- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 9 lutego 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
9 lutego 1918 roku (27 stycznia według kalendarza juliańskiego) około drugiej w nocy w cytadeli Brześcia Litewskiego podpisano pierwszy traktat pokojowy tej wojny. Niemcy, Austro-Węgry, Bułgaria i Turcja zawarły pokój z Ukraińską Republiką Ludową, którą tydzień wcześniej uznały za niepodległe państwo. Austro-węgierski minister spraw zagranicznych hrabia Ottokar Czernin, który zabiegał o to porozumienie od pierwszych dni rokowań, nazwał je „pokojem chlebowym” (Brotfrieden). Ukraina obiecywała zboże głodującym Wiedniowi i Berlinowi, a w zamian dostawała granicę, która odcinała od ziem polskich Chełmszczyznę i część Podlasia. Dla Polaków był to „czwarty rozbiór”.
Podpis w świetle reflektorów
Ostatni tydzień rokowań był nerwowy. 7 lutego Czernin, który wolał jeszcze odczekać i szukać kompromisu z Lwem Trockim, odwiedził go wieczorem w kwaterze i zaproponował mediację między Rosją a Niemcami. Trocki zgodził się rozmawiać o konkretach, ale postawił warunek: żadnego osobnego traktatu z Ukrainą. Następnego dnia generał Max Hoffmann, mówiący w imieniu niemieckiego Naczelnego Dowództwa, zażądał natychmiastowego podpisania pokoju z Ukraińcami, by utorować drogę ultimatum wobec bolszewików. Trocki odmówił uznania jakiegokolwiek układu z rządem, który według niego nie reprezentował Ukrainy, a w rzeczywistości już nie istniał. Richard von Kühlmann i Czernin zapewniali, że mają inne wiadomości, ale odrzucili jego propozycję, by wysłać do Kijowa oficera sztabowego i sprawdzić to na miejscu.
Trocki miał rację. W nocy z 8 na 9 lutego, gdy w Brześciu dopinano ostatnie szczegóły, Ukraińska Centralna Rada opuściła Kijów, do którego wchodziły oddziały bolszewickie. Ceremonię urządzono mimo to z pompą, w urodziny głównodowodzącego na froncie wschodnim, księcia Leopolda Bawarskiego, w ostrym świetle lamp kamery filmowej. Za państwa centralne podpisali Kühlmann i Hoffmann, Czernin, bułgarski premier Wasił Radosławow i turecki wielki wezyr Talat Pasza. Za Ukrainę podpisali przewodniczący delegacji Ołeksandr Sewriuk, Mykoła Lubynski, Mykoła Łewycki i Serhij Ostapenko, wszyscy młodzi; Sewriuk miał około 25 lat. „Ciekaw jestem, czy Rada naprawdę jeszcze zasiada w Kijowie” – zapisał tego dnia Czernin.
Co postanowiono
Traktat kończył stan wojny i przewidywał wymianę jeńców, wzajemne zrzeczenie się odszkodowań wojennych, nawiązanie stosunków dyplomatycznych oraz ewakuację obszarów okupowanych po jego ratyfikacji. Najważniejsze były dwa artykuły. Artykuł II wyznaczał granice. Między Austro-Węgrami a Ukrainą miała pozostać dawna granica austriacko-rosyjska sprzed wojny. Dalej na północ granica Ukrainy miała biec od Tarnogrodu linią Biłgoraj – Szczebrzeszyn – Krasnystaw – Puchaczów – Radzyń – Międzyrzec – Sarnaki – Mielnik – Kamieniec Litewski – Prużany. Szczegóły miała ustalić mieszana komisja „według stosunków etnograficznych i z uwzględnieniem życzeń ludności”. Oznaczało to oddanie Ukrainie dawnej guberni chełmskiej, a nawet więcej, bo linia biegła na zachód od jej granic, przez powiaty z wyraźną większością polską i katolicką.
Artykuł VII dotyczył handlu. Strony miały wymienić nadwyżki swoich produktów rolnych i przemysłowych, a ukraińska nadwyżka zboża, którą Rada zagwarantowała w wysokości co najmniej miliona ton, miała trafić do państw centralnych. Ustalenie jej wielkości powierzono komisji, która miała się zebrać w Kijowie, a do 31 lipca 1918 roku strony miały zawrzeć szczegółowy układ handlowy. Austriacy zadbali, by ich ustępstwa terytorialne i polityczne zależały od dostaw: jeśli zboże nie dotrze, Wiedeń miał być zwolniony ze swoich zobowiązań.
Do traktatu dołączono tajny protokół, podpisany przez Czernina i Ukraińców już 8 lutego. Austro-Węgry zobowiązały się w nim połączyć ukraińską część Galicji Wschodniej z północną Bukowiną w osobny kraj koronny monarchii. Rusinom w zachodniej Galicji zagwarantowano prawa językowe. Dla Polaków oznaczało to podział Galicji, którą uważali za polską, i oderwanie od Krakowa Lwowa i Przemyśla.
Dlaczego Wiedeń się zgodził
Czernin wiedział, że ustępstwa na rzecz Ukraińców kosztem Polaków będą go drogo kosztować. Przez całe rokowania liczył na rozwiązanie austro-polskie: połączenie Królestwa Polskiego z monarchią Habsburgów. Ale w styczniu Wiedeń stanął przed widmem głodu. Austriacka administracja ostrzegała, że bez zboża z zewnątrz za dwa miesiące nastąpi katastrofa aprowizacyjna, a styczniowe strajki pokazały, czym grozi brak żywności i pokoju. Na radzie koronnej 22 stycznia cesarz Karol zgodził się na warunki wynegocjowane z Ukraińcami, także w sprawie Chełmszczyzny. Czernin porównywał wtedy Austrię do człowieka, który skacze z trzeciego piętra płonącego domu, nie licząc, czy złamie jedną nogę, czy obie.
