie powinien wyróżniać jednego człowieka kosztem naczelnego wodza, którym był prezydent. Wilson i Departament Wojny byli przeciw, ale Senat przyjął poprawkę stosunkiem głosów 56 do 31. Wieść o tym przyniesiono do Izby Reprezentantów jeszcze w trakcie jej obrad.
Ponieważ obie izby uchwaliły różne teksty, sprawa trafiła do komisji uzgodnieniowej. Ostateczna ustawa o poborze wybiórczym (Selective Service Act) została podpisana 18 maja. Objęła mężczyzn od 21 do 30 lat, a dzień rejestracji wyznaczono na 5 czerwca. Zachowano w niej też furtkę dla ochotniczych dywizji, ale Wilson z niej nie skorzystał i Roosevelt na front nie pojechał. Do końca wojny w ten sposób powołano do wojska około 2,8 miliona Amerykanów, więcej niż połowę wszystkich, którzy służyli w siłach zbrojnych.