Koniec ewakuacji Suvli i Anzac
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 20 grudnia 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Ewakuacja Gallipoli
Nad ranem 20 grudnia 1915 roku ostatni żołnierze brytyjscy, australijscy i nowozelandzcy opuścili przyczółki Suvla i Anzac na półwyspie Gallipoli. Po pierwszej nocy ostatniego etapu ewakuacji na brzegu zostało około 20 tysięcy ludzi. Wszystkich zabrano w ciągu jednej nocy, a Turcy zorientowali się dopiero po świcie, gdy w okopach naprzeciw nich od kilku godzin nie było już nikogo. Przyczółki, za które od kwietnia i sierpnia zapłacono życiem tysięcy żołnierzy, opuszczono prawie bez strat.
Ostatnia noc pod Anzac
Pod Anzac ostatnią załogę podzielono na trzy grupy. Oddziały „A”, około 4 tysięcy ludzi, zeszły z okopów o zmroku, oddziały „B”, kolejne 4 tysiące, między dziewiątą a jedenastą wieczorem. Do obrony całego półkola okopów zostało niespełna 1500 ludzi z oddziałów „C”. Gdy dowódcy batalionów prosili o ochotników do tych ostatnich grup, okazywało się, że zostać chce każdy: weterani uważali to za swoje prawo, a nowo przybyli chcieli się wykazać. Żołnierze przechodzili od strzelnicy do strzelnicy, strzelali i rzucali granaty jak zwykle, a co kwadrans meldowali: „Wszystko normalnie”. O 23.10 generał Andrew Russell, dowódca tylnej straży, zameldował dowódcy korpusu: „Bardzo spokojnie. Turcy zajęci kopaniem i stawianiem zasieków”.
O 1.30 Russell odpłynął, oddając dowództwo pułkownikowi Johnowi Patonowi. Okopy opuszczano kolejno, najpierw na skrzydłach, położonych bliżej plaż. Żołnierze mieli buty owinięte workami, a podłogi okopów rozkopano wcześniej, by stłumić odgłos kroków. W okopach zostawały karabiny, które same wypalały po kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach. Spust ściągał ciężar puszki, do której kapała woda z drugiej, przedziurawionej, a w innych miejscach przepalający się lont. O 2.40 opustoszało Lone Pine, gdzie okopy dzieliło miejscami zaledwie kilka metrów, o 2.55 posterunki Quinn’s i Pope’s, a o 3.14 ostatni żołnierze zeszli z grzbietu Russell’s Top naprzeciw przełęczy The Nek. O 3.30, gdy cała załoga była już na plażach, saperzy wysadzili miny pod tureckimi okopami na The Nek. Według australijskiej historii oficjalnej wybuchy zniszczyły pierwszą linię turecką i zabiły około 70 żołnierzy. Turcy odpowiedzieli ogniem karabinowym na całej linii, ale strzelali do pustych okopów. Około czwartej odpłynęła ostatnia barka, a o 4.10 od brzegu odbił w łodzi parowej sam Paton z kilkoma oficerami, którzy czekali jeszcze dziesięć minut na maruderów. Nikt już nie nadszedł.
Suvla
Pod Suvlą, gdzie okopy leżały dalej od morza, pierwszą linię opuszczono o 1.30. Żołnierze cofali się przez przejścia w zasiekach kolejnych linii obrony, które za nimi zamykano, a przedpole zaminowano. Drogę znaczyły pasy mąki. Generał Frederick Stanley Maude odpłynął ze sztabem 13 Dywizji z południowego skrzydła około czwartej. Na północnym skrzydle wycofanie spod grzbietu Kiretch Tepe trwało dłużej, niż zakładano, i ostatni żołnierze odpłynęli po piątej. Na koniec podpalono nasączony benzyną skład zaopatrzenia. Pod Suvlą nie zostawiono ani jednego działa, wozu czy zwierzęcia.
Turcy odkrywają odwrót
Turcy przez kilka godzin ostrzeliwali puste okopy. Niemiecki generał Otto Liman von Sanders, który dowodził osmańską 5 Armią, pisał później, że zamiar ewakuacji nie był im znany „do ostatniej chwili”. Według brytyjskiej historii oficjalnej sygnałem alarmowym były dopiero wybuch min na The Nek, płonące składy i cisza po stronie przeciwnika. Gęsta mgła i miny na przedpolu Suvli kazały im jednak zachować ostrożność. Około siódmej, po silnym ostrzale pustych pozycji, ku plażom ruszyły małe patrole. Brytyjskie okręty ostrzeliwały tymczasem resztki zapasów i podchodzących Turków.
Od 8 grudnia spod Suvli i Anzac wywieziono 83 048 żołnierzy, 186 dział, prawie 2 tysiące wozów i 4695 koni i mułów. Ostatniej nocy pod Suvlą nie było żadnych strat, a pod Anzac raniono dwóch ludzi, jednego jeszcze wieczorem, drugiego zabłąkaną kulą już w odpływającej barce. Pod Anzac porzucono dziewięć zniszczonych, w większości zużytych dział, kilkadziesiąt mułów i osłów oraz podpalony skład 200 tysięcy racji żywnościowych. Pięć milionów naboi, dla których nie było transportu, wrzucono do morza. Dowódcy liczyli się z dużo cięższymi stratami. Generał Charles Monro szacował na początku listopada, że ewakuacja może kosztować 30–40 procent ludzi i sprzętu, a w szpitalach na Morzu Śródziemnym przygotowano miejsca dla 30 tysięcy rannych.
Szesnaście godzin po odpłynięciu ostatniej łodzi zerwał się gwałtowny sztorm. Brytyjska historia oficjalna zauważa, że dobę wcześniej mógłby doprowadzić do katastrofy. Wiele osób przypisywało powodzenie niezwykłemu szczęściu do pogody, ale też starannym planom i dyscyplinie żołnierzy. Na półwyspie został jeszcze przyczółek na przylądku Helles. Rząd w Londynie postanowił na razie go utrzymać.