Niemcy mieli własne powody. Niezależna Ukraina pod ich wpływem była przeciwwagą dla Rosji i przyszłego państwa polskiego, a jej zboże, rudy i bydło miały pomóc przetrwać blokadę. Po podpisaniu traktatu Hoffmann i Ludendorff mogli też wreszcie przycisnąć Trockiego. Na razie jednak państwa centralne podpisały pokój z rządem, który nie miał stolicy. Wróciły z nim do Kijowa na początku marca, ale już na bagnetach własnych wojsk.
„Czwarty rozbiór”
Gubernię chełmską wydzielił z Królestwa Polskiego rząd carski w 1912 roku, przy gwałtownym sprzeciwie Polaków, i włączył ją do Rosji właściwej. Teraz państwa centralne, które od 1916 roku obiecywały Polakom niepodległe państwo, odtwarzały to dzieło i dawały Ukrainie jeszcze więcej. Polacy domagali się udziału w rokowaniach brzeskich od samego początku, ale nie zostali do nich dopuszczeni. Wiadomość z Brześcia wywołała w Królestwie i w Galicji wybuch oburzenia, jakiego okupanci jeszcze nie widzieli. Gdy Wiedeń wywieszał flagi na cześć pokoju, gazety w Warszawie i Lublinie wychodziły w czarnych ramkach.
W ciągu kilku dni zachwiał się cały ład, który państwa centralne budowały w Królestwie od aktu 5 listopada. Już 11 lutego do dymisji podał się rząd Jana Kucharzewskiego, pierwszy gabinet Królestwa Polskiego. 13 lutego Rada Regencyjna wydała orędzie, w którym pisała, że pełnomocnicy Niemiec i Austro-Węgier „wykroili kawał ziemi polskiej i oddali go Ukraińcom”. „Podnosimy przed Bogiem i przed światem, przed obliczem ludzi i przed trybunałem dziejów, przed ludem niemieckim i przed ludami Austro-Węgier głos nasz, protestując przeciw nowemu rozbiorowi, odmawiając mu swego uznania i piętnując go jako akt przemocy” – głosili regenci. Odtąd mieli sprawować władzę, „opierając się na woli Narodu”, a nie na aktach monarszych okupantów. Ze stanowiska austro-węgierskiego generał-gubernatora w Lublinie ustąpił na znak protestu generał Stanisław Szeptycki.
Przez kraj przetoczyły się strajki i manifestacje. Według części źródeł strajk powszechny ogłoszono w Warszawie 14 lutego, a protesty objęły Lublin, Chełm, Kielce, Radom, Piotrków i Zagłębie Dąbrowskie. Generał-gubernator warszawski Hans Hartwig von Beseler nałożył na Warszawę kontrybucję w wysokości 250 tysięcy marek. W Galicji dniem ogólnonarodowego protestu był 18 lutego. „W dniu tym stanęło zupełnie wszelkie życie na całym obszarze Galicji” – wspominał przywódca ludowców Wincenty Witos. Stanęły koleje, urzędy i fabryki, w kościołach odprawiano nabożeństwa żałobne, a w miastach i wsiach odbywały się wiece. Urzędnicy składali dymisje, a odznaczeni odsyłali austriackie ordery. Koło Polskie w parlamencie wiedeńskim, dotąd zwykle wspierające rząd, przeszło do opozycji, a polscy posłowie zaprotestowali także w Reichstagu.
Najdalej poszli żołnierze. W nocy z 15 na 16 lutego część Polskiego Korpusu Posiłkowego, utworzonego z dawnych Legionów, z II Brygadą pułkownika Józefa Hallera na czele, przebiła się na Bukowinie przez front pod Rarańczą na stronę rosyjską, by połączyć się z polskimi oddziałami w Rosji. Pozostałe oddziały Korpusu Austriacy rozbroili i internowali, a ich oficerów postawili przed sądem.
Pierwsze ustępstwa
Wiedeń szybko zrozumiał, ile kosztuje go chleb z Ukrainy. 19 lutego w austriackiej Izbie Posłów doszło do burzliwych scen, gdy na galerii pojawił się Sewriuk, a premier Ernst Seidler pod naciskiem Polaków, Czechów i Słoweńców zapowiedział, że Chełmszczyzna nie przejdzie automatycznie do Ukrainy, lecz jej los ustali komisja z udziałem przedstawicieli Polski, zgodnie z wolą ludności. Polacy przyjęli to z niedowierzaniem. Klauzula o podziale Galicji nigdy nie weszła w życie, a Austriacy wymogli później na Ukraińcach zwrot dokumentu z tym zobowiązaniem. Zaufania Polaków do państw centralnych nie udało się już jednak odbudować. Dzień po podpisaniu traktatu w Brześciu Trocki oświadczył, że Rosja kończy wojnę, ale pokoju na niemieckich warunkach nie podpisze. Dla Ukrainy pokój chlebowy oznaczał uznanie i pomoc przeciw bolszewikom, ale też okupację: w drugiej połowie lutego na jej ziemie weszły wojska niemieckie, a wkrótce także austro-węgierskie.