Niemieccy parlamentariusze u Focha
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 8 listopada 1918
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Niemcy, Ferdinand Foch, Francja, Wielka Brytania
8 listopada 1918 roku około siódmej rano na bocznicy w lesie Compiègne, niedaleko stacji Rethondes, zatrzymał się pociąg z niemieckimi pełnomocnikami do rokowań rozejmowych. Obok stał już pociąg specjalny marszałka Ferdinanda Focha, który przyjechał tu poprzedniego wieczoru z kwatery głównej w Senlis. Oba składy ustawiono na torach zbudowanych dla ciężkich dział kolejowych, z dala od ciekawskich i dziennikarzy. Na czele delegacji stał sekretarz stanu Matthias Erzberger. Towarzyszyli mu dyplomata hrabia Alfred von Oberndorff, generał major Detlof von Winterfeldt i komandor Ernst Vanselow z marynarki wojennej.
Przez linię frontu
Droga zajęła im ponad dobę. Po nocie Lansinga, która skierowała Niemców do Focha, w nocy z 6 na 7 listopada, około pół do pierwszej, niemieckie naczelne dowództwo zawiadomiło marszałka przez radio o składzie delegacji. Prosiło o wyznaczenie miejsca spotkania i wyraziło nadzieję, że jej przybycie spowoduje tymczasowe wstrzymanie walk. Foch odpowiedział krótko: jeśli niemieccy pełnomocnicy chcą się z nim spotkać, aby prosić o rozejm, powinni stawić się przy francuskich placówkach na drodze z Chimay przez Fourmies i La Capelle do Guise.
Delegacja wyjechała z Spa w południe 7 listopada. Na francuskie linie miała dotrzeć między 16.00 a 17.00, ale zatarasowane drogi na tyłach niemieckiego frontu tak ją opóźniły, że samochody przekroczyły linię dopiero około 21.00, koło La Capelle. Na tym odcinku obie strony na czas przejazdu wstrzymały ogień, a według francuskiej tradycji sygnał przerwania ognia odegrał trębacz Pierre Sellier. Francuscy oficerowie powieźli Niemców przez zniszczony wojną kraj do Tergnier, a stamtąd pociągiem do lasu Compiègne. Część źródeł podaje, że pociąg stanął na bocznicy już o 5.30.
„Czy prosicie o rozejm?”
Według raportu Focha pierwsze spotkanie odbyło się o 9.00 w wagonie-biurze jego pociągu, choć część relacji mówi o 10.00. Marszałkowi towarzyszyli brytyjski pierwszy lord morski admirał Rosslyn Wemyss, szef sztabu generał Maxime Weygand i admirał George Hope. Po sprawdzeniu pełnomocnictw podpisanych przez kanclerza Maksa Badeńskiego Foch zapytał gości o cel przyjazdu. Erzberger odparł, że delegacja przybyła wysłuchać propozycji sprzymierzonych w sprawie rozejmu. Foch odpowiedział, że nie ma żadnych propozycji. Gdy Oberndorff zapytał, w jakiej formie mają się wyrazić, i zaproponował, że poproszą o warunki, marszałek odparł, że nie ma żadnych warunków do zaproponowania. Erzberger odczytał więc notę Lansinga. Foch wyjaśnił, że może przedstawić warunki tylko wtedy, gdy Niemcy poproszą o rozejm, i zapytał wprost, czy o to proszą. Erzberger i Oberndorff odpowiedzieli, że tak.
Weygand odczytał najważniejsze punkty warunków uzgodnionych 4 listopada w Wersalu: ewakuacja Francji, Belgii, Luksemburga i Alzacji-Lotaryngii, wycofanie się za Ren, okupacja lewego brzegu z przyczółkami, wydanie dział, karabinów maszynowych, samolotów, lokomotyw i wagonów, internowanie floty i wydanie okrętów podwodnych. Erzberger poprosił o natychmiastowe wstrzymanie działań wojennych. Mówił o rozprzężeniu armii, która z trudem wykonała nawet rozkaz przerwania ognia na czas przejazdu delegacji, i o groźbie bolszewizmu, który po Niemczech mógł ogarnąć Europę Zachodnią. Foch odmówił. Odpowiedział, że nie może przerwać operacji, zanim Niemcy nie przyjmą warunków, które są ich skutkiem. Rozprzężenie to zwykła choroba pokonanych armii, a Europa Zachodnia znajdzie sposób, by się obronić. Tak samo przyjął przygotowane wcześniej oświadczenie Winterfeldta, który w imieniu rządu i naczelnego dowództwa ponowił prośbę o rozejm tymczasowy, żeby w ostatnich dniach nie ginęli niepotrzebnie żołnierze i cywile.
72 godziny
Na odpowiedź Niemcy mieli 72 godziny, do poniedziałku 11 listopada do 11.00 rano czasu francuskiego. Prośbę o przedłużenie terminu o dobę Foch odrzucił, bo termin wyznaczyły rządy sprzymierzone. O 11.30 delegacja nadała przez radio meldunek do kanclerza i naczelnego dowództwa, a ponieważ nie było innego praktycznego sposobu łączności, o 13.00 wyruszył do Spa kurier, rotmistrz von Helldorff, z pełnym tekstem warunków. Po południu Oberndorff i Winterfeldt rozmawiali z Weygandem, a Vanselow z admirałem Hope’em. Pytali, czy sojusznicy nie ułożyli tak surowych warunków po to, by Niemcy je odrzucili. Przekonywali, że armia jest wyczerpana, kraj ogarnia rewolucja, a wydanie taboru kolejowego i utrzymanie blokady skażą ludność na głód. Prosili o tygodnie zamiast dni na ewakuację i o pozostawienie karabinów maszynowych potrzebnych do utrzymania porządku. Weygand odpowiadał, że rozprzężenie niemieckiej armii jest skutkiem czterech miesięcy zwycięskiej ofensywy sprzymierzonych, a dowództwo musi zachować wszystkie wywalczone korzyści. Wszelkie prośby miały zostać złożone na piśmie.
Tymczasem kraj, w imieniu którego rozmawiali, rozpadał się. W nocy z 7 na 8 listopada w Monachium proklamowano republikę bawarską, a w kolejnych miastach władzę przejmowały rady robotników i żołnierzy. Kiedy delegacja czekała w lesie Compiègne na instrukcje, nie było pewne, kto w Berlinie będzie mógł ich udzielić.