Nalot sterowców i zestrzelenie L 34 i L 21
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 27 listopada 1916
- Autor:
- Natalia
Po południu 27 listopada 1916 roku z baz nad Morzem Północnym wystartowało dziesięć sterowców niemieckiej marynarki. Był to ostatni wielki nalot sterowców w tym roku. Po stratach z września i października, gdy obrona Londynu zestrzeliła L 32 i L 33, a potem L 31 Heinricha Mathy’ego, dowódca sterowców marynarki Peter Strasser skierował je tym razem z dala od silnie bronionego południa, na przemysłowe okręgi Yorkshire, Midlands i rejon rzeki Tyne. Ostrożność nie pomogła. Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny powietrznej, The War in the Air H. A. Jonesa, ta noc pokazała, że obrona także poza Londynem „miała już miarę zeppelina”. Niemcy stracili dwa sterowce z całymi załogami.
L 34 nad Hartlepool
Do nalotu wystartowały L 13, L 14, L 16, L 21, L 22, L 24, L 30, L 34 oraz dwa nowe „superzeppeliny”, L 35 i L 36, w swoim pierwszym locie nad Anglię. L 30 zawrócił w połowie drogi z powodu awarii silnika. Reszta nadleciała dwiema grupami: pięć sterowców między Scarborough a ujściem Humbera, cztery w stronę Tyne.
Pierwszy z grupy północnej, L 34 kapitanlejtnanta Maxa Dietricha, przeleciał nad wybrzeżem hrabstwa Durham około 23.30. Dietrich był doświadczonym dowódcą: w styczniu, na pokładzie L 21, spowodował najwięcej ofiar w nalocie na Midlands. Teraz nad Castle Eden uchwycił go reflektor. Sterowiec zrzucił trzynaście bomb koło reflektora, nie czyniąc szkód, ale w świetle zobaczył go podporucznik Ian Pyott z 36 Dywizjonu Royal Flying Corps, który od godziny patrolował niebo w samolocie B.E.2c z lotniska w Seaton Carew. Pyott zaatakował od dołu, a potem przez około osiem kilometrów leciał równolegle do sterowca, wystrzeliwując w niego 71 pocisków. Najpierw zobaczył, jak w miejscu trafień rozżarza się mała plama na powłoce. Wziął ją za ogień karabinu maszynowego, ale plama szybko się rozlała i po chwili cały sterowiec stanął w płomieniach.
Tuż przed zapaleniem się L 34 zrzucił szesnaście bomb na West Hartlepool. Zniszczyły wiele domów, zabiły cztery osoby i raniły jedenaście. Płonący wrak spadł do morza u ujścia rzeki Tees i palił się jeszcze, gdy Pyott lądował o północy. Zginęła cała załoga. Upadek widzieli lotnicy krążący nad Melton Mowbray, ponad 200 kilometrów dalej, a także załogi pozostałych sterowców. L 35, który właśnie przekraczał wybrzeże, zawrócił bez zrzucania bomb, a dowódca L 36 pozbył się ich nad morzem i odleciał do domu. Według Jonesa zestrzelenie L 34 „skutecznie zabiło” atak na północ.
Bomby na Yorkshire i Staffordshire
Grupa południowa zapuściła się dalej w głąb lądu, ale jej dowódcy wyraźnie byli nerwowi. L 14 krążył godzinę nad wschodnim Yorkshire, unikając samolotów, reflektorów i dział, i zrzucił bomby w pole. L 22 trafiły pociski artylerii przeciwlotniczej i z ledwością wrócił do bazy z około 150 dziurami w powłoce. L 13 doleciał do Yorku, ale pod celnym ogniem dział rozrzucił bomby na wschodnich przedmieściach, raniąc dwie osoby, i zawrócił. L 16 rzucił bomby na zachodnie Yorkshire, nie wyrządzając szkód.
Najdłuższą drogę przebył L 21 porucznika marynarki (Oberleutnant zur See) Kurta Frankenburga, którego nazwisko bywa też zapisywane jako Frankenberg. Przeleciał nad wybrzeżem koło Hornsea około 21.20, odpędzony od Leeds przez działa skręcił na południe, minął zaciemnione Barnsley i Macclesfield i dotarł nad okręg ceramiczny wokół Stoke-on-Trent. Tam zaatakował jedyne światła, jakie zobaczył: płonące piece hutnicze w Chesterton i hałdy kopalń. Bomby nikogo nie zabiły. Według Jonesa miasta tego okręgu ocaliło przede wszystkim skuteczne zaciemnienie. Około 1.30 L 21 ruszył w drogę powrotną.
Śmierć L 21 o świcie
Lot powrotny przez wschodnią Anglię trwał kilka godzin. Na północ od Peterborough i koło East Dereham w Norfolk dopadły go samoloty, ale za każdym razem zręczny dowódca zdołał się wymknąć. Rano 28 listopada sterowiec pojawił się nad Great Yarmouth, ostrzelany przez działa poleciał wzdłuż wybrzeża ku Lowestoft, a gdy świtało, ruszyło za nim trzech lotników Royal Naval Air Service ze stacji w Yarmouth: Egbert Cadbury, Gerard Fane i Edward Pulling. Cadbury wystrzelił w rufę sterowca cztery bębny amunicji z karabinu maszynowego Lewis, na razie bez skutku. Fane podszedł na około 30 metrów, ale jego karabin się zaciął, bo zamarzł w nim olej. Pulling zbliżył się na kilkanaście metrów, pod ogniem karabinów maszynowych sterowca, i zdążył oddać dwa strzały, zanim i jemu zaciął się karabin.
Prawie natychmiast L 21 stanął w ogniu i w kilka sekund stał się, jak meldował Pulling, „ognistym piecem”. Strzelcy sterowca prowadzili ogień, dopóki nie pochłonęły ich płomienie. L 21 spadł do morza około 13 kilometrów na wschód od Lowestoft i zatonął, zostawiając tylko plamę oleju. Zginęła cała załoga. Pulling dostał za to zwycięstwo Order Wybitnej Służby, podobnie jak Pyott, a Cadbury i Fane – Krzyż Wybitnej Służby. Według brytyjskich zestawień nalot zabił w sumie cztery osoby, a ranił 37.
Dwa sterowce stracone w jedną noc, dwa miesiące po utracie L 31, L 32 i L 33, potwierdziły, że samoloty z amunicją zapalającą odebrały sterowcom bezkarność także nad północną Anglią. Strasser nie zrezygnował z nalotów, ale w 1917 roku jego statki musiały latać coraz wyżej, gdzie mróz i rozrzedzone powietrze były dla załóg niemal tak groźne jak obrona. Główny ciężar ataków na Anglię miały wkrótce przejąć samoloty. Już następnego dnia, 28 listopada, pojedynczy niemiecki samolot zbombardował w biały dzień Londyn.