TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Państwa centralne uznają Ukrainę

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Front wschodni
Data:
1 lutego 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Ukraina, Niemcy, Ottokar Czernin, inicjatywy pokojowe

1 lutego 1918 roku (19 stycznia według kalendarza juliańskiego) pod koniec posiedzenia plenarnego konferencji pokojowej w Brześciu Litewskim austro-węgierski minister spraw zagranicznych hrabia Ottokar Czernin zabrał głos w imieniu delegacji czterech sprzymierzonych mocarstw: Niemiec, Austro-Węgier, Bułgarii i Turcji. Przypomniał, że 12 stycznia uznały one delegację Ukraińskiej Centralnej Rady za samodzielną reprezentację Ukraińskiej Republiki Ludowej. Teraz, jak oświadczył, nie widzą powodu, by to uznanie cofać lub ograniczać, przeciwnie: uznają „już teraz Ukraińską Republikę Ludową za niepodległe, wolne i suwerenne państwo, zdolne do samodzielnego zawierania umów międzynarodowych”. Ukraina, która ogłosiła pełną niepodległość zaledwie kilka dni wcześniej, uzyskała w ten sposób pierwsze formalne uznanie ze strony obcych mocarstw.

Spór o to, kto mówi za Ukrainę

Oświadczenie zamykało całodzienny spór. Od wznowienia rokowań 30 stycznia w delegacji radzieckiej zasiadali przedstawiciele bolszewickiego rządu Ukrainy z Charkowa, a Lew Trocki przekonywał, że kijowska Rada traci władzę we własnym kraju. 1 lutego przewodniczący delegacji Rady Ołeksandr Sewriuk podkreślił, że jego państwo nie łączą z Rosją radziecką żadne więzy. Zaprzeczyli temu Trocki i przewodniczący charkowskiego komitetu wykonawczego Medwediew, według którego Kijów reprezentował już tylko inteligencję i właścicieli ziemskich, chcących oderwać się od Rosji dla obrony swoich przywilejów. Trocki przypomniał, że III Zjazd Rad w Piotrogrodzie ogłosił Rosję republiką federacyjną, a w zjeździe uczestniczyli przedstawiciele Ukrainy. Dopóki delegacja Rady miała pełnomocnictwa, nie protestował przeciw jej udziałowi w rokowaniach. Teraz jednak, gdy do delegacji rosyjskiej dołączyli przedstawiciele ukraińskiego komitetu wykonawczego, żadne porozumienie z Radą nie mogło być uznane bez zgody Rosjan.

Delegaci Rady odpowiedzieli ostro. Mykoła Lubynski w długim przemówieniu oskarżył bolszewików, że głoszą prawo narodów do samostanowienia tylko po to, by tym skuteczniej zwalczać je w praktyce, że rozpędzili Zgromadzenie Ustawodawcze i opierają się na bagnetach czerwonogwardzistów. Przypominał, że w wyborach do Konstytuanty partie Rady zdobyły na Ukrainie ogromną większość, a rząd w Charkowie nazwał tworem garstki bolszewików, który nie reprezentuje nawet samego Charkowa. Czernin, który sam przyznawał, że namówił Ukraińców do otwartej rozmowy z Rosjanami „aż za skutecznie”, z satysfakcją obserwował Trockiego: ten siedział blady, z kroplami potu na czole, i nerwowo rysował coś na bibule. Potem Rosjanin odciął się, że delegacja Rady, pozbawiona rządu, reprezentuje terytorium nie większe niż pokoje, które zajmuje w Brześciu. Generał Max Hoffmann zanotował, że wobec meldunków z Ukrainy słowa te nie były niestety pozbawione podstaw.

Uznanie mimo protestu

Czernin odczytał deklarację mimo sprzeciwu Trockiego. Ten odpowiedział krótko, że jego zdanie o charakterze państwa ukraińskiego się nie zmieniło, a mocarstwa, które właśnie uznały nową republikę, nie potrafiłyby nawet wskazać jej granic. W rokowaniach pokojowych granice nie są tymczasem sprawą obojętną. Spór o Ukrainę zajął jednak kilka cennych dni. Gdy Trocki próbował jeszcze wciągnąć Richarda von Kühlmanna, sekretarza stanu niemieckiego urzędu spraw zagranicznych, w dyskusję o reprezentacji Polski, ten uciął, że delegaci nie przyjechali do Brześcia na intelektualne pojedynki, i zawiesił obrady do 7 lutego. Razem z Czerninem wyjechał do Berlina, gdzie 4 lutego czekała ich narada w sprawie stosunków niemiecko-austriackich.

Dla państw centralnych uznanie było środkiem do celu. Austro-Węgry głodowały i potrzebowały ukraińskiego zboża, a pokój mogły podpisać tylko z państwem suwerennym. Rada ogłosiła niepodległość Ukrainy kilka dni wcześniej właśnie po to, by jej delegaci mogli zawrzeć traktat we własnym imieniu. Niemcy widzieli w niezależnej Ukrainie także klin między Kijowem a Piotrogrodem i sposób na wywarcie nacisku na Trockiego.

Uznawano jednak rząd, którego istnienie wisiało na włosku. W Kijowie wciąż trwały walki z powstańcami z zakładów Arsenał, a od wschodu zbliżały się oddziały Michaiła Murawjowa. W nocy z 8 na 9 lutego Rada opuściła stolicę, a kilka godzin później jej delegaci podpisali w Brześciu traktat pokojowy z państwami centralnymi.