TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Nocny nalot na Dover

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
2 września 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
lotnictwo, Niemcy, Wielka Brytania

W niedzielę 2 września 1917 roku, o 23.05, nad Dover pojawiły się nisko lecące niemieckie samoloty. Zrzuciły bomby i zniknęły, zanim reflektory i działa przeciwlotnicze zdążyły podjąć działanie. Miasto nie dostało żadnego ostrzeżenia. Brytyjska historia oficjalna wojny powietrznej H. A. Jonesa uznaje ten krótki atak za początek niemieckiej „kampanii księżycowej”, czyli nocnych nalotów samolotów na Anglię, które zastąpiły zarzucone po 22 sierpnia wyprawy dzienne.

Uboczny cel

Nie był to jeszcze atak eskadry Gothów, która od wiosny bombardowała Anglię. Tej nocy niemieckie bombowce z innej jednostki, Kagohl 4, zwykle atakującej cele za liniami alianckimi we Francji, napadały na Calais i Boulogne. Około pół godziny przed atakiem na Dover zbombardowano Calais. Jones przypuszczał, że nalot na Dover był tylko dodatkiem do tamtej wyprawy. Źródła różnią się co do liczby napastników: według brytyjskich raportów nad Dover przyleciały dwa samoloty, według niemieckich tylko jeden.

Bomby nad miastem

Samoloty nadleciały od północnego wschodu i pierwsze bomby spadły w pobliżu zamku w Dover, na obóz wojskowy na łące Northfall Meadow. Zniszczyły barak i zabiły podporucznika Henry’ego Larcombe’a z 6 Batalionu pułku Royal Fusiliers, raniąc drugiego oficera i dwóch szeregowców. Jones naliczył czternaście bomb. Dwie z nich były przerobionymi na bomby lotnicze pociskami ciężkiego moździerza okopowego kalibru 9,84 cala, ważącymi po 91 kilogramów. Jeden taki pocisk spadł na teren szpitala Castlemount i nie wybuchł. Drugi wyrwał wielki lej za gospodą Angel Inn przy High Street i uszkodził tyły okolicznych domów. Inne bomby zburzyły ścianę domu przy Castlemount Road, zniszczyły poddasza dwóch domów przy Leyburne Road, zerwały dach tartaku w składzie drewna i wznieciły mały pożar, który ugasiła straż. Kilka ostatnich wyryło tylko leje na wzgórzach Western Heights, a jedna spadła do morza.

Według Jonesa nalot zabił jednego oficera i ranił dziesięć osób: oficera, trzech żołnierzy, cztery kobiety i dwoje dzieci. Straty materialne wyceniono na 3486 funtów. Obrona nie odpowiedziała ani jednym strzałem. Jeden samolot Royal Flying Corps wystartował z Dover dopiero w chwili ataku, drugi dwadzieścia minut później, gdy napastnicy byli już w drodze powrotnej.

Zapowiedź nocnych nalotów

Sam nalot był niewielki, ale pokazał słabość obrony nastawionej na walkę za dnia. Przy jasnym księżycu bombowiec mógł bez trudu odnaleźć cel na wybrzeżu, a nocą myśliwce i działa były niemal bezradne. W tym samym czasie eskadra Gothów kapitana Rudolfa Kleinego kończyła ćwiczenia w lotach nocnych. Następnej nocy, przy równie pięknej pogodzie, jej bombowce ruszyły na port wojenny w Chatham.