Kryzys rządu Seidlera
- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 23 czerwca 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Austro-Węgry, Karol I Habsburg, Galicja
W niedzielę 23 czerwca 1918 roku premier Austrii Ernst Seidler oznajmił na posiedzeniu Rady Ministrów, że nie zdoła zbudować większości w Izbie Posłów i dymisja gabinetu jest nieunikniona. Jeszcze tego dnia, zapewne ustnie, złożył ją cesarzowi Karolowi I, który przyjął prośbę z zastrzeżeniem. Tak przebieg tego dnia odtwarza wydana przez Austriacką Akademię Nauk edycja protokołów austriackiej Rady Ministrów. Brytyjska kronika wojny podaje pod datą 21 czerwca, że Seidler ustąpił. W rzeczywistości jego rząd przetrwał jeszcze miesiąc, a o jego losie przesądzili w dużej mierze posłowie polscy.
Polacy przechodzą do opozycji
Rząd Seidlera od lutego nie miał w Izbie Posłów większości. Koło Polskie, od dziesięcioleci podpora każdego gabinetu, zerwało z nim po pokoju brzeskim z Ukrainą, który oddawał Ukraińcom Chełmszczyznę. Już wtedy, 7 lutego, Seidler po raz pierwszy oferował dymisję, a cesarz jej nie przyjął. Pozbawiony Polaków premier oparł się na partiach niemieckich i zmienił kurs w polityce narodowościowej. W maju rząd postanowił podzielić Czechy na okręgi z osobnymi władzami, czego od dawna żądali Niemcy czescy, a od 4 maja Rada Państwa była odroczona bez wyznaczenia terminu, by rząd nie musiał wysłuchiwać krytyki.
Przełom przyniósł Kraków. 10 czerwca, po dwudniowych obradach, komisja parlamentarna Koła Polskiego przyjęła uchwały, które upoważniały prezydium do rozmów z innymi klubami w sprawie niepodzielności Galicji, wypowiadały walkę obecnemu rządowi i domagały się rychłego zwołania parlamentu. Polaków oburzał zwłaszcza tajny dodatek do traktatu z Ukrainą, który przewidywał wydzielenie z Galicji osobnego kraju koronnego dla Ukraińców i o którym Polacy się dowiedzieli. Rząd zarzucał Polakom, że zwracają się ku Czechom i Słowianom południowym, a tym samym przekreślają własne marzenie o rozwiązaniu austro-polskim, czyli połączeniu Królestwa Polskiego z monarchią. Na posiedzeniu Rady Ministrów 12 czerwca Seidler nazwał krakowskie uchwały niezrozumiałymi, ale przyznał, że jeśli parlament nie zbierze się albo nic nie zdziała, rząd będzie musiał odejść. Minister do spraw Galicji Juliusz Twardowski zapewniał, że nikt bardziej od niego nie żałuje krakowskich uchwał, i radził poczekać na ostateczne stanowisko Koła.
Tymczasem kryzys narastał. 11 czerwca cesarz przyjął dymisję ministra spraw wewnętrznych hrabiego Friedricha Toggenburga. Powodów oficjalnie nie podano, ale prasa przypisywała mu niechęć do rządzenia bez parlamentu. Seidler rozważał bowiem rządy bez Izby, na podstawie osławionego paragrafu 14 konstytucji, który pozwalał wydawać rozporządzenia z mocą ustawy. Były minister Joseph Maria Baernreither zanotował 16 czerwca, że premier „gra silnego człowieka” i mówi o karabinach maszynowych na wypadek rozruchów. Okazja do nich była. 17 czerwca bez zapowiedzi zmniejszono w Wiedniu o połowę przydział chleba, co wywołało protesty i strajki.
Niedzielna Rada Ministrów
23 czerwca Seidler stwierdził, że ostateczne uchwały Polaków wykluczają zbudowanie większości. Ostrzegł zarazem, że gdyby cesarz kazał gabinetowi pozostać, rządy bez parlamentu w obecnym położeniu politycznym i aprowizacyjnym byłyby bardzo niebezpieczne i wymagałyby głębszej ingerencji niż samo stosowanie paragrafu 14. Ministrowie zgodzili się, że dymisja jest konieczna, ale nie byli jednomyślni co do dalszej drogi. Minister rolnictwa hrabia Ernst Silva-Tarouca, zaufany Karola, nazwał ją nakazem konstytucyjnym i dopuszczał krótką sesję parlamentu pod nowym rządem. Minister handlu, ekonomista Friedrich von Wieser, oświadczył wprost, że nie weźmie odpowiedzialności za reżim oparty na paragrafie 14 i że do czasu rozstrzygnięcia wojny trzeba uniknąć złamania konstytucji. Minister kolei ostrzegał przed pogorszeniem aprowizacji i wrzeniem wśród robotników, a minister robót publicznych mówił o strajkach, których celem było wymuszenie zwołania parlamentu. Rada omówiła na koniec projekt cesarskiego pisma na wypadek, gdyby Karol zechciał najpierw spróbować z nowym rządem.
Co dalej
Nazajutrz liberalny tygodnik „Der Morgen” opisał ze szczegółami tajne obrady. 24 i 25 czerwca cesarz przyjmował przywódców partii, wśród nich prezesa Koła Polskiego, burmistrza Tarnowa Tadeusza Tertila, a wieczorem 24 czerwca wezwał gabinet do zamku w Eckartsau. Według wstępu do edycji protokołów odrzucił tam dymisję i polecił Seidlerowi dalej szukać większości, a w kancelarii odnotowano to 28 czerwca. 27 czerwca ministrowie złożyli premierowi uroczystą deklarację lojalności, odczytaną przez najstarszego z nich, ministra oświaty Ludwika Ćwiklińskiego.
Cesarz kupił w ten sposób tylko kilka tygodni. Rada Państwa zebrała się ponownie 16 lipca, a 22 lipca Koło Polskie uzależniło zgodę na prowizorium budżetowe od odejścia premiera. Seidler jeszcze tego dnia ponownie podał się do dymisji, tym razem przyjętej, a 25 lipca cesarz zatwierdził ustąpienie całego gabinetu. Następcą został dawny minister oświaty Max Hussarek. Polacy, którzy przez pół wieku byli w Wiedniu najwierniejszymi sojusznikami rządu, przyczynili się do upadku już drugiego premiera w ciągu nieco ponad roku.