Koniec bitwy pod Szejk Saad
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 8 stycznia 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Szejk Saad
8 stycznia 1916 roku pod Szejk Saad nad Tygrysem panował względny spokój. Po dwóch dniach krwawych walk wojska generała Fentona Aylmera, idące na odsiecz oblężonemu Al-Kutowi, były tak wyczerpane, że Aylmer odwołał zaplanowane natarcie. Tureccy obrońcy wykorzystali noc z 8 na 9 stycznia, by wycofać się w górę rzeki. 9 stycznia po południu Brytyjczycy zajęli Szejk Saad bez walki. Bitwa zakończyła się więc brytyjskim zwycięstwem, ale nie tym rozstrzygającym, na które liczono, i za wysoką cenę.
Siódmy stycznia
Dzień wcześniej Aylmer, który 6 stycznia nadciągnął z resztą korpusu, rzucił wszystkie siły do natarcia. Generał George Younghusband, odpowiedzialny teraz za lewy brzeg, miał trzema brygadami obejść lewe skrzydło tureckie od północy, ale kolumny zbłądziły w płaskim terenie i weszły w krzyżowy ogień z okopów, których się tam nie spodziewano. Atakowano pod słońce, w mirażu, który oślepiał też artylerię. Do zmroku linia doszła na trzysta–czterysta metrów od tureckich okopów i tam ją zatrzymano. 2 Batalion Black Watch i 6 Pułk Dżatów straciły po blisko 400 ludzi, w tym dowódców, a 1 Batalion Seaforth Highlanders i 125 Pułk Strzelców po około 300. Na prawym brzegu 28 Brygada generała George’a Kemballa około czwartej po południu zdobyła szturmem turecką pierwszą linię, wzięła dwa działa górskie, trzy karabiny maszynowe i około 600 jeńców. Dalej jednak nie doszła, zatrzymana ogniem z kolejnych okopów wzdłuż rowów nawadniających.
Dzień bez ataku
Noc z 7 na 8 stycznia była mokra i lodowata. Żołnierze przez większość nocy zbierali rannych, przenosili amunicję, wodę i żywność i reorganizowali przetrzebione oddziały. Rano wszyscy byli śmiertelnie zmęczeni. Aylmer uznał, że nie ma sensu ponawiać ataku na lewym brzegu, dopóki nie da się ostrzelać tureckich okopów z flanki i od tyłu z drugiego brzegu, i o 7.40 kazał Kemballowi wyprzeć Turków z samego Szejk Saad. Pierwsze meldunki, że nieprzyjaciel cofa się na obu brzegach, okazały się przedwczesne. Szwadron 14 Pułku Huzarów śmiałym rajdem odkrył przed osadą okopy z około 500 żołnierzami, a lotnicy dostrzegli około 5 tysięcy Turków między Kemballem a Szejk Saad. Kemball był gotów atakować po południu, ale o pierwszej Aylmer zapytał go, czy nie lepiej okopać się i zdobyć osadę nocnym atakiem całego korpusu. Kemball przyznał, że jego żołnierze pilnie potrzebują odpoczynku, wody i jedzenia, i atak wstrzymano. Tego dnia doszło tylko do wymiany ognia artyleryjskiego i strzałów snajperów.
Wieczorem Aylmer zameldował generałowi Johnowi Nixonowi, że z powodu wyczerpania wojsk nie posunął się naprzód i że wobec, jak sądził, około 15 tysięcy Turków i licznych Arabów dalszy marsz będzie powolny, dopóki nie nadejdą posiłki. Szacunek był zawyżony. Według tureckiego sztabu generalnego obrońcy Szejk Saad, czyli 35 Dywizja, wzmocniona 52 Dywizją i resztkami 38, mieli około 9 tysięcy karabinów. Lotnicy zauważyli już po południu, że w górę rzeki ciągną kolumny wojska i taborów. W nocy, w deszczu, Turcy opuścili okopy.
Odwrót Turków i bilans
9 stycznia rano ziemia była tak rozmokła, że wszelki ruch szedł z trudem. Około dziesiątej kawaleria stwierdziła, że Turcy opuścili okopy na lewym brzegu, a przed drugą po południu czołowe oddziały 28 Brygady weszły do pustego Szejk Saad. Kanonierki, które ruszyły w górę rzeki, znalazły zagrodę z min ustawionych w poprzek nurtu. Pościgu nie było: zmęczenie żołnierzy, deszcz i mgła, która uniemożliwiała loty i rozpoznanie, wstrzymały Aylmera na kilka dni. Turcy cofnęli się w górę rzeki, a po kilku dniach okopali się nad strumieniem Wadi, gdzie znów stanęli do walki.
10 stycznia Aylmer zameldował o około 3790 zabitych i rannych. Brytyjska historia oficjalna podaje później 4007 ludzi, w tym 417 zabitych. Straty tureckie Brytyjczycy ocenili na około 4 tysiące, w tym 650 jeńców, ale część nowszych opracowań, powołujących się na tureckie archiwa, podaje znacznie mniej. Rannych nie było jak leczyć. Służby medyczne wystarczały na niewielką część potrzeb, więc w noc z 7 na 8 stycznia wielu rannych leżało bez opieki w deszczu na gołej ziemi, a lekarze do 9 stycznia ledwie nadążali z pierwszą pomocą. Brytyjski historyk oficjalny przyznał, że Turcy walczyli lepiej i zręczniej niż w poprzednich bitwach nad Tygrysem, choć od kilku dni brakowało im żywności. Opóźnili odsiecz i zadali jej ciężkie straty, nie ponosząc rozstrzygającej klęski. Al-Kut wciąż czekał.